Kolejny njus wysmażony na Czerskiej trafił do Polski via Ameryka.

Tym razem obtoczony gdybaniem przez znanego lewicowego żurnalistę Mariusza Ziomeckiego. Tego samego, który zasłynął w 1981 roku nazywając pieśń Jana Pietrzaka „Żeby Polska” przejawem polskiego „nacjonalizmu”.

Zdaniem Ziomeckiego wysoce prawdopodobne są pogłoski o rychłej śmierci Jarosława Kaczyńskiego.

Co się stanie, jeśli pogłoski o terminalnej chorobie Pewnego Posła okażą się prawdziwe i w niedalekiej przyszłości opuści on scenę życia? Sprawa jest frapująca, i chyba nie tylko dla mnie, ale poważniejszych analiz na krajowym rynku brak. Boimy się heiterów? Tymczasem o kondycji Posła pisze już New York Times, amerykańska gazeta która nie zawraca swoim czytelnikom głów sprawami nieistotnymi…

NYT od wielu lat uważany jest za nieoficjalny organ Holokaust Industry.

Norman Finkelstein:

Dziennik „The New York Times” służy „przedsiębiorstwu holokaust” za główną tubę propagandową. I to on, przede wszystkim, wypromował takie postacie jak Jerzy Kosiński, Daniel Goldhagen czy Elie Wiesel.

Publikowane przez „The New York Times” artykuły na tematy związane z holokaustem ustępują, pod względem ilości, tylko codziennym prognozom pogody. Na przykład w roku 1999 na jego łamach ukazały się łącznie 273 takie artykuły. Dla porównania, materiałów dotyczących Afryki było 32.

Dodajmy, że w późniejszych latach „promocją” objęty został również Jan Tomasz Gross.

Ziomecki oparł się na tekście autorstwa byłej (?) czerskiej żurnalistki Joanny Berendt (współautor).

To praktyka „wolnych mediów” znana od lat.

Naprzód ww. zamieszcza tekst w NYT, a potem miłująca ponad wszystko prawdę gazeta-matka zamieszcza informację, dla uwiarygodnienia której dodaje:

 – pisze dziennik „New York Times”

– pisze nowojorski dziennik

– zauważa amerykańska gazeta.

– pisze „NYT”.

 

Powyższy mechanizm manipulacji opisała w 2016 r. red. Elżbieta Królikowska – Avis (ta sama, którą dekady temu wsypał opozycyjny bohater Niesiołowski). Wg niej Joanna Berendt pełni rolę dezinformacyjną, a tzw. dziennikarstwo, jakie uprawia, można porównać do znanego z peerelowskich dowcipów „Radia Erewań”.

.

http://sdp.pl/felietony/13052,prawda-i-new-york-times-komentarz-elzbiety-krolikowksiej-avis,1468353491

.

To jednak nie zmieniło ani o jotę modelu propagandowego tzw. dziennikarzy opozycyjnych.

Wspomniany już wyżej Mariusz Ziomecki mimo tego, że wie doskonale, kto kryje się za tekstem w NYT pisze bez cienia wstydu:o kondycji Posła pisze już New York Times, amerykańska gazeta która nie zawraca swoim czytelnikom głów sprawami nieistotnymi…

.

Dalej natomiast bawi się w czerwoną Kasandrę i wieszczy, co stanie się z PiS po odejściu Jarosława Kaczyńskiego. To wyczekiwane przez oPOzycję wydarzenie jest prawdopodobne o tyle, że dożył on już 69 roku życia, a że nie jest komunistycznym zbrodniarzem jak Kiszczak (zdaniem przyjaciela Ziomeckiego – „człowiekiem honoru”) trudno oczekiwać, by dociągnął do 90.

.

Kolejna teza, lansowana przez totalitarystów, przebija się w tekście dziennikarza Polsatu.

.

Otóż zdaniem „obrońców koryta” sytuacja, gdy podczas demokratycznych wyborów jakaś partia osiąga większość wystarczającą do samodzielnych rządów to dyktatura. Oczywiście wtedy, gdy partia ta nie wywodzi się z „elitarnego” obozu tych, którzy są genetycznie przeznaczeni do rządzenia plebsem (jak to określił niejaki prof. Sadurski).

Zastępujący demokrację tzw. system PiS to inaczej system wodzowski. Taki, jak w III Rzeszy Niemieckiej, czego Ziomal nie dopowiada, ale liczy na inteligencję swojego czytelnika.

Jak wiadomo w przypadku utraty „wodza” partia tego typu idzie w rozsypkę.

.

W systemach autorytarnych problem sukcesji należy do najtrudniejszych bo główni gracze wiedzą, że zwycięzca natychmiast po zdobyciu władzy wytnie ich bez litości. Inaczej sam szybko padłby ofiarą zamachu.

.

Kandydatów na następcę Posła oficjalnie nie ma. Prezydenta i premiera, jako osoby niedawno przyniesione w teczce, bez prawdziwego oparcia w partii, można chyba z góry wykluczyć z rozgrywki. Nie sądzę też, by obecne kierownictwo Sejmu odegrało rolę. Zostaje Joachim Brudziński, który ma policję i oparcie w „zakonie” PiS; nadambitny Zbigniew Ziobro, który trzyma w garści prokuraturę, oraz Jocker w talii, czyli Antoni Macierewicz, który wciąż urzęduje w MON i kieruje jedyną formacją na którą rządzący zapewne mogą liczyć przy organizacji puczu.

.

Przyjaciel Tomasza Lisa (w 2002 roku wydali nawet wspólnie książkę) najwyraźniej zapomina o słowach „wielkiego demokraty”, za młodu konfidenta, Stefana Niesiołowskiego:

.

Jak będziecie mieć większość, to se przegłosujecie wszystko, co chcecie.

.

Dzisiaj jednak głosowanie w którym totalitarna oPOzycja przegrywa nazywane jest a to bolszewizmem, a to autorytaryzmem.

Demokracja wróciłaby wtedy, gdy większość spoczęłaby z powrotem w ich rękach.

66-letni Ziomal mimo woli odkrywa strategię totalniaków na najbliższe miesiące.

Nieustanne prowokacje, dokonywane przez różnej maści ciotki rewolucji skupione pod teoretycznym dowództwem starca – samochwały (KOD) oraz delirycznych Obywateli, mają na celu jedno – wciągnięcie do akcji policjantów.

Wrzask, że znowu władza bije! (chociaż to za PO biła a nawet strzelała, czasem nawet zabijając) ma na celu poruszenie Unii.

Jakiekolwiek kroki powzięte przez brukselskich eurokratów będą obrabiane przez tvn, Polsat oraz niemieckie polskojęzyczne media na jedno kopyto.

Tak, jak napisał Ziomal:

.

Unia na wszelki wypadek przeniesie zachodnią granicę Schengen na Odrę, na co Rosja, w geście „słowiańskiej solidarności” ponownie otworzy swoje granice dla polskich towarów. Dostaniemy też czasowe upusty na importowane z Rosji gaz i ropę.

.

Nie minie długo, a nasz nowy Naczelnik Państwa pojedzie do Moskwy uroczyście podpisywać umowę wstąpienia do Unii Azjatyckiej i tamtejszego systemu zbiorowego bezpieczeństwa.

.

Tak oto propaganda PO/PSL w ciągu niespełna trzech lat zawróciła o 180 stopni.

Pamiętamy wszak, jak wespół z PSL straszyła (przed wyborami 2015 r.), że PiS doprowadzi do wojny z Rosją.

.

.

W 2015 roku Newsweek pod Tomaszem Lisem organizował „panel dyskusyjny” – w marcu dyskutowano o tym, czy Putin zaatakuje NATO. Zdaniem zaproszonych nie, ale atak może nastąpić na wschodnią flankę, czyli na Polskę. „Warszawa zbroi się zbyt wolno, armii dramatycznie brakuje szeregowych”.

.

.

Radosław Sikorski, znany szerzej jako mąż Anny Applebaum, będący wówczas ministrem spraw zagranicznych w tzw. II rządzie Tuska, oskarżał w styczniu 2014 roku:

.

– Macierewicz zadeklarował, że jesteśmy w stanie wojny z Rosją, a jak zostanie ministrem np. obrony narodowej, to będzie mógł swój pogląd zrealizować.  

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/sikorski-macierewicz-zadeklarowal-ze-jestesmy-w-stanie-wojny-z-rosja/cx4ef

.

Najwyraźniej do speców od PR (czyt. komisarzy ds. propagandy) w PO doszło w końcu, że absurdalność takich oskarżeń powoduje wzrost notować PiS.

Dokonano zatem zwrotu i mamy to, co widać choćby u Ziomala.

