Zaznaczył, że szybkość, z jaką eksperci wojskowego laboratorium w Porton Down określili typ użytej w Salisbury i Amesbury substancji, dowodzi, że kraj prowadził badania nad tą substancją i posiada jej próbki.

Ambasada Rosji oświadczyła, że ​​ujawnienie takich informacji leży w interesie wszystkich tych, którzy dążą do ustalenia prawdy w śledztwie w sprawie incydentu w Salisbury.

Zignorowano rosyjską prośbę

Wcześniej resort zwrócił się do strony brytyjskiej o pomoc w zorganizowaniu spotkania z szefem laboratorium chemicznego w Porton Down Garym Eytkenhedem lub jego współpracownikami. Dyplomaci zamierzali dowiedzieć się, czy laboratorium produkowało trującą substancję typu A-234, którą na początku marca w Salisbury rzekomo otruto byłego oficera GRU Siergieja Skripala i jego córkę Julię.

Ambasada zaznaczyła, że ​​Ministerstwo Spraw Zagranicznych zignorowało prośbę. Po tym ambasada oświadczyła, że brytyjskie władze nie chcą, aby rosyjscy dyplomaci rozmawiali z ekspertami, którzy mogą dysponować niewygodnymi dla rządu faktami.

Ponadto rzecznik prasowy ambasady Rosji powiedział, że były brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson potwierdził fakt obecności w Wielkiej Brytanii próbek substancji typu A-234.

Podejrzane laboratorium

Dyplomata przypomniał również, że w kwietniu szef ośrodka badawczego Gary Eytkenhed w wywiadzie dla Sky News nie potwierdził ani nie zaprzeczył, że w Wielkiej Brytanii produkowano i przechowywano zapasy środków trujących, w tym tzw. „Nowiczoka”. Powiedział również, że laboratorium przestrzega rygorystycznych środków bezpieczeństwa, które zapobiegają „przedostaniu się czegokolwiek poza cztery ściany obiektu”.

Według rzecznika prasowego ambasady Rosji fakt, że laboratorium ma cokolwiek do „przedostania się”, jest dobrze znany.