Puśćmy na chwilę wodze fantazji. Oto w maju 2021 roku w związku z projektem nowego prawa o ruchu drogowym kierowcy wydali oświadczenie, w którym krytycznie odnieśli się do proponowanych zmian i zażądali jednocześnie – zniesienia ograniczenia prędkości oraz podwyższenia ilości alkoholu do 1%.

W końcu kierowcy wiedzą, co mówią, bowiem to ich właśnie w pierwszym rzędzie dotyczy to hipotetyczne prawo.

Żarty na bok. Sąd Najwyższy właśnie przygotowuje się do wydania opinii o prezydenckim projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym.

W wydanym komunikacie prasowym czytamy:

  1. 1. Prawdziwym celem ustawy, podkreślanym w uzasadnieniu projektu, jest tzw. „dekomunizacja części składu Sądu Najwyższego”, przy jednoczesnej możliwości pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej ze skutkiem w postaci wygaśnięcia stosunku służbowego.

 

  1. 2.Analiza poszczególnych propozycji pozwala również na sformułowanie wniosku, że zamiar prawodawcy sięga o wiele dalej, gdyż sprowadza się do:

 

  1. a) weryfikacji – za pomocą skargi nadzwyczajnej – dotychczasowego orzecznictwa Sądu Najwyższego,
  2. b) wyłączenia możliwości dokonywania przez sądy powszechne oraz Sąd Najwyższy rozproszonej kontroli konstytucyjności prawa,
  3. c) usuwania zarówno w przyszłości, jak i ze skutkiem wstecznym, rozstrzygnięć związanych ze sprawami wyborczymi, w tym o ważności wyborów.

 

  1. 3. Powyższym celom służy, z punktu widzenia zmian strukturalnych, powołanie dwóch nowych izb, przy czym w istocie mamy do czynienia z powołaniem dwóch odrębnych i niezależnych sądów, które będą sprawowały kontrolę nad sądami powszechnymi oraz Sądem Najwyższym.

 

  1. 4. Projektowana ustawa, w porównaniu z zawetowaną w lipcu br. przez Prezydenta RP ustawa o Sądzie Najwyższym może być określona jako „lepsza” jedynie w zakresie, w jakim nie doprowadza do jednoczesnego usunięcia wszystkich sędziów Sądu Najwyższego.

http://www.sn.pl/aktualnosci/SiteAssets/Lists/Wydarzenia/NewForm/2017.10.06_Komunikat_ws_prezydenckiego_projektu_ustawy_o_SN.pdf

Uzasadnienie powyższych zarzutów w zasadzie sprowadza się do tego samego powodu, który spowodował usunięcie z Kodeksu postępowania karnego przepisów dotyczących nieważności wyroku z mocy samego prawa. I to po 5 bodaj latach obowiązywania.

Sędziowie SN co prawda próbują ogłupić czytelnika sloganami o zasadzie stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych, która jakoby wywodzona jest z art. 2 Konstytucji RP a także straszą, ze „skarga nadzwyczajna” pozwoli obalać legalnie wybrane samorządy, to jednak jedyny i prawdziwy powód jest inny.

W części II pkt 6 Komunikatu czytamy:

Wprowadzenie instytucji skargi nadzwyczajnej:

 

  1. a) spowoduje napływ do sądów powszechnych trudnej obecnie do przewidzenia puli spraw oraz wpłynie negatywnie na możliwości wykonywania innych zadań przez podmioty wyposażone w prawo do wnoszenia skarg nadzwyczajnych;

 

  1. b) może przyczynić się do przewlekłości postępowań sądowych, która jest obecnie najważniejszym problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Powyższe dowodzi jednego, moim zdaniem.

Otóż sędziowie zdają sobie sprawę z tego, jak fatalne jest orzecznictwo. Mimo to uważają, że w imię wyssanych z palca zasad powinno być, jak było.

Krzywda w imię tej wydumanej zasady musi być trwale związana z wymiarem sprawiedliwości i, co jest najgorsze, z Polską.

Nie ma sposobu, żeby ją naprawić, bowiem inaczej narażony jest prestiż „szczególnej kasty”, najwyraźniej nieomylnej wg siebie.

.

Skoro Bóg, pardons, Sąd tak chciał, to tak być musi.

