Czy pokój w Syrii zostanie osiągnięty, czy udało się złamać kręgosłup międzynarodowym terrorystom i czy wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie mogą stać się preludium do III wojny światowej? O tym (i nie tylko) rozmawiał z gazetą „Moskowskij Komsomolec” rosyjski orientalista, akademik RAN, dyrektor naukowy Instytutu Orientalistyki RAN, dziekan Wydziału Wschodniego Państwowego Akademickiego Uniwersytetu Nauk Humanitarnych Witalij Naumow.

—  Rosja od kilku lat jest uczestnikiem działań zbrojnych w Syrii — zarówno na lądzie, jak i w powietrzu. Wiele udało się przez ten czas zrobić. Ale biorąc pod uwagę obecność wielu innych graczy w syryjskim konflikcie, rodzi się taka obawa: czy nie dojdzie do starcia zbrojnego na syryjskiej ziemi pomiędzy na przykład rosyjskimi i amerykańskimi wojskami, które — nie daj Boże — sprowokuje wybuch III wojny światowej. Sytuacja jest naprawdę wybuchowa.

 — Ja taką możliwość kategorycznie odrzucam. Weźmy najgorszy scenariusz, przy którym dochodzi do wyizolowanego, strasznego starcia między Rosją i Stanami Zjednoczonymi w Syrii. Historia zna już przypadki, w których do takich starć dochodziło — nasze państwa walczyły ze sobą de facto w Korei i we Wietnamie. Możemy też wspomnieć starcie z Izraelem, kiedy to w Egipcie radzieckie systemy przeciwrakietowe zestrzeliwały izraelskie samoloty, a za Izraelem stały USA. Czy to doprowadziło do wojny? Nie! To były nieuniknione koszty konfrontacji blokowej. Oczywiście, można na to odpowiedzieć, że wówczas był wielki Związek Radziecki, którego wszyscy się bali. Dzisiejszej Rosji świat nie mniej się boi. Rosja nie utraciła możliwości pewnej destrukcji Stanów Zjednoczonych w przypadku, gdy przeciwko niej zostanie użyta broń jądrowa. Nie widzę, jak z powodu Syrii może dojść do wojny światowej. Tym bardziej, że z grubsza biorąc amerykańskie interesy w tym kraju nie są znowuż takie duże. Inna sprawa, że jest tam irański komponent. 

Dziś USA i Izrael są skoncentrowane na Iranie — według mnie, za bardzo, ponieważ ja uważam Irańczyków za racjonalnych, pragmatycznych graczy, którzy chcą żyć. Oni są w zasadzie bardziej nacjonalistami niż islamistami i kochają swój kraj takim, jakim on jest dziś, dlatego nie będą sprowadzać na niego ryzyka zniszczenia. Walczyć z Izraelem — to sprawa beznadziejna. Nie sądzę, że wybuchnie poważna wojna między Izraelem i Iranem. Ale nawet w takim przypadku USA niekoniecznie będą się wtrącać. Oczywiście taki konflikt byłby nikomu niepotrzebnym szaleństwem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.