Dyskusja na temat ograniczenia handlu bronią w USA z nową siłą rozgorzała po strzelaninie w szkole miasta Parkland na Florydzie, gdzie były uczeń zabił 17 osób. 

„Byłoby to że tak powiem ukryte posiadanie, gdy nauczyciel miałby ukrytą broń. Przechodziliby specjalne szkolenia. Byliby tam (w szkole — red.) i nie byłoby tam wolnych od broni stref” — powiedział Trump wczoraj na spotkaniu z nauczycielami i uczniami szkół, w tym szkoły miasta Parklad.

Prezydent wyjaśnił, że właśnie w takich „wolnych strefach” przestępcy próbują popełnić przestępstwo, strzelając do ludzi i mając świadomość, że do nich nikt nie będzie strzelał. Oprócz nauczycieli w charakterze szkolnych ochroniarzy zaproponował zatrudniać byłych wojskowych, którzy wiedzą, jak posługiwać się bronią. 

Poza tym Trump przypomniał, że przeciętnie takie ataki trwają około trzech minut, a policja potrzebuje 5-10 minut, by dotrzeć na miejsce zdarzenia. Przywódca państwa przypuścił, że „wielu ludzi będzie przeciwko takiej propozycji, ale też wielu się spodoba”.

Jednocześnie przywódca państwa zapowiedział, że wdroży „bardzo surowe” zasady kontroli wydania pozwoleń na broń. Według niego w przyszłym tygodniu zostanie omówiony temat bezpieczeństwa w szkołach z przedstawicielami szeregu stanów. „Wyłoniliśmy najbardziej poważne propozycje, najważniejsze propozycje, które zadziałają i zrobimy tak, by zadziałały” — oznajmił prezydent.

W USA prawo do posiadania broni gwarantuje 2. poprawka do Konstytucji. Wpływowe lobby opowiada się przeciwko dalszym ograniczeniom dostępu do broni. Tym nie mniej zgodnie z sondażami większość Amerykanów popiera zaostrzenie kontroli.

Obecnie karalność, choroba psychiczna i inne czynniki mogą uniemożliwić potencjalnemu nabywcy zakup broni, jednak ten system często zawodzi, o czym świadczą głośne przypadki masowej strzelaniny. Podczas kampanii wyborczej Trump opowiadał się przeciwko ograniczeniom posiadania broni. 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.