Biuro SpaceX oddalone jest o zaledwie 14 kilometrów od portu, w którym bazuje pływająca platforma startowa „Sea Lauch”.

„Proszę mi wierzyć, nic w tym nowego, konkurować będziemy ceną, jakością usług, wygodą i komfortem pracy z zamawiającym. Trzeba zrobić tak, żeby zamawiającemu starty z platformy we współpracy z nami było „ciepło, przytulnie i komfortowo”, i trzeba wywiązywać się ze wszystkich zobowiązań o czasie i trzymać się uzgodnionych wcześniej ustaleń cenowych i jakościowych” — zauważył Sopow.

Dyrektor generalny S7 Group zauważył, że po przeprowadzeniu pierwszego testu w 2019 roku Space7 zamierza realizować starty z platformy „Sea Launch” co najmniej cztery razy w roku i w ciągu najbliższych 15 lat przeprowadzić około 70 startów.

Według jego słów wielu, w tym także Roskosmos, błędnie ocenia dany projekt jako osobistą sprawę współwłaściciela S7 Władisława Filiewa.

Ale dzisiaj, kiedy gałąź kosmiczna cieszy się dawnym zainteresowaniem, kiedy idea lotów na Księżyc i Marsa znów stała się jednym z głównych medialnych wątków, a transmisja ze startów kosmicznych zbiera audytorium porównywalne z dużym telewizyjnym show, sukces projektu „Sea Launch” lub jego niepowodzenie odbije się na wizerunku Rosji. Możliwe, że zaprzątnięty swoimi sprawami Roskmos nie widzi jak na razie w „Sea Launch” nic szczególnego, uznając go za kolejny drugorzędny projekt kosmiczny, ale inni gracze rynkowi, w tym na Zachodzie, rozumieją, że powrót do pracy kosmodromu i przeprowadzenie pierwszego startu z równika w 2019 roku odbije się echem na świecie z dużo większą siłą niż wszystkie roczne sukcesy i niepowodzenia Roskosmosu razem wzięte — zakończył dyrektor generalny S7 Space.