Politolog Özdemir Akbal wskazuje na to, że okres „ocieplenia” w stosunkach między USA a Iranem, który można było obserwować podczas walki przeciwko ISIS, najwyraźniej zakończył się, a Ameryka zdobyła poparcie swoich sojuszników w ramach bloku antyterrorystycznego — Izraela i Arabii Saudyjskiej – i przeszła do zdecydowanych działań przeciwko Teheranowi.

— Od czasu objęcia rządów przez prezydenta USA Donalda Trumpa zawarte z Iranem porozumienie jądrowe było jednym z najbardziej krytykowanych tematów przez amerykańskiego przywódcę. W trakcie walki z ISIS USA, Rosja i Iran nieoficjalnie umówiły się, że priorytetem jest zniszczenie tej organizacji, która stanowiła poważne zagrożenie dla tych trzech państw. W ramach tego procesu relacje między USA i Iranem „ociepliły się”. Jednak wyraźne zmniejszenie zagrożenia na północy Syrii ze strony Państwa Islamskiego spowodowało, że Zachód znowu zajął się kwestią odsunięcia od władzy Asada, co było nadrzędnym celem USA. W tej sytuacji USA, które powołały do życia regionalną koalicję, znacznie ustępującą pod względem wpływów rosyjsko-irańskiemu sojuszowi, musiały podjąć drastyczne kroki w kierunku wzmocnienia swojej pozycji. Jak wiadomo, interesy tradycyjnych sojuszników USA w regionie (Izrael i Arabia Saudyjska) są sprzeczne z ideą umocnienia władzy Asada w Syrii oraz uznania wpływów Iranu, co świadczy o rosnącej obecności politycznej w regionie Morza Śródziemnego. W tych warunkach USA ogłosiły swoją decyzję o wycofaniu się z irańskiego programu jądrowego – wyjaśnił Akbal.

Z kolei ekspert ds. strategii wojskowej, emerytowany generał brygady sił zbrojnych Turcji Naim Babüroğlu podkreślił, że aktualne działania Waszyngtonu i Tel Awiwu wskazują na to, że USA i Izrael de facto rozpoczęły wojnę z Iranem, która z czasem będzie prowadzona na dwóch podstawowych frontach – w Syrii i Libanie.

— USA już dawno powiedziały, że zamierzają wycofać się z tego porozumienia. Oświadczenie Trumpa, które spodziewano się usłyszeć 12 maja, pojawiło się nieco wcześniej. Trump, który już dawno uznał Iran za główne zagrożenie, w trakcie swego niedawnego wystąpienia nazwał go państwem wspierającym terrorystów. W taki sposób Stany Zjednoczone de facto rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi. USA dążą do wywołania społecznych zawirowań w Iranie, wykorzystując w tym celu ostre sankcje gospodarcze i ograniczenia w innych obszarach. Innymi słowy, Stany Zjednoczone będą próbowały osłabić Iran od środka. Gdzie będzie przebiegać front tej wojny? Izrael i USA nie zaatakują Iranu bezpośrednio. Będą dążyć do osłabienia Teheranu poprzez regularne ataki na irańskie pozycje w Syrii i Hezbollahu w Libanie. W rezultacie celem tych działań będzie położenie kresu obecności Iranu w Syrii i w Iraku – powiedział Babüroğlu.

Jak dodał, drugim celem będzie przecięcie więzów łączących Iran i Liban. – Kolejnym celem jest pozostawienie bez wsparcia Hezbollahu, które uformowało się w tzw. „szyicki półksiężyc”, rozciągający się do Iranu do Iraku, od południa Syrii do Libanu. Ten cel został już w dużej mierze osiągnięty dzięki temu, że obszary na wschód od Eufratu, czyli praktycznie 30% syryjskich ziem, kontroluje kurdyjska Partia Unii Demokratycznej – powiedział emerytowany generał.

Babüroğlu wskazał też na zagrożenie, jakie stwarza eskalacja napięcia między USA, Izraelem oraz Iranem dla Turcji, która ma wspólną z Iranem granicę i ściśle współpracuje z irańskimi władzami w wielu ważnych kwestiach w regionie.

— Ten proces wyrządzi największe szkody Syrii i Irakowi, ale dotknie też Turcji – dodał.

— Turcja ma wspólną granicę z Iranem, na której od wieków panuje pokój. A zamieszanie wokół Iranu, wewnętrzne wstrząsy społeczne oraz konflikty wewnętrzne będą miały znacznie bardziej poważne konsekwencje dla sąsiadów Iranu, niż starcia w Syrii. Iran jest krajem o starożytnych tradycjach państwowości, spadkobiercą imperium perskiego. Starcia w tym kraju mogą być bardzo krwawe, bo nie należy on do tych, które idą na ustępstwa. Konflikt wokół Iranu może spowodować nową falę migracyjną, co negatywnie wpłynie na Turcję w sensie demograficznym, kulturowym, społecznym i ekonomicznym. Zagrożenie to jest tym bardziej namacalne w warunkach, gdy Turcja i tak opiera się pierścieniowi ognia na swoje południowej granicy o długości 911 km – ocenił.

Pytany o to, jakie stanowisko powinna zająć Turcja w sytuacji eskalacji napięcia, Babüroğlu powiedział: „Ostra krytyka ze strony Turcji wyjścia USA z porozumienia jest najodpowiedniejszym i najbardziej właściwym stanowiskiem. Ponadto Turcja musi przekonać UE, NATO oraz organizacje międzynarodowe do tego, że ta decyzja jest błędem. W tym procesie Turcja powinna trzymać się blisko Iraku, Iranu, Syrii i Rosji. W ten sposób będzie mogła zmniejszyć lub całkowicie wyeliminować wiszące nad nią zagrożenia. Inaczej, sytuacja ta może mieć bardzo negatywny wpływ na proces rozwiązania konfliktu syryjskiego, rozmowy w Astanie i sytuację w regionie”.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.