Krytykuje Amerykanów za wspieranie Kurdów i grozi Waszyngtonowi „osmańskim spoliczkowaniem”. Natomiast z Rosją ściśle współpracuje. Jednak po ataku rakietowym Zachodu na cele w Syrii Erdogan zmienił retorykę — podkreśla niemiecka gazeta. 

Poparł „akt odwetu”, aczkolwiek nie skrytykował Moskwy bezpośrednio. Turcja szuka trzeciej drogi pomiędzy USA i Rosją. W ostatnich dniach Erdogan przeprowadził rozmowy telefoniczne z prezydentami USA, Rosji i Francji a także premierem Wielkiej Brytanii. Przed atakami próbował występować jako pośrednik między Moskwą i Waszyngtonem, ale nic z tego nie wyszło. Turcja nie jest zainteresowana konfrontacją dwóch supermocarstw w Syrii. „Nie jesteśmy ani po stronie Rosji, ani po stronie USA” — oznajmił turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu. 

Chodzi o to, że Erdogan potrzebuje wsparcia Rosji w realizacji operacji zbrojnej w Syrii. Obecnie takich ścisłych kontaktów, jak z szefem Kremla Władimirem Putinem nie ma z żadnym innym politykiem. Przez ostatnie półtora roku spotykali się około dziesięciokrotnie, odbyli ponad 20 rozmów telefonicznych. Obaj są zainteresowani wycofaniem amerykańskich wojsk z Syrii — podkreśla autor artykułu.

W stosunkach USA i Turcji powstało wiele problemów — pisze Tagesspiegel. Jednak Erdogan nie zamierza ostatecznie zrywać kontaktów z Zachodem. Dosłownie niedawno na spotkaniu z szefami UE poinformował, że jest gotowy dołożyć starać w celu pokonania obecnego kryzysu. Chodzi o to, że dla Turcji Europa jest jednym z najważniejszych partnerów handlowych — pisze gazeta.

Krytycy Erdogana zarzucają mu, że z jednej strony wykorzystuje mocne nastroje antyamerykańskie w Turcji do własnych celów, a z drugiej — przy każdej okazji stara się zbliżyć z zachodnimi mocarstwami. Robi tak nie tylko ze względu na konieczność taktyczną, ale również w powodu ambicji mocarstwa regionalnego. Erdogan uważa, że Turcja jest niezależnym graczem, dość silnym pod względem gospodarczym, politycznym i wojskowym, by podążać własnym kursem. Najaktywniej Ankara zwiększa wpływy na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Także Erdogan nie widzi nic złego we współpracy z Syrią i Iranem, głównym wrogiem Arabów-sunnitów. 

Jednak współpracy nie da się nazwać gładką — podkreśla gazeta. Rosja i Iran popierają syryjskiego przywódcę Baszara Asada. Erdogan natomiast opowiada się za jego obaleniem. Także Moskwa i Teheran krytycznie podchodzą do działań zbrojnych prowadzonych przez Ankarę na północnym zachodzie Syrii i żądają, by Turcy przekazali okupowane terytoria syryjskim władzom. Turcja natomiast nie chce tego robić. Swoją polityką Erdogan dobija się jednego — pisze gazeta: chce siedzieć przy stole negocjacji razem z supermocarstwami w dniu, gdy będą rozstrzygane losy Syrii.