Bodaj nawet najstarsi górale na Podhalu nie kojarzą tej wielgiej ponoć partyji, która pod swoim przewodnim sztandarem miała już onegdaj doprowadzić górali i nie tylko górali do uczestnictwa w tzw. dobrej zmianie.

W rytm słów znanego przeboju „ale to już było” oferowanie przez tow. Leszka Millera „gruszek na wierzbie”, czy sprzed wielu (już na szczęście) minionych lat krainy szczęśliwości dla znaczącej ilości spolegliwego elektoratu, aktualne od 2 lat powoływanie się na rzekomą realizację „dobrej zmiany” jest kolokwialnie rzecz ujmując zwykłym ściemnianiem.

.

Nawet ortodoksyjnym zwolennikom PIS-u mając na uwadze częstokroć zapewnienia składane przez kierownictwo partii o konieczności oczyszczenia stajni Augiasza patrząc właśnie z perspektywy tych już dwóch lat rzednie coraz bardziej mina. Zauważają znaczny rozziew pomiędzy werbalnymi deklaracjami, a rzeczywiście podejmowanymi skutecznymi działaniami mającymi na celu doprowadzenia tej stajni do stanu używalności.

.

Daleko idące większe rozczarowanie przeżywa ta część elektoratu pisowskiego, która na niego zagłosowała wyłącznie w sprzeciwie wobec stosowanej polityki platformerskiej.

.

Aktualne zawirowania i chaos legislacyjny związany z niezbędną koniecznością przeprowadzenia reform sądownictwa skutkuje pogłębieniem się stanu rozczarowania części elektoratu i winien tym samym stanowić stosowny dzwonek alarmowy dla rządzącego gremium partyjnego. Wszak nie bez kozery powoływałem się wyżej na słowa piosenki… „ale to już było”.

.

Już w moim artykule „Dobra zmiana milczy jak dawniej” na podstawie alarmistycznego listu skierowanego do kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości podniosłem poruszany i teraz problem braku stosownej reakcji organów Państwa na ewidentne zagrożenia nie tylko indywidualnych obywateli, ale wręcz praworządności jako istotnego fundamentu państwowości.

.

Także uprzednio w moich artykułach pt „Symbioza” i „Qui prodest” poruszałem problem ewidentnego tzw. zamiatania pod dywan spraw, które winny znaleźć się w centrum uwagi wszelkich organów sprawiedliwości, a niestety dzieje się dokładnie coś przeciwnego. Przeprowadzona analiza działań organów Państwa, a raczej wręcz odwrotnie braku działania niestety musi prowadzić do dalece sceptycznych konkluzji.

.

Latyńska paremia : historia est magistra vitae paradoksalnie nie jest adekwatną konkluzją, albowiem błędy i wypaczenia popełniane przez poprzedników sprzed wieków, czy też sprzed niewielu lat są przekonującym dowodem na olbrzymie braki percepcyjne kadr przywódczych bez względu na narodowość.

.

W naszym polskim grajdołku widać wielce wymowne przypadki wzlotów i upadków komuchów z LSD, czy też rzekomo bogoojczyźnianych wyznawców AWS są jedynie przykładem znikomej percepcyjności.

.

Buta, pycha i arogancja nakładająca się na ten brak percepcji to wręcz modelowa droga do dostarczenia kolejnego przykładu na utratę władzy przez aktualnie rządzących partyjnych bonzów.

.

Chcą najprawdopodobniej permanentnie potwierdzać słuszność ludowego porzekadła o odmrażaniu na złość babci własnych uszy.

.

Nieistotna przy tym jest ideologiczna proweniencja tychże bonzów i ich akolitów, albowiem właśnie wielokroć powielane przykłady wzlotów i upadków partii rzekomo zawsze zwycięskich : exemplum Donalda Tuska z butą ogłaszającego, że Platforma (rzekomo) Obywatelska nie ma z kim przegrać dobitnie zaświadczają o tym, że naruszenie zasady pacta sunt servanda przez sprawujących aktualną władzę wobec swojego elektoratu w konsekwencji skutkować musi pojawieniem się zjawiska frustracji, sprzeciwu, a finalnie wrogości i oddaniem swojego głosu w następnych wyborach na być może jakąkolwiek przypadkową partię, byle nie na tą która się wyborcy sprzeniewierzyła.

.

Znany platformerski propagandysta Lis wywodził, że ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje, lecz ………. są jeszcze głupsi.

.

Ten człeczyna widać ma nieco niezborny umysł skoro prowadzi go do takich konstatacji. Otóż wraz z dostępem do bardzo wielkiej ilości informacji serwowanej przez elektroniczne środki przekazu nastąpił ewidentny wzrost świadomości społecznej.

.

Skutkuje to właśnie dokonywaniem świadomego wyboru i tym samym chęci uczestnictwa obywateli w różnych dziedzinach życia, nauki, kultury, czy też przeżywania doznań religijnych.

.

To se nevrati jak mawiają nasi południowi sąsiedzi, czyli zakładanie przez partyjnych bonzów czy ich spinn doctorów, że zwiedziony obietnicami wyborczymi i zawiedziony ich realizacją obywatel sprolonguje w kolejnych wyborach ich wybór trąci dosłownie niczym nieuzasadnionym optymizmem.

.

Zmiana barw wyborczych w takiej sytuacji nie może przy tym traktowana jako apostazja, gdyż to li tylko na wskutek określonego zachowania tzw. klasy przywódczej dochodzi do odpływu dotychczasowego elektoratu.

.

Zawiedziony wyborca to klasyczny przykład zawiedzionej kochanki, a od miłości do nienawiści to dosłownie jeden krok.

.

Odmawiam sobie w tym miejscu przypisywania roli Kasandry, którą być może „władcze” osoby chciałyby mnie spersonifikować. Poza tym jest mi to całkowicie obojętne, albowiem frustraci polityczni zapatrzeni w swój egotyzm i boską wręcz nieomylność w prowadzeniu ogłupiałej trzódki do oddalających się wrót „dobrej zmiany” prędzej czy później sami przejrzą na oczy i dokonają identycznej konstatacji, ale ……… dopiero po przegranych wyborach, których rzekomo nie będą mogli przegrać bo mają 40 % poparcia. Tak, zgoda, ale na obecną chwilę………

.

Dynamika życia społecznego niesie za sobą powtarzalność wielu negatywnych zjawisk na które aktualni włodarze państwa kompletnie nie zwracają uwagi. A jest to jak zazwyczaj wierzchołek góry lodowej. Swoimi publikacjami dałem na to dowody, a kolejne dowody także i inne media także opozycyjne. Opozycja zatem może zacierać ręce. Widocznie „wadza” chce zrobić dobrze opozycji, a swoim zwolennikom wręcz odwrotnie. Po konsumpcji (obojętnie proszonego obiadku, czy kawiorowej kolacyjki) jednak stawia się kelner i wystawia rachunek i musi się go uregulować.

.

MANE, TEKEL, FARES ….

.

P.S.

Być może jednak PIS się zreflektuje i nie dokona plagiatu ….?

12.10 2017

* radosnym czy nieświadomym, oto jest pytanie

Humpty Dumpty

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły