3673563250_d61b8ee953_o

Po książkę chętnie sięgają zwolennicy lewicy – wiadomo, Michel Houellebecq jest uważany za pisarza lewicującego. Ale, co znamienite, już po lekturze niechętnie siadają do rozmowy o wizji Francji opisanej strona po stronie. Dlaczego?

Między pierwszą a ostatnią stroną Houellebecq rozprawia się ze scenariuszem przejęcia władzy ze Francji przez Bractwo Muzułmańskie i jego lidera Mohammeda Ben Abbesa, w ostatnich rozdziałach już prezydenta Republiki. Jeszcze republiki, choć de facto republiki islamskiej. Republiki, w której kaganiec na twarz dają sobie nałożyć nie tylko politycy prawicy, ale także, a może przede wszystkim, miłujący najszerzej pojętą wolność lewacy. To właśnie oni – liczni wykładowcy z paryskich uniwersytetów – pierwsi godzą się na nowy porządek. Choć deklaratywnie są zwolennikami wolności seksualnej, po zmianie władzy na najwyższym urzędzie Francji, chętnie żenią się z zasłoniętymi hijabem muzułmankami. Nawet 15-letnimi dziećmi – Koran im na to pozwala. Przestrzegają szariatu – w obszarach obyczajowych tym chętniej, że jako wykładowcy uniwersyteccy mogą sobie pozwolić na przewidziane prawem islamskim, dwie, czy a nawet cztery żony. I mogą sobie pozwolić na to, żeby je wszystkie utrzymać – zmiana właściciela wyższych uczelni francuskich na delegatów rodziny saudyjskiej potraja ich wynagrodzenie. I to jest właśnie cena, za jaką tak chętnie sprzedają swoją wolność.

Ksiazka okladkaAle Houellebecq rozprawia się również z prawicą francuską, która – a to chyba cecha łącząca wszystkie organizacje prawicowe w świecie – do samego końca ślepo walczy z wyimaginowanym wrogiem, zbyt późno orientując się, że właśnie została wyślizgana z walki o stanowiska w administracji i możliwość realnego wpływu na politykę swojego kraju. W ‘Uległości’ prawica podwija ogon pod siebie a ostatecznie pokazuje muzułmanom podbrzusze – za cenę spokoju.

Ale nie opis zmian politycznych – fikcyjnych, ale jakże oczywistych i realnych – jest siłą ‘Uległości’. To raczej wiwisekcja myśli i nastrojów głównego bohatera Jorisa-Karla Huysmansa (wykładowcy na Sorbonie), piewcy wolności i islamofoba, którego tytułowej uległości narodziny możemy obserwować na kolejnych kartach powieści. W końcu, co w pewnym momencie dostrzega (jak raz rozmyślając w katolickim klasztorze), przejście na Islam, jest tak kusząco łatwe. Wystarczy przecież pięć razy po arabsku przy świadkach wypowiedzieć muzułmańskie wyznanie wiary. A zaraz potem wraca etat na uczelni ze zwielokrotnioną pensją. Szacunek w zupełnie nowym francuskim społeczeństwie. I koledzy, którzy tak lekko i rozkosznie zmieniają swoje przekonania.

‘Uległość’ wydano we Francji w dniu zamachu na redakcję ‘Charlie Hebdo’.

HouellebecqMichel Houellebecq jest jednym z najbardziej znanych i najbardziej kontrowersyjnych pisarzy na świecie – dość często określa się go jako skandalistę i prowokatora. Czy słusznie? Być może. Jego ‘Uległość’ bezspornie powinna być lekturą obowiązkową klasy politycznej w Polsce, również tej nowej. I naukowców, których deklaracji uwielbienia polskości i patriotyzmu wcale nie jestem tak pewien.

W 2001 r. Houellebecq wydał ‘Platformę’, której towarzyszył kontrowersyjny wywiad dla miesięcznika ‘Lire’, gdzie określił on islam mianem ‘najgłupszej religii świata’. Książka traktowała o turystyce seksualnej w Tajlandii. Oskarżony o nienawiść rasową i islamofobię Houellebecq wygrał kilkuletni proces.

Source: ‘Uległość’ – niebezpiecznie realna wizja