Najwyraźniej w imię rzekomego państwa prawnego, coraz bardziej sformalizowanego (vide: postępowanie cywilne i reguły rządzące dopuszczeniem dowodów) zapomina się o drugiej części art. 2 Konstytucji.

Otóż Rzeczpospolita Polska jest państwem prawnym, realizującym zasadę sprawiedliwości społecznej.

Ta z kolei oznacza brak dyskryminacji, czyli nierównego traktowania ludzi znajdujących się w tej samej sytuacji.

Oczywiście należy zgodzić się z tym, że spora grupa osób wnoszących skargi będzie jedynie niezadowolona z wyroku.

Ale ciemną liczbą jest ilość spraw, w których jedna ze stron była dyskryminowana. Skarga nadzwyczajna ma ten stan naprawić, bowiem krzywda wyrządzona przez sędziego w imieniu Rzeczpospolitej godzi w autorytet Państwa.

Sędziowie SN zapominają o innej zasadzie, o wiele ważniejszej w każdej demokracji – zasadzie zaufania do państwa i prawa. Nieoddzielna z nią jest zasada bezpieczeństwa prawnego obywateli.

Jak stwierdził TK „(…) zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa opiera się na wymaganiu pewności prawa, a więc takim zespole cech przysługujących prawu, które zapewniają jednostce bezpieczeństwo prawne; umożliwiają jej decydowanie o swoim postępowaniu na podstawie pełnej znajomości przesłanek działania organów państwowych oraz konsekwencji prawnych, jakie jej działania mogą pociągnąć za sobą” (wyr. TK z 14.6.2000 r., P 3/00, OTK 2000, Nr 5, poz. 138). Trybunał stwierdził ponadto, że w świetle zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa adresaci norm prawnych mają bowiem prawo zakładać, że treść obowiązującego prawa jest dokładnie taka, jak to zostało ustalone przez sądy, zwłaszcza gdy ustalenie to zostało dokonane przez Sąd Najwyższy (orz. TK z 13.4.1999 r., K 36/98, OTK 1999, Nr 3, poz. 40; orz. TK z 9.10.2001 r., SK 8/00, OTK 2001, Nr 7, poz. 211; orz. TK z 6.3.2007 r., SK 54/06, OTK 2007, Nr 3A, poz. 23). Innymi słowy, ochronie konstytucyjnej podlega nie tylko zaufanie obywateli do litery prawa, ale także do uzasadnionego sposobu jego interpretacji, przyjmowanego podczas stosowania prawa przez organy państwa (por. wyr. TK z 9.10.2001 r., SK 8/00, OTK 2001, Nr 7, poz. 211; wyr. TK z 6.3.2007 r., SK 54/06, OTK 2007, Nr 3A, poz. 23).

.

Tymczasem w świetle codziennej praktyki naszych sądów powyższe słowa zaczerpnięte z Komentarza do konstytucji (red. prof. Banaszak) to bajanie wymyślone na pożytek studentów oraz prawników będących tak wysoko, że dostrzegają co najwyżej wyroki Sądu Najwyższego.

Nie ma w Polsce prawnika, odpowiedzialnego prawnika, który by swojemu klientowi mógł powiedzieć, że wynik sprawy  będzie taki a taki, bo SN podobną sprawę już rozstrzygał. Niestety, wyroki SN są wiążące tylko w danej sprawie.

Powołanie się na wyrok „najwyższej instancji” często spotyka się z ripostą sędziego – skład tutaj obecny nie podziela tej opinii prawnej.

Z założenia skarga nadzwyczajna może pomóc ten stan zmienić.

Ale sędziowie mówią NIE.

Bo przecież oczyszczanie tej prawdziwej stajni Augiasza to zbyt wiele roboty.

Co więcej, grożą obstrukcją wymiaru (nie)sprawiedliwości, bo przecież tak należy rozumieć cytowany wyżej punkt b.

Chcecie reformy?

No to my wam pokażemy taki sąd, że zatęsknicie za peerelem, brzmi ukryty przekaz.

Coraz wyraźniej widać, że tylko tzw. opcja zerowa może pomóc w zmianie sądowej zapaści.

.

temida_made_in_poland

.

6.10 2017

.

.

.

.

Humpty Dumpty

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły