Jeśli sędzia federalny odpowie Demokratom zgodą, administracja Trumpa będzie zmuszona pozwać rosyjski rząd, a także dwie inne osoby prawne. Rosja zwyczajowo odmawia uznania takich roszczeń, dlatego, jak stwierdzono w dokumencie Demokratów, wymaga się, aby sędzia wydał odpowiednie dokumenty Departamentowi Stanu.

Chociaż roszczenia cywilne wobec zagranicznych rządów nie są niczym niezwykłym, okoliczności tego przypadku są bardzo nietypowe. W wyborach Trump wygrał, ale teraz jego administracja będzie zmuszona do spełnienia wymogów prawnych konkurencyjnej partii politycznej, która uważa, że prezydentowi zająć jego urząd pomogło obce mocarstwo.

Kampania wyborcza Trumpa została oficjalnie powiadomiona o pozwie, co oznacza, że teraz ona, według jej przedstawiciela, oficjalnie kwestionuje oświadczenia Narodowego Komitetu Partii Demokratycznej.

Według Demokratów, wysokiej rangi członkowie kampanii wyborczej Trumpa porozumieli się z rządem rosyjskim w celu przeszkodzenia Hillary Clinton i pomocy w wyborach Trumpowi za pomocą hackingu serwerów Partii Demokratycznej i publikacji skradzionych materiałów.

Departament Stanu przekaże rosyjskiemu rządowi kopię pozwu za pośrednictwem amerykańskiej ambasady w Moskwie. Ta procedura nie jest niczym niezwykłym, ale tym razem sprawa ta wiąże się z poważnymi sprzecznościami politycznymi.

Teraz administracja Trump ma wybór: zakwestionować lub wykonać ten wniosek.

Składanie skarg tego typu do obcego mocarstwa jest zwykle problemem dla strony amerykańskiej, ponieważ inne kraje mają zazwyczaj immunitet prawny wobec większości skarg pochodzących ze Stanów Zjednoczonych.

Jednakże, zdaniem Demokratów, w tym przypadku immunitet nie ma zastosowania do Rosji, ponieważ „roszczenia Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej wynikają z rosyjskiej ingerencji na prywatnym serwerze Komitetu w celu kradzieży tajemnic handlowych i szpiegostwa gospodarczego”.

W marcu Republikanie z Komitetu Wywiadowczego Izby Reprezentantów powiedzieli, że nie mogą znaleźć dowodów na spisek Trumpa i jego pomocników z rosyjskimi urzędnikami. Demokraci reprezentowani w tym organie nie zgodzili się z tym stwierdzeniem.