Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan wyraził gotowość dymisji, jeśli tylko dowiedziony zostanie fakt, że Ankara zakupuje ropę od ugrupowania terrorystycznego Daesh. Po zebraniu w całość wszystkich poszlak i dowodów okazuje się, że Erdogan był zbytnio nieostrożny w słowach.
Na marginesie szczytu klimatycznego w Paryżu, Erdoğan oświadczył dziennikarzom, że „oskarżenia pod adresem Turcji, jakoby zakupuje ona ropę od terrorystów Państwa Islamskiego są amoralne i nie do przyjęcia. Tego tematu nie można ot tak sobie podejmować. Konieczne są dowody. Jeśli takowe są — niech zostaną przedstawione. Jeśli ten fakt zostanie dowiedziony — podam się do dymisji”.

Jak zauważa RT, nie jest to pierwsza kontrowersyjna wypowiedź tureckiego lidera, którego działania w Syrii prezydent Rosji Władimir Putin określił jako „cios w plecy” ze strony „popleczników terrorystów”. Agencja przywołuje też szereg faktów ukazujących na to, że Ankara uczestniczy w dostawach ropy z obszaru znajdującego się pod kontrolą terrorystów Daesh (Państwa Islamskiego).
Zdjęcia z kosmosu
Szczyt UE – Turcja. Donald Tusk i Ahmet Davutoğlu.
© AFP 2015/ Thierry Monasse
Wyniki szczytu UE-Turcja: spojrzenie polskiego geopolityka
Władimir Putin był jednym z pierwszych demaskatorów. Na spotkaniu grupy G-20 w tureckiej Antalyi, prezydent przestawił rosyjskie zdjęcia z kosmosu, na których widać skalę bezprawnego handlu ropą naftową: „Ustawione w szeregu i niknące za horyzontem cysterny” wyglądają jak „żywy ropociąg. I my widzimy, dokąd ciągną te cysterny — one dniami i nocami zmierzają do Turcji”.
Śledztwo brytyjskiej gazety The Guardian
Zademonstrowane przez rosyjskiego prezydenta zdjęcia zainspirowały autora brytyjskiego The Guardian do przeprowadzenia własnego śledztwa. Ustalił on, że już w 2012 roku, kiedy to dżihadyści zaczęli napływać do Syrii, ślady ich obecności były w Turcji wyraźnie widoczne. Oni nawet nie myśleli o tym, by zachowywać dyskrecję. Zuchwale panoszyli się w tureckich restauracjach i kawiarniach, by podpisywać tam z miejscowymi biznesmenami kontrakty na „bajeczne pieniądze”. Na nich terroryści zarabiali tygodniowo co najmniej 10 mln dol.

Wielu światowych polityków wypowiada się też na temat powiązań Turcji z terrorystami, w tym były francuski premier François Fillon, który mówi o dowodach na to, że prawie cała ropa wywożona przez PI dostarczana jest bezpośrednio tureckim zakładom petrochemicznym: „Handel prowadzony jest bezpośrednio z tureckimi przedsiębiorstwami. Zmowa pomiędzy Turcją i „Państwem Islamskim” jest oczywista. A wśród ekspertów zacytować można Dominique’a Trinquand, byłego szefa misji wojskowej przy ONZ, który oświadczył, że Turcja nie walczy z Daesh i w żaden sposób „nie utrudnia handlu rozlicznymi produktami, i nie ważne jakimi: ropą, bawełnęą, czy nawet ludźmi”.

Wiäcej na ten temat:

http://pl.sputniknews.com/swiat/20151201/1554642/Erdogan-Daesh-ropa-handel.html