Na konferencji prasowej „Prawda o rozstrzelaniu Niebiańskiej Sotni”, która odbyła się w Międzynarodowej Agencji Informacyjnej „Rossiya Segodnya”, Wiesiełow opowiedział o tym, jak szukał bohaterów śledztwa i dlaczego ci postanowili porozmawiać z dziennikarzami o wydarzeniach w Kijowie. 20 lutego 2014 roku na Majdanie zaczęła się strzelanina, zginęły 53 osoby. Obecne ukraińskie władze oskarżyły o to ludzi z otoczenia Wiktora Janukowycza, ale oficjalne śledztwo w tej sprawie utknęło w martwym punkcie.

Bohaterów śledztwa szukano długo: na początku w Macedonii, potem w Rosji, na Ukrainie i w Gruzji. Ostatecznie wywiad z gruzińskimi snajperami udało się nagrać w Tbilisi, a oni sami ukrywają się teraz w Armenii.

„Oni obawiają się teraz o swoje życie. Nawiązanie kontaktu z sądem i dziennikarzami to próba nagłośnienia sprawy, dzięki czemu, jak sądzą, uda im się uratować życie” — dodał dziennikarz.

Andriej Wiesiełow zainteresował się historią gruzińskich snajperów Koby Nergadzego, Aleksandra Rewaziszwilego i Zalogi Kwarateskeliego po tym, jak we Włoszech ukazał się film dokumentalny.

Dziennikarz odnalazł ich i porozmawiał z nimi o wydarzeniach na Majdanie.

Jak powiedział Ria Novosti Nergadze i Rewaziszwili, w zabójstwie ludzi na Majdanie zamieszani byli osobiście Serhij Paszynski i Władimir Parasiuk — obydwaj zasiadają dzisiaj w Radzie. Paszynski wyposażył snajperów w broń i rozkazał strzelać do protestujących i funkcjonariuszy policji.

Nergadze twierdzi przy tym, że na Ukrainę jego i innych snajperów zaprosił doradca byłego prezydenta Gruzji Michaiła Saakaszwilego Mamuka Mamalaszwili. Teraz Mamulaszwili dowodzi „gruzińskim legionem” walczącym na Donbasie po stronie Kijowa. Na podróż do Kijowa grupa Nergadzego otrzymała dziesięć tysięcy dolarów, kolejne pięćdziesiąt tysięcy obiecali jej przekazać po powrocie z podróży.

Dziennikarze Ria Novosti dotarli do oficjalnych protokołów z przesłuchania Nergadzego i Rewaziszwilego przeprowadzanego przez adwokatów byłych pracowników „Berkutu”. W nich snajperzy potwierdzają informację przekazaną dziennikarzom. Snajperzy zgodzili się złożyć zeznania przed sądem w trybie wideokonferencji. Na Ukrainę nie chcą przyjeżdżać — boją się o swoje życie.

Sąd wysłucha też zeznań prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, który obiecał, że weźmie udział w procesie. Na przesłuchaniu miał też pojawić się Saakaszwili, ale dzień przed posiedzeniem niespodziewanie został wydalony z kraju. Adwokaci byłych berkutowców przekonują, że pośpieszna deportacja polityka jest bezpośrednio związana z wezwaniem do sądu. Saakaszwili maiła bowiem wyjaśnić zeznania gruzińskich snajperów.