315337-paris-attacks

– Wśród syryjskich uchodźców zmierzających do Europy są terroryści – mówi prezydent Syrii Baszar el-Asad w wywiadzie dla czeskiej telewizji. Wczoraj opublikowano część wywiadu, m.in. z tą właśnie wypowiedzią.

Pytany, czy Europejczycy powinni bać się uchodźców z Syrii, Asad mówi, że ‘to mieszanina. W większości są to dobrzy Syryjczycy, są patriotami. Ale oczywiście wśród nich dochodzi do infiltracji terrorystów, to prawda’.

Cały wywiad, przeprowadzony z prezydentem Syrii w Damaszku, zostanie wyemitowany w czeskiej telewizji dzisiaj.

Setki tysięcy syryjskich uchodźców dotarły w tym roku do Europy, często bez dokumentów, wywołując obawy w wielu krajach, że wśród nich mogą być bojownicy dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), która w ubiegłym roku na zdobytych terenach w Syrii i Iraku ustanowiła samozwańczy kalifat.

Zamachy terrorystyczne IS w Paryżu z 13 listopada, w których zginęło 130 osób, wzmogły wezwania w państwach UE, aby zwiększyć kontrole przybyszów.

Turcja obiecała, że pomoże w powstrzymaniu napływu migrantów do Europy w zamian za pomoc finansową, zniesienie wiz i ożywienie negocjacji akcesyjnych. Na co Unia skrupulatnie się zgodziła. Podobnie, jak na pomoc krajom skandynawskim, w tym przede wszystkim Szwecji, w której bałagan urzędniczy doprowadził do zniknięcia 14 tys. uchodźców.

Kosztowny alert

Ale koszty płacenia Turcji, czy Skandynawom to nie jedyne obciążenie finansowe krajów unijnych. Oto belgijska telewizja VRT ogłasza, że alert antyterrorystyczny w samej tylko Brukseli strarty z tego tytułu wynoszą 52 mln euro… dziennie.

Straty poniosły przede wszystkim branże hotelarska i gastronomiczna. Według wstępnych szacunków, stan podwyższonego zagrożenia terrorystycznego w Brukseli kosztował te sektory 22 miliony euro dziennie. Czwarty poziom alertu wystraszył bowiem wielu klientów i gości.

Straty po stronie przedsiębiorstw wyniosły prawie 30 milionów euro – głównie dlatego, że po ogłoszeniu zaostrzonych środków bezpieczeństwa wiele osób nie pojawiło się w pracy.

Belgijskie media zwracają uwagę także na skutki, z jakimi zmagają się brukselskie linie lotnicze. Zagrożenie zamachami miało doprowadzić do spadku liczby pasażerów belgijskiego przewoźnika o około 20 procent. Najwyższy stopień alertu obowiązywał w Brukseli prawie tydzień. W czwartek rząd zdecydował się go obniżyć, podkreślając jednocześnie, że zagrożenie atakami jest wciąż duże i trzeba zachować czujność. Do końca nie było pewne, czy władze zezwolą na organizację jarmarków świątecznych w Brukseli i w Liege, które zawsze cieszą się dużą popularnością. Ostatecznie jednak rozpoczęły się one zgodnie z planem.

Jeśli zsumować koszty i straty wynikające z alertu we wszystkich miastach Europy, w których jest choćby podwyższony stan zagrożenia, całkowity poziom strat może sięgnąć miliarda euro dziennie.

Kenia. Robią co potrafią

Działania antyterrorystyczne są przeprowadzane również w afrykańskich krajach. Nie zawsze wychodzą one tak, jak chciałaby tego administracja. Oto w uniwersyteckim kampusie w Nairobi, stolicy Kenii, w ramach ćwiczeń jedna osoba zginęła a ponad 40 zostało rannych.

– 33-letnia pracownica personelu zmarła z powodu poważnych ran głowy – mówi przedstawicielka uczelni ds. komunikacji Betty Ngala.

– Dwie osoby ranne zostały odwiezione do szpitala w stanie krytycznym – poinformował lekarz ze szpitala w Nairobi. Większość rannych ma połamane nogi, ponieważ w następstwie paniki ludzie skakali z wysokich pięter.

– Ćwiczenia bezpieczeństwa przeprowadzono za zgodą uczelni – informuje, już oficjalnie, niepaństwowy Uniwersytet Strathmore. I wyjaśnia, że ćwiczenia, symulacja ataku, została zorganizowana wspólnie z policją. I miała ‘przetestować przygotowanie społeczności uniwersyteckiej i ekip ratunkowych na wypadek ataku terrorystycznego. Niestety, niektórzy studenci i pracownicy uczelni ulegli panice i zostali ranni’.

Source: Wojna z terroryzmem. Wykończymy się sami