Tymczasem Kijów pospieszył oznajmić, że Patriarchat Konstantynopolitański wydał tomos o ukraińskiej autokefalii. O tym na swoich profilach w sieciach społecznościowych oświadczył wiceminister ds. tymczasowo okupowanych terytoriów i wewnętrznych migrantów Ukrainy Georgij Tuka oraz deputowany z ramienia Partii Radykalnej Igor Mosijczuk. Informacja została szybko zdementowana.

Rzecznik prasowy Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego proklamowanego w trybie jednostronnym Patriarchatu Kijowskiego Eustraty Zoria oświadczył, że ta informacja nie jest zgodna z prawdą.

Zaraz po tym redaktor naczelny portalu Strana.ua Igor Gużwa zaczął snuć domysły na temat tego, że wpis o tomosie został specjalnie opublikowany przez ukraińskie władze, żeby odciągnąć uwagę od pożaru w dużym składzie amunicji w obwodzie czernihowskim.

Na Ukrainie działają trzy kościoły prawosławne: kanoniczny Ukraiński Kościół Prawosławny, posiadający status Kościoła samorządnego w ramach Patriarchatu Moskiewskiego, a także nieuznawane przez kościoły prawosławne na świecie struktury — Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Ukraiński Prawosławny Kościół Autokefaliczny. Władze Ukrainy dążą do uznania niekanonicznych struktur religijnych i utworzenia na ich bazie wspólnego kościoła autokefalicznego niewpisującego się w ramy Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. „W ramach przygotowań do udzielenia autokefalii kościołowi na Ukrainie” Patriarchat Konstantynopolitański mianował swoich egzarchów do Kijowa. Przedstawicielami Konstantynopola do spraw autokefalii zostali biskup Pamfilii Daniel z USA oraz biskup Edmonton Hilarion z Kanady.

Rosyjski Kościół Prawosławny jest kategorycznie przeciwny ukraińskiej autokefalii. To w istocie wtargnięcie na kanoniczne terytorium Patriarchatu Moskiewskiego. Konstantynopol nie ma podstaw prawnych do tego rodzaju ingerencji w sprawy innego kościoła. Tym bardziej, że z inicjatywą w sprawie przyznania autokefalii wystąpiło nie duchowieństwo, lecz władze świeckie — prezydent Ukrainy Poroszenko, który usiłuje w ten sposób umocnić swoją pozycję przed wyborami.

Plany Patriarchatu Konstantynopolitańskiego dotyczące przyznania autokefalii Kościołowi Ukraińskiemu grożą rozłamem w łonie prawosławia. Dla Ukrainy oznacza to przejmowanie siłą świątyń. Niewykluczone są też starcia z parafianami. Tak uważa ukraiński politolog Rościsław Iszczenko. Zdaniem eksperta w rezultacie strona ukraińska „dobierze się” do wszystkich kościołów Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

„Z mojego punktu widzenia w celu wywarcia określonego efektu — zarówno wewnątrzpolitycznego (w interesie Poroszenki), jak i moralnego (oddziałującego na wiernych Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego) — dla nich sprawą pierwszorzędną jest zajęcie Ławry Kijowsko-Peczerskiej” — podkreślił Iszczenko.

Politolog wskazuje przy tym na wybitnie polityczne podłoże decyzji podjętych przez patriarchę Konstantynopola.

„Bartłomiej Konstantynopolitański zdecydował się na prowokację. Poroszence konflikt potrzebny jest tak po prostu i z punktu widzenia kampanii przedwyborczej, a nawet żeby wybory odwołać, bo poparcie dla niego jest praktycznie zerowe i nie uda mu się wygrać” — uważa Rościsław Iszczenko.

W wywiadzie dla radia Sputnik historyk religii Jurij Tabak wyraził opinię, że kwestia udzielenia tomosu Kijowowi jest daleka od rozwiązania.

„Wszystkie rozmowy o tym, że jeszcze trochę i tomos trafi do Kijowa, mówią o tym, że sprawa została już rozwiązana i pozostały tylko jakieś techniczne detale. To jednak nie do końca tak i myślę, że ta nieokreśloność trwać jeszcze będzie przez jakiś czas. Najwyraźniej Rosyjski Kościół Prawosławny będzie w tym czasie prowadzić dialog z innymi kościołami prawosławnymi, powstaną dwa obozy — zwolenników i przeciwników przyznania autokefalii. Czym się to wszystko zakończy, trudno jak na razie powiedzieć” — powiedział Jurij Tabak.

Jego zdaniem politycznie umotywowana chęć posiadania kościoła autokefalicznego przez Kijów napotyka szereg przeszkód trudnych do pokonania.

„W danym przypadku niejasna jest sama procedura prawna przyznania autokefalii, dlatego że nie wiadomo, komu ją przyznawać. Wiadomo, że Kijów chciałby z politycznego punktu widzenia, żeby kościół prawosławny na Ukrainie posiadał autokefalię. Ale na Ukrainie istnieje tylko jedna kanoniczna struktura kościelna. Jest nią Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego. I on akurat o autokefalię nie prosi. A pozostałe kościoły są nieuznawane, w związku z czym im autokefalii przyznać nie można. Natomiast utworzenie wspólnej struktury złożonej z kilku nieuznawanych kościołów i jednego uznawanego jest bardzo trudnym zadaniem, jeśli w ogóle możliwym do zrealizowania” — uważa Jurij Tabak.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.