Powtarzamy i będziemy powtarzać, że Żydzi to naród najgorszych szmalcowników i zdrajców. Naród, który zasilił Wehrmacht, SS i Gestapo dziesiątkami tysięcy indywiduów – a teraz w sposób plugawy napada na Polskę, która podczas II Wojny zachowała się wyjątkowo przyzwoicie, wręcz bohatersko, i która nie miała ani swojego Gestapo, ani oddziałów SS.-Gajowy Marucha

Instytucją, która szczególnie parszywie zapisała się w historii Holocaustu, była Żydowska Służba Porządkowa (Jüdischer Ordnungsdienst). W „Archiwum Ringelbluma” wprost nazywana jest przedsiębiorstwem.

Co prawda, była powołana do pilnowania porządku w gettach, ale w rzeczywistości stała się rękami, uszami i oczami gestapo.

W krakowskim getcie szczególnie odrażającą postacią był Symche Spira.

Ten przedwojenny szklarz, megaloman i fantasta, klasyczny przykład psychopaty, neurastenik, wątrobowiec, ulegający częstym atakom kamicy, erotoman, szukający coraz nowych, łatwych przygód miłosnych, na pół analfabeta, źle mówiący po polsku i równie źle po niemiecku, wywoływał prawdziwe obrzydzenie swoim posłuszeństwem wobec Niemców.

Zarówno Spira, jak również inni odemani – nie tylko z getta krakowskiego – doskonale wiedzieli, że wysoka pozycja w getcie i wiążące się z nią znajomości otwierają kieszenie innych Żydów.

Jak pisał Aleksander Bieberstein: „OD-mani opływali w dostatki”.W szczegól ności kierownicy dorabiali się łapówkami wielkich majątków. W krakowskim getcie szczególnie złą sławą cieszyli się bracia Michał i Ignacy Pacanewiczowie – chciwi i skorumpowani, zbijali majątki w niecny sposób.

Żydowscy policjanci byli przekonani, że kolaborując z Niemcami, ocalą swoją skórę. Nic bardziej mylnego, Symche Spira zginął w obozie w Płaszowie. Niedługo po tym, jak sam wysyłał ludzi na śmierć.

Paskudny szwindel żydów z paszportami

„Trzynastka” przyciągała ludzi, którzy chcieli popróbować wesołego życia – jak to określił jeden z mieszkańców getta. Jednak urzędnicy musieli mieć się na baczności, bo ani Polskie Państwo Podziemne, ani żydowskie organizacje konspiracyjne, nie miały zamiaru tolerować rozpasanego życia kolaborantów.

Leon „Lolek” Skosowski przekonał się o tym na własnej skórze. Ten prosty technik tekstylny z Łodzi, za murami getta zmienił się w jednego z najbardziej oddanych działaczy „Trzynastki” i Żagwi. Jego kolaboracja była na tyle obrzydliwa, że polowały na niego wszystkie organizacje podziemne. 21 lutego 1943 roku został postrzelony, ale po wyleczeniu ran, szybko wrócił do poprzedniej działalności.

Największą fortunę zrobił na aferze „Hotelu Polskiego”. Zgodnie z zabiegami dyplomatów i innych osobistości ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono przesłać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i jego kompana Adama Żurawina. Takiej okazji nie mogli przepuścić.

Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet 300 tysięcy złotych za sztukę. Chętnych jednak nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej w Warszawie. Całe przedsięwzięcie wydawało się wiarygodnym. W końcu wśród internowanych znaleźli się zarówno przedstawiciele żydowskiego ruchu oporu, jak również kolaboranci (w tym żona Gancwajcha).

Niemcy zorientowali się jednak, że mają do czynienia z oszustwem. Zaczęli dokładnie sprawdzać dokumenty i wszyscy, którzy mieli nie swoje paszporty zostali rozstrzelani.

A Skosowski?
Pławił się w luksusach, nie szczędząc sobie alkoholu i towarzystwa prostytutek. Na szczęście nie na długo. Zginął z rąk Armii Krajowej 1 listopada 1943 roku. Zresztą, sama historia tej egzekucji to materiał na kolejny artykuł.

Żydzi przeciw Żydom – Zbrodnie policji żydowskiej:

Bibliografia:
Archiwum Ringelbluma, pod red. M. Markowskiej, Warszawa 2008.
Engelking B., Leociak J., Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, Warszawa 2013.
Low A., Roth M., Krakowscy Żydzi pod okupacją niemiecką 1939–1945, przeł. E. Kowynia, Kraków 2014.
Mędykowski W., Przeciw swoim. Wzorce kolaboracji żydowskiej w Krakowie i okolicy, „Zagłada Żydów” 2006, nr. 2.
Pankiewicz T., Apteka w getcie krakowskim, Kraków 2015.
Radzik T., Lubelska dzielnica zamknięta, Lublin 1999.
Rigg B.M., Losy żydowskich żołnierzy Hitlera, Poznań 2010.

Źródło: https://ciekawostkihistoryczne.pl
https://tajemnice.robertbrzoza.pl

One comment

  1. Kiedyś był przypadek doktorantki, która nachyliła się nad zlewką po dygestorium, żeby powąchać zawartość. Całe nieszczęście polegało na tym, że w reakcji chemicznej wydzielał się cyjanowodór (HCN). Dziewczyna straciła przytomność i zmarła. Tylko tyle wystarczyło, żeby wybrała się na drugi świat. Czy ktoś sobie może wyobrazić, jak wiele cyjanowodoru absorbuje się na ludzkim ciele? Czy jest możliwe, żeby ktoś, bez specjalistycznego ubrania i maski gazowej ze specjalnym absorbentem, mógłby wynosić trupy z komory gazowej? To przecież obraza rozumu, z punktu widzenia toksykologii i chemii. Jak można taką ciemnotę wmawiać ludziom? Druga sprawa -dlaczego nie ma śladów żelazicyjanku lub żelazocyjanku na ścianach komór? Rozumiem, że w obecności żydów reakcja nie zachodzi…. Pytań jest więcej niż odpowiedzi.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.