W pierwszej kolejności na Bilczenko wpłynął wolontariat w tak zwanej strefie operacji antyterrorystycznej.

Najpierw poetka gorąco popierała przewrót w kraju. Już wtedy zaczęła zwracać uwagę na to, że protest wykorzystują radykałowie i nacjonaliści, lecz nie chciała zaakceptować tego faktu.

Jednak później zainspirowana romantyką wolontariatu i pod wpływem propagandy Bilczenko udała się do Donbasu, by pomagać żołnierzom Sił Zbrojnych Ukrainy i zakazanego w Rosji Prawego Sektora. Właśnie tam zdała sobie sprawę z tego, że w kraju rzeczywiście toczy się wojna domowa.

„Właściwie mówiąc, u mnie przewrót nastąpił po wyjazdach do strefy operacji antyterrorystycznej, gdy zaczęłam rozmawiać z mieszkańcami i uświadomiłam sobie, jak okrutnie niesprawiedliwa jest ta wojna. Nie mówię, że po tej stronie wszyscy są źli, a po tamtej — dobrzy. Ale po tamtej stronie ludzie po prostu bronią swoich praw. Ponieważ to Kijów przyszedł do Donbasu, a nie odwrotnie” — powiedziała poetka w wywiadzie.