Premier Japonii Shinzo Abe w drugiej połowie stycznia jedzie do Rosji, by spotkać się z Władimirem Putinem. Dla obu panów będzie to 25. spotkanie na przestrzeni minionych sześciu lat.

Prawdopodobnie żaden z najważniejszych przywódców świata nie rozmawia z prezydentem Rosji tak często. Putin przez kilkanaście miesięcy pozostawał na międzynarodowych salonach persona non grata ze względu na aneksję Krymu z 2014 roku.

Burzliwa historia

Premier Japonii widzi w zacieśnianiu partnerstwa z Moskwą powód bardzo namacalny. Choć trudno w to uwierzyć, oba państwa od zakończenia II wojny światowej nie mają podpisanego traktatu pokojowego i wciąż nie potrafią porozumieć się w kwestiach terytorialnych.

Spotkanie Abe - Putin w listopadzie 2018 roku

Foto: Alexei Druzhinin / Getty Images Spotkanie Abe – Putin w listopadzie 2018 roku

Japonii zależy na odzyskaniu Wysp Kurylskich i dlatego Abe stara się zyskać przychylność Putina. Rosjanin z kolei nie zamierza dzielić się najmniejszym fragmentem terytorium swojego kraju i pomimo „przyjaźni” podkreślanej przez Abe, zachowuje dystans.

Nieprzyjaźni sobie przyjaciele

W noworocznym orędziu premier Abe zapowiedział, że 2019 rok jest dla niego szczególny z wielu względów. Japonia doświadczy zmiany cesarza, bowiem na abdykację zdecydował się panujący władca Akihito. 30 kwietnia minie ostatni dzień tzw. ery Heisei, czyli rządów obecnego cesarza i kraj wkroczy w całkowicie nowy okres. Abe chce, by zmiana była poważna i nie ograniczała się jedynie do nowej nazwy ery z nadejściem następcy tronu.

Rok 2019 będzie wyjątkowo trudny dla premiera Abe.

Foto: Mikhail Metzel / Getty Images Rok 2019 będzie wyjątkowo trudny dla premiera Abe.

Kolejnym wyzwaniem dla Japończyka jest zapowiedziana na październik podwyżka podatku od konsumpcji (z obecnych 8 na 10 proc.), którą odkładano już kilkukrotnie. Nikt nie lubi podwyższania podatków, Japończycy nie należą do wyjątków. Premierowi, który chce zwiększać je po raz drugi – pierwszą podwyżkę tego podatku Abe przeprowadził w kwietniu 2014 roku i wówczas był to szok niewidziany od 17 lat – siłą rzeczy poparcia z tego względu nie przybędzie.

Co więcej, pod koniec czerwca japońska Osaka będzie gościć światowych przywódców państw G20 i Abe także zdaje sobie sprawę, że musi na świecie zabłysnąć ze wszystkich sił. Rzeczywistość mu w tym nie pomaga, bowiem od lipca 2018 roku trwa wojna handlowa między USA a Chinami, od dekad Tokio nie może doprosić się zwrotu wspominanych Kuryli od Rosji, a po sąsiedzku wciąż zagadką pozostaje Korea Północna i jej otwieranie się na kwestię denuklearyzacji.

Sprawa wagi rodzinnej

Abe robił do tej pory, co mógł, by przekonać do siebie Putina. Odzyskanie Kuryli to dla niego sprawa nie tylko wagi państwowej, ale nawet rodzinnego honoru. Doskonale pamięta bowiem, jak na krótko przed śmiercią jego ojciec, Shintaro Abe (pełnił funkcję szefa japońskiego MSZ w latach 1982-86) prosił w 1991 roku o zwrot wysp Michaiła Gorbaczowa.

W grudniu 2016 roku Abe-syn mówił rosyjskim mediom, że tamta wizyta Gorbaczowa była jednym z momentów definiujących jego życie i polityczne decyzje. „Doświadczyłem jego uporu, by rozwiązać problem relacji japońsko-sowieckich, nawet za cenę własnego życia. Właśnie wtedy zdecydowałem się obrać polityczną drogę i odziedziczyć aspiracje ojca” – mówił o swoim ojcu Shinzo Abe.

Te ważne słowa, które zdradzają wiele o intencjach i celach obecnego premiera Japonii, padły podczas wizyty Władimira Putina w Nagato, mieście pełnym historycznych odniesień. Wówczas Abe jako jedyny przywódca G7 utrzymywał relację z przywódcą Rosji. Nagato z kolei pomagało rosyjskim żołnierzom po słynnej bitwie pod Tsushimą w 1905 roku.

