Rosja tak naprawdę jest jednak „sojusznikiem przeciwników UE”, a prawdziwi wrogowie Wielkiej Brytanii to Donald Tusk, Jean-Claude Juncker i „wszechobecna biurokracja” — podkreśla publicysta.

„Oczywiście bezwstydni malkontenci eksploatują już otrucie (Skripala — red.) w Salisbury, żeby sabotować Brexit” — pisze autor materiału The Guardian Stewart Lee.

Nawet biorąc pod uwagę „zagrożenie jądrowe ze strony Rosji” Brytyjczycy nie powinni być takimi „mięczakami” i podporządkowywać się Brukseli — uważa autor.

Zwolennicy Brexitu powinni pamiętać, że prawdziwy wróg Wielkiej Brytanii to nie Rosja, która jest „sojusznikiem przeciwników UE”. Prawdziwi wrogowie Wielkiej Brytanii to „Donald Tusk, Jean-Claude Juncker, wszyscy sędziowie Wysokiego Trybunału i wszechobecna biurokracja”.

„Lepiej przeżyć jeden dzień w Wielkiej Brytanii z zabójcami, posiadającymi gaz paraliżująco-drgawkowy niż żyć tysiąc lat jako niewolnicy Brukseli” — napisał Lee.

Jak podkreślił publicysta, „nie wie nic na temat Rosji”. Jedyny kontakt, jaki miał z tym krajem wiąże się z grudniem 2010 roku, kiedy jechał ze swoim trzyletnim synem pociągiem z Londynu do Worcester. Z powodu obfitych opadów śniegu pasażerowie skorzystali z taksówek — w jednym samochodzie z autorem jechał „elegancki rosyjski biznesmen” i jego młoda angielska towarzyszka.