W poniedziałek portal Onet podał, że wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak miał aranżować i kontrolować akcję zdyskredytowania szefa największego sędziowskiego Stowarzyszenia „Iustitia” Krystiana Markiewicza oraz innych sędziów.

W działaniach tych miała uczestniczyć kobieta o imieniu Emilia, która korespondowała z wiceministrem. Miała się ona zajmować m.in. rozpowszechnianiem wrażliwych informacji z życia sędziów. Kobieta miała także pod pseudonimem atakować sędziów w mediach społecznościowych.

Prywatnie ma być związana z sędzią, jednym z pracowników KRS. W rozmowie z Onetem miała przyznać, że „bardzo wstydzi się tego, co robiła i że swoimi działaniami mogła zaszkodzić co najmniej 20 sędziom”.

„Nie będę się wypowiadał”

Według Onetu Emilia kontaktowała się z wiceministrem przez komunikatory internetowe. Portal opublikował screeny wiadomości. Wynika z nich, że aby zdyskredytować Markiewicza, Emilia miała rozesłać anonimy szkalujące sędziego do wszystkich oddziałów Stowarzyszenia „Iustitia” oraz do niego samego, pocztą na adres domowy. Markiewicz przyznał w rozmowie z Onetem, że taki anonim otrzymał.

Jak podał portal, Onet jest w posiadaniu dowodów na to, że Łukasz Piebiak taki plan w pełni zaaprobował przed jego realizacją.

„Znam tę panią z Twittera. Nie wiem, co i gdzie wysyłała. Nie będę się wypowiadał na temat kontaktów z nią” – powiedział wiceminister w rozmowie z portalem.

„Sytuacja nienormalna”

– Z tego, co zdążyłem doczytać, tam (w materiale Onetu –  red.) nie ma informacji o inwencji pana Piebiaka, tylko o inwencji konkretnej osoby, która pewnymi informacjami dysponowała i je rozsyłała – stwierdził wiceminister Kaleta w programie „Polityka na Ostro”.

Jak dodał, „przede wszystkim, nie mamy wiedzy, kto prowadził tę korespondencję i czy jest prawdziwa”. – Na pewno ministerstwo zajmie w tej sprawie stanowisko i odniesie się do oceny wiarygodności tego materiału – podkreślił Kaleta.

Według Władysława Teofila Bartoszewskiego, „problem polega na tym, że w obecnej sytuacji szefem pana Piebiaka jest minister Zbigniew Ziobro, który jest też prokuratorem generalnym, czyli oskarża i sądzi własnego pracownika”. – To jest sytuacja nienormalna – podkreślił.

„To dyskwalifikuje ministra”

Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej stwierdziła, że „jest to wykorzystywanie machina państwa przez urzędników związanych z PiS do walki z obywatelem, który nie popiera polityki PiS”. – Taki sędzia, który broni praworządności i przestrzegania konstytucji, jest obywatelem, który nie popiera rządu PiS. Przedstawiciele rządu wykorzystują poufne informacje, żeby walczyć z tym obywatelem – powiedziała posłanka.

– To niezwykle groźna sytuacja w myśl polityki: „kto nie popiera PiS jest naszym wrogiem, trzeba go zniszczyć”.

Z kolei poseł Marek Jakubiak uważa, że „takie zjawiska następują po pewnego rodzaju rozgoryczeniu lub zawiedzeniu”. – Skoro ta pani robiła to dla ministra, więc być może nastąpiła jakaś obietnica. Przedwczoraj były opublikowane listy PiS-u, jej na tych listach nie ma, a dzisiaj mamy publikację tego materiału. To oczywiście dyskwalifikuje ministra, ale ja mówię, dlaczego takie rzeczy się dzieją – tłumaczył.

Twoja przeglądarka nie wspiera odtwarzacza wideo…

prz/ Polsat News, Onet

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.