Rzepliński:

“w takich toksycznych, wrogich okolicznościach rezygnacja byłaby głupotą. Na mnie zwrócone są oczy wszystkich sędziów. Moja rezygnacja oznaczałaby, że jestem tchórzem. Człowiekiem, który dla własnej wygody jako pierwszy schodzi z okrętu.” (http://www.tvn24.pl)

Wyrażnie widać, że prezes TK czuje się kapitanem…

Rzepliński:

“Rzepliński: są takie przepisy w konstytucji, których nikt nie może zmienić. Nawet tysiąc Kukizów nie może ruszyć podstaw wolnościowej, demokratycznej Polski.” (http://www.tvn24.pl)

Przepisy tej kontytucji bardzo się podobaja prezesowi – one właściwie petryfikują jego władzę…

Rzepliński: można sobie wyobrazić zwiększenie liczby sędziów TK, ale to, co mamy w konstytucji jest idealnie trafione. Trzech dodatkowych sędziów to zwiększenie zagrożenia, że częściej może dochodzić do zmian w orzecznictwie. Jednolitość orzecznictwa jest także wartością konstytucyjną. (http://www.tvn24.pl)

Wg niego, 15 sędziów, to idealna liczba (nie uzasadnił dlaczego). Więcej sędziów, to zagrożenie, iż będzie dochodziło do zmian, a orzecznictwo ma być “jednolite” (co to oznacza – nie powiedział). Jeżeli uważa, że cenną wartością jest łatwe osiągnięcie werdyktu (czy np. ustawa jest zgodna z konstytucją, czy nie jest) – to jest po prostu łatwizna i sankcjonowanie (czasem) złych rozwiazań, albo odrzucanie (czasem) dobrych). Nie pojmuje ważny sędzia, że brak zgodności wsród składu orzekajacego (przy wymogu 2/3 głosów), to własnie wartość najwyższa, gdyż oznacza, że np. ustawa nie jest tak niezgodna z konstytucją, że wg wiekszości sędziów należałoby ją odrzucić, ani nie jest na tyle zgodna, by sedziowie mieli ją usankcjonować. Wówczas oczywiście – wraca do prezydenta i sejmu, którzy ją podejmują, (lub nie) zgodnie ze swoimi kompetencjami. I to w takich przypadkach jest wartością największą. Argumentacja, że TK będzie martwy, bo nie generuje wyroków orzekajacych – jest rozumowaniem płyciutkim i dziwne, że najwiekszy w Polsce sędzia (wg jego samego mniemania) tego nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie w imię swojego osbistego celu.

Osobistym celem prezesa TK jest właśnie wymóg wyroku roztrzygajacego i możliwość orzekania w szczupłym pięcioosobowym składzie. To właśnie daje mu praktycznie niograniczoną władzę; łatwo wybrać spośród piętnastu sędziów – dwóch o zbliżonych do swoich – pogladach, stanąć na czele zespołu orzekajacego i pozostaje tylko dać polecenie sekretariatowi, by oblekli werdykt w odpowiednie formuły i przesłali go do druku.

Rzepliński:

“kiedyś optowałem za tym, żeby ustawodawca zdecydował, by TK miał siedzibę we Wrocławiu. Ale nie dzisiaj. Dwadzieścia lat TK mieści się przy Alei Szucha, przez dwadzieścia lat ta instytucja była tworzona. Niektórzy pracują tam od początku, chodzi o pamięć instytucjonalną. Te śmiechy wczoraj, że może w Pcimiu Dolnym, a może gdzie indziej, były dla mnie bardzo smutne. Większość pracowników to doktorzy i doktorzy habilitowani, wybitni specjaliści. Dzisiaj mówią mi, że nie wiem, czy będą mogli pracować.” (http://www.tvn24.pl)

Ciekawa argumentacja – oznacza to, że względy na przyzwyczajenie “wybitnych specjalistów”, którzy nawet mówią o porzuceniu pracy – mają decydować o siedzibie ważnego ustrojowego urzędu. Rzecz jasna – idzie tu o arcywygodne usytuowanie się niektórych sędziów w stosunku do dodatkowego zatrudnienia, bliskość miejsca zamieszkania itd. Służba narodowi nie liczy się, ją można porzucić, jeżeli otrzyma się mniejsze gratyfikacje niż gdzie indziej. To rzeczywiście smutne – smutny jest poziom moralności sędziów TK (jaki zarysowuje jego prezes). A może powinno być tak, że sędziowie TK nie powinni mieć prawa zatrudniać się dodatkowo, a może powinno być tak, że zaszczytną funkcję sedziego TK powinno się sprawować honorowo przez prawników o osiągniętym już dawno statusie finansowym z uwagi na ich naukowy dorobek. To ostatnie, to oczywiście w naszych warunkach utopia, ale znam przykłady, że w niektórych państwach bywało, że za pełnienie ważnych funkcji państwowych (czy też wojskowych) pretendent musiał jeszcze płacić. Nie będę tego ciagnął dalej, bo wisi nade mną nader widoczne miano oszołoma.

I jeszcze to:

Rzepliński o składzie sędziowskim na dwóch ostatnich posiedzeniach: waga tego wyroku jest tak sama, jak w przypadku gdyby orzekało 12, 13 czy 15 sędziów. (http://www.tvn24.pl)

Waga – wg obecnych zapisów w konstytucji, ale merytoryczna wartość takiego wyroku, to już inna sprawa, ocena tego nie mieści się w umysłowości pana prezesa. Wyżej starałem sie wykazać, że obowiazkowe orzekanie w pełnym składzie i wymóg zgody 2/3 sędziów, by orzec wyrok – jest ogromnym krokiem do przodu, jest po pierwsze osiągniecie wyższego poziomu merytorycznego samego posiedzenia i werdyktu, po drugie – eliminacja pochopnego czasem usankcjonowania, lub odrzucenia projektu np. ustawy, po trzecie osiągnięcie możliwości werdyktu zerowego, co w wielu przypadkach jest wartością znakomicie większą od odrzucenia, czy usankcjonowania. Po czwarte – tak duży skład orzekajacy w sposób wyraźny sprzyja pluralizmowi politycznemu. Po piate – wyłącza arbitralną, nieograniczoną władzę prezesa TK.

W opozycji do projektu sejmu dotyczacego trybu orzekania TK jest oczywiście stan dotychczasowy; idąc tokiem rozumowania prezesa Rzeplińskiego – można byłoby jeszcze to poprawić; po co pięciu sędziów, a nawet po co trzech (przy drobniejszych – wg niego- sprawach) – wystarczyłoby gdyby TK działał w składzie jednoosobowym – to przecież prosta konsekwencja tego, czego zwolennikiem jest prezes. Wystarczyłby on sam. Ale oczywiście tego nie przyzna, byłoby to zbyt widoczne – najlepszy jest stan obecny; jest pełna władza, są do szarej roboty inni jeszcze sedziowie, ale w rzeczywistości ma się praktycznie nieograniczoną władzę.

Ta władza prezesa TK jest oczywiście na ręke przegranej politycznej opcji – prawdopodobnie ma on z ludźmi z PO rozliczne powiązania – nazwę je “towarzysko-biznesowe”, doatkiem do tego (last, but not least) wspomniany w tytule notki haszysz; stąd ta zacieta obrona status quo..

Source: Ostatni sprawiedliwy, albo władza jest jak haszysz