Częściowe zawieszenie prac niektórych służb federalnych w USA stało się najdłuższe w historii. Już ponad jedna czwarta pracowników federalnych przebywa na przymusowych urlopach albo pracuje za darmo. Wczoraj otrzymali oni obietnicę, że w przyszłości otrzymają wyrównanie. Na razie nie widać końca sporu o mur na granicy z Meksykiem, który spowodował kryzys. 
Spory polityczne w Stanach Zjednoczonych doprowadziły do zawieszenia działalności służb federalnych 21 razy. Zwykle trwało ono od jednego do kilku dni. Najdłuższy, dwudziestojednodniowy paraliż administracji, miał miejsce w 1995 roku za prezydentury Billa Clintona. Obecne częściowe zawieszenie prac służb państwowych wkracza w dwudziesty drugi dzień.
Wczoraj 800 tysięcy pracowników nie otrzymało należnych wynagrodzeń. I choć Kongres uchwalił ustawę gwarantującą im wsteczne wypłaty po zakończeniu sporu, wielu będzie musiało zaciągnąć krótkoterminowe pożyczki albo zwiększyć zadłużenie na kartach kredytowych, żeby zapłacić rachunki. Wczoraj część z nich demonstrowała w Waszyngtonie i innych miastach.
Prezydent Donald Trump przekonuje, że musiał zastosować drastyczne kroki, ponieważ nie ma innego sposobu, by zmusić Demokratów do sfinansowania budowy muru na granicy. Prezydent USA mówi o inwazji nielegalnych imigrantów i wskazuje, że w Hondurasie tworzy się właśnie kolejna karawana migrantów, którzy chcą dotrzeć do Stanów Zjednoczonych. Demokraci przekonują, że mur na granicy byłby nieefektywny i niemoralny, zarzucają Donaldowi Trampowi, że w obecnym sporze wziął jako zakładników setki tysięcy ciężko pracujących Amerykanów.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)Marek Wałkuski,Waszyngton/dyd