Sędziwy wiekiem, ale najwyraźniej nie wyrosły z piaskownicy oPOzycyjny komentator, na dodatek każe nam wierzyć, że jeden z większych krajów UE, największy na tzw. europejskiej flance wschodniej NATO ot, tak sobie, zamieni sojusze i utworzy jakieś RWPG-bis. Nic to, że wtedy może się okazać, że Iskandery zamiast w Królewcu (ob. Kaliningrad) zjawią się pod Szczecinem czy innym Zgorzelcem tak, że czas ich lotu do Berlina liczony będzie w milisekundach.

Nic to, że tzw. kraje nadbałtyckie będą w perspektywie kilku lat skazane na pożarcie, a w obawie przed zdominowaniem przez Niemcy i Francję w kierunku Rosji zaczną przesuwać się kolejne kraje – Słowacja, Węgry, Bułgaria, Rumunia.

Europa obrazi się na nas, bo nie chcemy słuchać jej komisarza. Stan taki, tolerowany jest jeszcze, póki żyje Jarosław Kaczyński. Ale po jego śmierci sodomia, gomoria i rozpierducha totalna.

Jednym słowem wg kodowskiego Ziomala Jarosław Kaczyński jest człowiekiem, dzięki któremu istnieje jeszcze Unia Europejska. Przynajmniej w Europie Środkowej.

I którego osoba gwarantuje, że ciągle jeszcze nie jesteśmy członkiem wschodniej Federacji.

I tak oto Ziomal z Polsatu wychodzi na totalnego durnia. Do tego stopnia, że każe się zastanowić młodszym o parę dekad od siebie, czy warto pić alkohol, skoro wyrządza aż tak widoczne dziury w mózgu.

.

To jednak tylko pozór.

Tekst Ziomala skierowany jest do ludu. Inaczej plebsu, jak zauważył wnuk małorolnego chłopa a syn stalinowskiego działacza prof. Sadurski.

Jest kolejnym z cyklu mającego ukazać PiS jako kolosa na glinianych, a raczej na glinianej nodze. Jeśli ona się rozsypie reszta runie i zamieni się w stos mniejszych i większych części.

Lepiej więc głosować na coś stabilnego, za czym stoją 73 rządy stalinowskich ojców i matek oraz ich dzieci – dzisiejszych demokratów.

Dwupokoleniową elitę z nadania Stalina i Bermana!

.

Tzw. obrońcy demokracji gardzą ludźmi. Uważają, że społeczeństwo składa się z kretynów, a im przynależne jest rządzenie.

Taka kasta zarządzająca. Lepsi, inteligentniejsi.

Tekst Ziomala pisany jest dla plebsu, czyli jego zdaniem zbioru mniejszych lub większych głupców.

Jego koleś, wice-fuhrer KOD-u, prawa ręka Owsiaka, niejaki Walter Chełstowski, w czwartek zamieścił na facebook-u potwierdzenie powyższej diagnozy:

.

Ciągle się łudzimy.
Że można demokratycznie.
Że wybory samorządowe a potem parlamentarne odsuną pis od władzy.
Nie odsuną.
Tylko tą dyktaturę umocnią.
I może tak być że pis będzie miał 2/3 w Parlamencie ,czyli wiekszość do zmiany Konstytucji.
Naszej Konstytucji.
Wniosek :
Duża , wystarczająca cześć obywateli Polski to głupcy.
A my?
Rozumna mniejszość .
Tak jak w każdej dyktaturze.

.

„Nasza” Konstytucja to ta napisana przez NN prawników pod kierunkiem Mazowieckiego, Kwaśniewskiego i Cimoszewicza. Dla Chełstowskiego, którego imię miało upamiętniać komunistycznego zbrodniarza Karola Świerczewskiego (ksywa Walter) faktycznie jest więc „naszą”.

„Rozumna mniejszość”, wywodząca się z komunistycznych elit pierwszych lat PRL, uważa, że wraz z mlekiem tow. matki wyssała prawo do zarządzania plebsem.

Bezrozumną większością.

I tak właśnie należy odczytywać teks Ziomeckiego.

Jako agitkę skierowaną do społeczeństwa, którym on, i jemu podobni ziomale, wywodzący się z elit PRL-u, pogardzają.

Demokracja przerodziła się ich zdaniem w bolszewizm/faszyzm tylko dlatego, że oni nie rządzą.

Trzeba więc zrobić wszystko, by tak pojmowany „faszyzm” zapanował w Polsce na kolejne dekady.

Pokolenie „walterowców” musi wreszcie zniknąć z polityki. A także ich dzieci i wnukowie, którym zdążyli przekazać swoje idee.

Inaczej będziemy dreptać w kółko pośród coraz gęstszych oparów absurdu.

12.08 2018

Humpty Dumpty

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.