Lider partii EKRE tak wyjaśnił swoją pozycję: „Przyjezdni z Ukrainy to nie nasi ludzie. To migranci zarobkowi, którzy chcą uzyskać w Estonii lepsze warunki i wyższe niż na Ukrainie zarobki. Dla Estończyków ci ludzie są problemem, odbierają miejscowym miejsca pracy i są gotowi pracować za niższe pieniądze. Tym samym wywierają wpływ na dochody w Estonii”.

Helme zwrócił też uwagę na fakt, że ilość migrantów z Europy Wschodniej sięga już kilkudziesięciu tysięcy osób.

„I choć z początku większość ludzi przyjeżdża po to, by popracować w Estonii tymczasowo, wielu z nich decyduje się na to, by osiąść tu na dobre. Statystyka pokazuje, że udział Estończyków w lokalnym rynku pracy w ciągu ostatnich kilku lat zmniejszył się właśnie z powodu migracji z Europy Wschodniej” – zauważył minister.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.