Wulgarny jak pisarz Andrzej Stasiuk

Source: Wulgarny jak pisarz Andrzej Stasiuk

 

Nie będę polemizował z poglądami Andrzeja Stasiuka na Polskę i Polaków; może wystarczy tylko jeśli powiem, że różnimy się fundamentalnie.  Nie mam jednak wątpliwości, że każdy ma prawo do swoich ocen i analiz. Ale te oceny i analizy mają w przypadku pisarza Andrzeja Stasiuka wymiar szczególny. Wypowiada je wszak artysta znany i uhonorowany. Chyba można by rzec, że tzw. autorytet, którego poglądy nie są obojętne dla tysięcy czytelników jego książek. Dlatego ze zdumieniem i głębokim sprzeciwem potykałem się co i rusz w zapisanych wypowiedziach Andrzeja Stasiuka na używanej przez niego wulgarnej formie językowej, w którą pisarz ubrał swoje myśli i oceny w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką. Podam kilka przykładów i nie ma znaczenia, że są one wyrwane  z kontekstu (bo są). Jak już powiedziałem nie chodzi mi o polemikę ideologiczną z autorem, ale o językowy sztafaż wykorzystany przez pisarza:

Aleksandra Pawlicka

Mówi pan: od polskości nie da się uwolnić.

Andrzej Stasiuk

– Kiedyś myślałem, że to możliwe. Pierdolić tę historię, będę pisał o geografii i jeździł po Bałkanach.

Albo:

Andrzej Stasiuk

– (…) Wracałem stamtąd i myślałem: „Kurwa, Polacy nie maja pojęcia, w jakim fajnym kraju żyją”.

Albo:

Aleksandra Pawlicka

To dlaczego PiS pisze na nowo historię, chce tworzyć własnych bohaterów i stawiać im pomniki?

Andrzej Stasiuk

– (…) Trzeba dać im szansę, żeby nie eksplodowali i kurwica ich nie zadusiła.

Albo:

Aleksandra Pawlicka

Dlaczego Kościół utrwala patriarchalny model i próbuje ograniczać prawa kobiet?

Andrzej Stasiuk

– Polskim Kościołem, a pewnie Kościołem w ogóle, rządzi pragnienie władzy i seksualne obsesje starych facetów. Opętanie dupą i brzuchem. (…)

Rynsztok! I w tym rynsztoku, w tym ordynarnym i niepohamowanym bluzgu pisarz Andrzej Stasiuk wpadł ostatecznie we własne sidła. W pewnej chwili, piętnując hasła i postawy aktywistów Obozu Narodowo-Radykalnego z Białegostoku mówi:

Faszyzm, każda wojna plemienna, każde ludobójstwo zaczyna się od języka. (…) Dlatego język (ONR-u przyp. M.R.) jest groźny. Język budzi demony.

Czy język Andrzeja Stasiuka nie jest groźny? A jeśli jest, to musi budzić demony; a czy czarne, czy czerwone, jaka to różnica…

Rozprawka na temat wulgaryzmów używanych w przestrzeni publicznej przez znanego w Polsce pisarza, a mieszkańca powiatu gorlickiego, przypomniała mi właśnie, że już prawie 3 lata, przed Sądem Rejonowym w Gorlicach (i końca nie widać), toczy się proces o ochronę dóbr osobistych burmistrza Wacława Ligęzy, który twierdzi, że wielokrotnie zniesławiłem go słowem publicystycznym a wszelakimi kłamstwami naraziłem na utratę zaufania w oczach opinii publicznej. Ale na miły Bóg, język, którego używam na portalu „Gorlice i Okolice’, to jest bułka z masłem i miodem akacjowym w porównaniu do wulgarnego słowotoku pisarza Andrzeja Stasiuka. Ale pisarza Andrzeja Stasiuka nikt nie ściga. Pisarzowi Andrzejowi Stasiukowi nikt prywatnych aktów oskarżenia nie śle na Wołowiec. Ba, mowa nienawiści afirmowana przez pisarza urasta w pewnych środowiskach do rangi prawdy objawionej. Chciałbym jednak uspokoić moich Czytelników. Nie zamierzam brać przykładu z pisarza Andrzeja Stasiuka, nawet jak już zostanę skazany, a moje rozgoryczenie liberalną demokracją burmistrza Wacława Ligęzy i gorlickiego wymiaru sprawiedliwości sięgnie zenitu.