Takiego pojedynku przed wyborami komentatorzy się nie spodziewali… Robert Mazurek z „Dziennika Gazety Prawnej” zapytał niezależną kandydatkę do Senatu Monikę Jaruzelską, dlaczego ostatecznie nie startuje z list Lewicy. Uzyskał taką odpowiedź:

Wszyscy twierdzą, że to osobista decyzja Włodzimierza Czarzastego, bo bliższa jego sercu jest Anna Maria Żukowska. Cóż, panie redaktorze, mężczyźni w kryzysie wieku średniego robią różne rzeczy. Jak widać, każdy Kazimierz ma swoją Izabel.

W ten sposób córka zmarłego generała nawiązała do faktu, iż rzeczniczce SLD przypadło drugie miejsce na warszawskiej liście do Sejmu.

Jednocześnie zasugerowała, że szefa partii oraz Żukowską łączy coś więcej niż stosunki czysto zawodowe. Informacja taka sama w sobie raczej nie zelektryzuje elektoratu lewicy, liberalnego obyczajowo. Natomiast w słowach Moniki Jaruzelskiej kryła się sugestia, że gdyby nie bliska relacja Żukowskiej z przewodniczącym, listy do Sejmu mogłyby wyglądać inaczej…

Monika Jaruzelska pod koniec swojej wypowiedzi dodała, „ze względu na szacunek dla żony Czarzastego” tematu nie rozwinie.

Rzeczniczka SLD nie pozostała dłużna Monice Jaruzelskiej. Odpowiedziała w absurdalnym tonie w mediach społecznościowych:

„Rok temu na wspólnym kampanijnym spacerze z psami na Polu Mokotowskim z kandydatem na prezydenta Warszawy Andrzejem Rozenkiem pies pani Jaruzelskiej chciał zgwałcić moją (wysterlizowaną, więc to dziwne) sunię. Kiedy ją wzięłam na kolana, podszedł i mi nasikał do butów. Jaki pies, taki pan”. Wpis został już jednak usunięty z sieci. Ale zdążyli namierzyć i skopiować go dziennikarze oraz internauci.

Wcześniej trwały już na lewicy spory o miejsca na listach – także o miejsca dla córki generała. Krążyły pogłoski, iż Leszek Miller miał w krytycznym tonie wypowiadać się o rzeczniczce, optował zaś za dobrym miejscem dla Moniki Jaruzelskiej. Na Twitterze natomiast napisał takie dementi:

To nieprawda, że Pani Żukowska jest dla mnie osobistym wrogiem. Nikim dla mnie nie jest. Jak Zbigniew Ziobro.

Do sprawy odniósł się między innymi Robert Biedroń.

– Emocje wokół pani Jaruzelskiej sięgają zenitu, ja ucinam spekulacje. (…). To jest retoryka, która jest mi obca i tyle. Szkoda czasu na takie tweety, nie schodźmy do poziomu Trumpa – powiedział w Radiu Zet, uściślając, że kandydatury Moniki Jaruzelskiej „nie było na stole”.

Warto pamiętać, że Monika Jaruzelska wcześniej miała również żal do polityków Wiosny, podejrzewała, że mogli być niechętni jej nazwisku na liście Lewicy.

Jak całą wymianę odbierze elektorat? Już teraz w komentarzach internautów widoczny jest podział na dwa obozy („za Żukowską” i „za Jaruzelską”). Nie wygląda jednak na to, by Lewica straciła po tym pojedynku wyborców.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.