Pies, kąpiel i pierogi

Tamto spotkanie według doniesień miało być szczególnie serdecznie. Na Putina czekała kąpiel w lokalnych gorących źródłach, kolejny pies japońskiej rasy Akita w prezencie od kancelarii premiera i dzieło sztuki z podtekstem. Abe wybrał dla niego nowoczesną reprodukcję obrazu „Przyjazd Putiatina”, scenę przedstawiającą dzieje rosyjskiego admirała Jewfiemija Putiatina. Ponad półtora wieku temu przypłynął do Japonii z misją przekonania cesarstwa do otwarcia po blisko trzystu latach izolacji.

Władimir Putin i jego akita o imieniu Yume.

Foto: Alexei Druzhinin / Getty Images Władimir Putin i jego akita o imieniu Yume.

Przypadek sprawił, że trzęsienie ziemi z 1854 roku zniszczyło okręt admirała i Japończycy musieli zbudować mu nowy. W tym czasie nauczyli się odpowiedniej technologii i po pięćdziesięciu latach od podpisania z Rosją traktatu z Shimody w 1855, rok 1905 przyniósł klęskę rosyjskiej floty pod wspominaną Tsushimą. Traktat z Shimody podpisany z udziałem admirała Putiatina miał podczas szczytu w Nagato znaczenie szczególne. Wówczas Rosjanie zobowiązali się do przekazania Japonii nie tylko Habomai i Szykotanu, ale także Kunaszyru oraz Iturup, wszystkich czterech głównych Wysp Kurylskich położonych najbliżej Hokkaido.

Prezydent za psa grzecznie podziękował, stwierdził, że wystarczy mu jedna akita o imieniu Yume (po japońsku „sen”), którą dostał w w 2012 roku od Japończyków w prezencie za pomoc udzieloną krajowi po katastrofie w Fukushimie. Kąpieli w gorących źródłach nie zażył, obejrzał za to specjalnie przygotowaną dla niego walkę judo.

Putin bawi się z Akitą Yume i owczarskiem bułgarskim Buffy.

Foto: Sovfoto / Getty Images Putin bawi się z Akitą Yume i owczarskiem bułgarskim Buffy.

Na czas przyjazdu Putina w lokalnych szkołach prefektury Yamaguchi podano dzieciom pierożki i barszcz. W mieście Nagato rozwieszono plakaty zapowiadające nowe otwarcie w relacjach z Rosją, oficjalne foldery rozdawane podczas dwustronnego szczytu zatytułowano „Jesteśmy przyjaciółmi” (w kilku mieszanych wersjach językowych, m.in. angielsko-japońskiej „We are tomodachi” i rosyjsko-japońskiej „My tomodachi”).

Wyspy niezgody

Media podkreślały wówczas, że Tokio bardzo chciało uzyskać od Moskwy zapewnienie tego, że kilka wysp ze spornych Kuryli zostanie zwróconych Japonii. Archipelag łącznie liczy 30 wysp, ale w pierwszej kolejności chodziło o cztery główne. O dwie z nich: Habomai i Szykotan, premier Abe walczy w pierwszej kolejności chcąc poszerzyć je jeszcze o kilka mniejszych. Koncepcja nosiła nazwę „dwa plus alfa”.

Shinzo Abe i Władimir Putin

Foto: Mikhail Svetlov / Getty Images Shinzo Abe i Władimir Putin

Japonia i Rosja toczą spór o cztery duże wyspy archipelagu – Iturup, Kunaszyr, Szykotan i Habomai (japońskie nazwy: Etorofu, Kunashiri, Shikotan oraz Habomai), które Tokio nazywa Terytoriami Północnymi, a Moskwa – Kurylami Południowymi. W 2006 roku Putin zaproponował władzom Japonii przekazanie dwóch mniejszych wysp, Szykotanu i Habomai, jednak Tokio nie przystało na tę ofertę, domagając się wszystkich czterech. Spór o Kuryle od dekad kładzie się cieniem na stosunkach między oboma krajami i jak przyznają znawcy tematu „od zakończenia wojny nie posunął się nawet o milimetr do przodu”. Po kapitulacji Japonii w II wojnie światowej archipelag został przejęty przez ZSRR. W latach 1947-1949 japońska ludność czterech głównych wysp, licząca przed wojną 17 tys. osób, została wysiedlona do Japonii.

Według sondażu z końca 2018 roku jedynie 17 proc. Rosjan popiera zwrot wysp do Japonii. Japończycy w tej samej kwestii nie są już tak zgodni i premierowi trudno będzie przekonać opinię publiczną do poparcia kwestii zwrotu wszystkich części Kuryli.

Warto wiedzieć:

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.