Rozmieszczanie prorządowych sił syryjskich w najbliższym czasie w Afrinie jest mało prawdopodobne, nie należy również obawiać się dużych starć z tureckimi wojskami lub interwencji w sytuację ze strony Amerykanów, uważa starszy pracownik naukowy Centrum Studiów Arabskich i Islamskich Instytutu Orientalistyki RAN Boris Dołgow.

Wcześniej w niedzielę media informowały, że zgodnie z ustaleniami wojsk Syrii i kurdyjskich sił samoobrony wojska rządowe w ciągu najbliższych dwóch dni powinny zająć szereg pozycji na granicy z Turcją i w samym mieście Afrin. Oficjalna syryjska agencja SANA poinformowała w poniedziałek, że bojownicy Syryjskich Sił Ludowych już w ciągu najbliższych kilku godzin mogą zostać rozmieszczeni w Afrinie. Jednak te relacje nie zostały jeszcze potwierdzone przez oficjalne źródła z Damaszku i Afrinu.

„Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że ​​tak naprawdę się dzieje, ale sytuacja jest rzeczywiście dość skomplikowana” — powiedział ekspert RIA Novosti.

„Wydaje mi się problematyczne, aby w najbliższym czasie prorządowe syryjskie jednostki weszły do Afrinu. W najbliższej przyszłości nie należy się tego spodziewać” — powiedział, nie wykluczając przy tym jakichkolwiek możliwych porozumień przede wszystkim ze stroną turecką w tej kwestii.

Według niego „bezpośrednie starcie jest możliwe między niektórymi małymi jednostkami, ale poważne starcie między tureckimi wojskami a prorządowymi syryjskimi oddziałami jest raczej niemożliwe”.

Ekspert nie spodziewa się również poważnej ingerencji w sytuację ze strony amerykańskich wojsk znajdujących się na północy Syrii. „Amerykańską polityką jest walczyć cudzymi rękoma, dlatego nie należy mówić, że będą wtrącać się z jakimiś znaczącymi jednostkami wojskowymi w regionie Afrinu po stronie Kurdów” — powiedział.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Turcji 20 stycznia poinformował o rozpoczęciu operacji „Gałązka Oliwna” przeciwko formacjom Kurdów w syryjskim Afrinie. Jednocześnie z Turcją działają bojownicy „Wolnej Armii Syrii”. Damaszek zdecydowanie potępił działania Turcji w Afrinie, zauważając, że to terytorium jest integralną częścią Syrii. Moskwa w związku z sytuacją w Afrinie wezwała wszystkie strony do opanowania i poszanowania integralności terytorialnej Syrii.

Sekretarz obrony USA James Mattis wcześniej nazwał sytuację na północy Syrii, gdzie Turcja prowadzi operację przeciwko kurdyjskim formacjom, być może najtrudniejszą w całej jego karierze wojskowej. Mówiąc o działaniach Turcji na północy Syrii, Mattis zauważył, że Turcja miała powody, aby reagować na zagrożenia dla jej bezpieczeństwa, a USA i Turcja jako sojusznicy z NATO popierają przejrzyste i szczere kontakty w poszukiwaniu wspólnych stanowisk.