Na swoich kontach na serwisach społecznościowych poinformowali o tym wiceminister ds. tymczasowo okupowanych terytoriów i przesiedleńców wewnętrznych Ukrainy Gieorgij Tuka i deputowany ludowy z ramienia Partii Radykalnej Ihor Mosijczuk.

„Gratuluję Ukrainie własnej cerkwi!” — napisał na Twitterze Tuka, ale wkrótce usunął wpis. Jednak NewsOne udało się zapisać zrzut ekranu z tą wiadomością.

„Mamy Tomos!” — napisał Mosijczuk na swoim koncie na Facebooku.

Tym nie mniej później sekretarz prasowy UCP arcybiskup Jewstratij Zoria oznajmił, że to błędna informacja.

„Dopiero dzisiaj (09.10) egzarcha Patriarchatu Ekumenicznego wyleciał z Kijowa do Stambułu. Jutro (10.10) ma być raport, dopiero wówczas można będzie omówić temat Tomosu. Dlatego wiadomość, że „już mamy Tomos” nie zgadza się z rzeczywistością i jest szkodliwa pod względem informacyjnym, ponieważ po fali „peremohy” (zwycięstwa — red.) nadejdzie fala „zrady” (zdrady — red.), gdy okaże się, że Synod jeszcze nie omówił kwestii”- napisał Zoria na Facebooku.

Wkrótce potem redaktor naczelny Strana.ua, Igor Gużwa przypuścił, że administracja prezydenta celowo rozprzestrzeniła fake o Tomosie, by odwrócić uwagę społeczeństwa od eksplozji w magazynie wojskowym w obwodzie czernihowskim.

„Żeby przebić zradę z magazynami, Bankowa postanowiła bliżej nocy rozprzestrzenić fake o tym, że Konstantynopol udzielił Ukrainie Tomosa. W roli nadawców wystąpili Mosijczuk, wiceminister Tuka oraz szereg lojalnych wobec AP stron. Znamienne, że jako pierwszy fałszywe informacje zdementował Patriarchat Kijowski. Dzisiaj na Synodzie w Stambule kwestia ukraińska w ogóle nie była poruszana”- podkreślił Gużwa na Facebooku.

Leave a Reply