Na naszych oczach demokratycznie kończy się era Wielkich (gospodarczo) Niemiec.

Nikogo, kto ma choćby tylko znajomego w Niemczech wynik wyborów nie zaskakuje. Polityczne ramię PEGIDY trzecią siłą.

W landach wschodnich, tworzących ongiś NRD, nawet drugą.

CDU/CSU wygrywa, ale będzie niezdolne do samodzielnych rządów.

Oznacza to, że gorączkowo trwają poszukiwania „języczka u wagi”.

To jednak w sferze profanum przeznaczonej dla zwykłego wyborcy.

W rzeczywistości jest to kolejny ważny sygnał dla rządzącej od lat Europą tzw. marcowej lewicy.

Społeczeństwa budzą się.

 

Te nowoprzyjęte, pamiętające dokładnie, czym jest realny socjalizm ideologicznie wsparty na Marksie, ocknęły się wyjątkowo szybko.

Wyborczy wynik AfD oznacza, że dotychczasową strategię polskojęzycznych mediów polegająca na przeciwstawianiu „faszystów” i „ksenofobów” Kaczyńskiego i Orbana reszcie postępowej Europy można potrzaskać o przysłowiowy kant.

Teraz gazeta wyborcza oraz różne lisie „organy” będą musiały określać coraz większą grupę Europejczyków mianem populistów.

Faszystów pewnie nie, bowiem argumentum ad Hitlerum oznacza tylko tyle, że używający go jest przygłupem, któremu… brak argumentów.

Co jednak wynik wyborczy z niedzieli 24 września 2017 roku oznacza?

Scenariusz niemiecki łatwo można przewidzieć.

Trzecia pozycja AfD wskazuje, że kolejne wybory jedynie powiększą liczbę głosujących na to ugrupowanie.

Marcowi socjaliści zrobią więc wszystko, by utrzymać z dala od władzy „populistów” i ksenofobów” usiłujących za wszelką cenę nie dopuścić do zniszczenia państw narodowych i uczynienia z Europy eurokołchozu.

Nieśmiertelne słowa innego socjalisty, Władysława Gomułki, są bowiem cichym mottem eurosocjalistów:

Dlatego w ramach łączenia rodzin w ślad za ok. 2 mln gromadą tzw. uchodźców przyjadą ich rodziny. Średnio po 2,5 żony na jednego „uchodźcę” i 11 dzieci.

Ludność Niemiec w ten oto sposób tylko do czerwca 2018 roku wzrośnie o niespełna 30.000.000.

Co najmniej 1/3 osiągnęła już wiek, w którym przysługują prawa wyborcze.

Te oczywiście w ramach integracji rząd Merkel przyzna im jeszcze w październiku/listopadzie 2017 roku.

Ba, może się zdarzyć, że Sąd Najwyższy dokona ekwilibrystyki prawnej i stwierdzi, że skoro „kobieta” mająca lat 9 może wyjść za mąż zgodnie z szariatem oznacza to, że nabywa tym samym pełnię praw cywilnych.

Może więc głosować.

To kolejne miliony nowych wyborców.

Angellah Merkel i jej ugrupowanie liczyć będą, że ta nowa grupa wyborców jednoznacznie opowie się przeciw „antyislamskim” i „antyemigranckim” neofaszystom czy jak ich tam nazwie w przyszłości Lis z Michnikiem.

Tymczasem w Niemczech  liczba uprawnionych do głosowania wynosi niespełna 61,5 mln obywateli, z czego ok. 10% to ludzie mający korzenie emigranckie bądź tez będący emigrantami.

20 mln dodatkowych głosów oznacza, że przyszłe wybory zwycięży Islamski Front Niemiecki, a nie chrześcijańska demokracja, na czele której stoi Merkel.

Merkel karmi ptaki

Demokratycznie w ciągu najbliższych 5 lat Niemcy staną się pierwszym kalifatem na ziemiach „krzyżowców”.

Saksonia i Bawaria ogłoszą secesję.

Tak oto neomarksistowski obłęd jednego zbyt bogatego starca, który stał się guru marcowych socjalistów, na nowo pogrąży Europę w walkach z islamem.

Ps. Podobny scenariusz przewidywałem już dwa lata temu, podpierając się tekstem red. Noaha Kliegera z izraelskiego dziennika Jedijot Achronot.

http://3obieg.pl/bitwa-pod-gora-megiddo

przyjmujmy-dalej-uchodzcow

.

24.09 2017

.

.

.

Humpty Dumpty

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły