Norymberga dla Angeli Merkel !!!

Norymberga to miasto, w którym po kapitulacji Niemiec w latach 1945 – 1949 odbył się transmitowany przez media pokazowy proces czołowych hitlerowskich zbrodniarzy wojennych. Przed międzynarodowym trybunałem stanęli wówczas czołowi przywódcy Trzeciej Rzeszy uznani za głównych zbrodniarzy drugiej wojny światowej. Wielu z oskarżonych skazano na śmierć przez powieszenie, bądź kary długoletniego więzienia.

Proces norymberski jest do dziś symbolem międzynarodowej sprawiedliwości, dającym jasny sygnał dla wszystkich dyktatorów, zbrodniarzy, że światowa społeczność nie będzie tolerować zbrodni popełnianych wobec ludności cywilnej, czy to w czasie pokoju, czy wojny.

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku powołano w Hadze podobny do norymberskiego trybunał, przed którym sądzono zbrodniarzy wojennych, „wsławionych” niebywałymi okrucieństwa w wojnie na terenie Jugosławii. Również oni ponieśli zasłużone kary. Ponieważ zniesiono karę śmierci były to kary długoletniego więzienia. W czasie wojny na Bałkanach doszło do czystek etnicznych, masowych mordów i szczególnie ohydnych gwałtów na kobietach, które stały się narzędziem masowego zastraszania ludności.

Specjalna Przedstawicielka Narodów Zjednoczonych Margot Wallström powiedziała, że gwałty popełniane w czasie wojny służą do terroryzowania ludności, rozbijania rodzin, niszczenia społeczności, a w niektórych przypadkach do zmiany struktury etnicznej kolejnego pokolenia. Czasem gwałt jest stosowany jako narzędzie do umyślnego zarażania kobiet wirusem HIV lub jako środek mający na celu uniemożliwienie rodzenia dzieci przez kobiety należące do określonej społeczności.

W 2001 r. Trybunał haski uznał osobę oskarżoną o gwałt za winną zbrodni przeciwko ludzkości. Zmieniono wówczas międzynarodową definicję niewolnictwa, wprowadzając do niej pojęcie niewolnictwa seksualnego.

Osiemdziesiąt lat po procesie norymberskim zachodzi potrzeba powołania kolejnego trybunału do osądzenia zbrodni wobec Europejczyków. A stanąć powinna przed nim kanclerz niemieckiej rzeszy Angela Merkel z innymi europejskimi urzędnikami, którzy świadomie ściągnęli na obywateli Europy niebezpieczeństwo islamskiego podboju.

Począwszy od 1990 roku, czyli od rozpoczęcia tak zwanej „I wojny w zatoce”, jak nazwano agresję na Irak większość krajów europejskich wspólnie z USA prowadzi otwartą wojnę z krajami arabskimi. Toczy się ona nieprzerwanie już ponad dwadzieścia siedem lat, jej zasięg wciąż się rozszerza, ofiarami padają kolejne państwa.

W wyniku działań militarnych wiele krajów islamskich, takich jak: Afganistan, Libia, Tunezja, Syria, czy Irak popadło w całkowitą ruinę. Są państwami ekonomicznie i finansowo upadłymi. Tam gdzie wojska zachodniej koalicji nie angażują się bezpośrednio w walkę zaopatrują wybrane strony konfliktu w broń, amunicję i środki finansowe. Taka polityka powoduje, że kolejne kilkanaście krajów arabskich znajduje się w stanie permanentnego rozkładu ekonomicznego. Jako przykład można podać Jemen, Oman, Egipt, czy Pakistan.

A to nie koniec tego szaleństwa, na celowniku państw zachodnich są kolejne państwa, takie jak Iran, być może Arabia Saudyjska, czy Korea Północna. Do ataków na niektóre wykorzystano całkiem fałszywe preteksty, jak na przykład rzekome posiadanie broni chemicznej przez Saddama Husaina.

Toczący się nieprzerwanie konflikt obejmuje od kilku dekad trzy kontynenty, bierze w nim udział kilkadziesiąt państwa, spełnia więc wszelkie formalne wymagania pozwalające nazwać go trzecią (III) wojną światową, czym de facto jest, choć do tej pory sformułowanie to z ust przywódców zachodniej koalicji nie padło. I być może długo nie padnie, żeby nie wywoływać paniki.

Szczęśliwie dla Europejczyków walki militarne, jak na razie, toczą się jeszcze poza naszym kontynentem, ale nie musi tak być zawsze. Obecna sytuacja przypomina trochę tę z czasów Imperium Rzymskiego. Gdy cesarskie legiony prowadziły wojny na granicach imperium, rdzenni mieszkańcy Italii oddawali się rozrywce i zabawie. Sądzili, że zawsze tak będzie i nie ich będą dotykać nieszczęścia zarezerwowane dla barbarzyńców. Jednak, gdy drastycznie podniesiono podatki, w górę poszybowały ceny żywności, a do bram Rzymu zapukali barbarzyńcy mieszkańcy Italii z dnia na dzień stali się niewolnikami dzikich ludów, a kobiety seksualnymi niewolnicami zwycięzców.

W sytuacji toczącego się konfliktu, mniejsza o to słusznego czy nie, należałoby obywateli strony z którą walczymy wyizolować ze społeczeństwa, jako potencjalnych agresorów, szpiegów, dywersantów. Tak amerykanie robili
z Japończykami zamieszkującymi ich terytorium podczas drugiej wojny światowej. Zostali internowani bądź wydaleni poza granice państwa. Identycznie Brytyjczycy postępowali z zamieszkującymi w czasie drugiej wojny światowej wyspy Niemcami.

W sytuacji wojny, należałoby wzmocnić, doposażyć wojsko i policję, ufortyfikować granice, ustawić na nich zasieki, pola minowe, armaty, czołgi
i karabiny maszynowe, a do każdego kto nielegalnie usiłuje wtargnąć do Europy zwyczajnie strzelać, jako do potencjalnego przestępcy. Tymczasem Unia Europejska zachowuje się jak państwo upadłe. Straż graniczna praktycznie nie istnieje, a tam gdzie jest pomaga tabunom ludzi z całego świata je przekraczać
i przywozi ich do Europy. Ludzi bez paszportów i jakichkolwiek innych dokumentów umożliwiających ich identyfikację.

Na pierwszy rzut oka europejscy przywódcy zachowują się całkowicie irracjonalnie. Zamiast dbać o bezpieczeństwo obywateli, szeroko otworzyli granice kontynentu wszelkiej szumowinie. Europa, jak wielka nierządnica szeroko rozstawiająca nogi, pozbawiona jakiejkolwiek wojskowej ochrony, wydana jest na łup barbarzyńskich ludów, którzy wtargnęli do niej drzwiami i oknami.

Europejscy przywódcy, a głównie kanclerz Niemiec Angela Merkel, która pełni w Europie nieoficjalną role przywódczą wydali Europę na pastwę azjatyckich i afrykańskich zbrodniarzy i innych przestępców, bo bardzo wielu takich ucieka
z własnych krajów przed wymiarem sprawiedliwości właśnie do Europy, która daje im za darmo ubrania, mieszkania i żywność i płaci pensje za nic nierobienie. Ludzie ci są pełni agresji i mniej lub bardziej słusznych pretensji do Europejczyków
o rozwalenie ich ojczyzn.

Europejczycy, pozbawieni prawa do noszenia broni, a nawet karani przez własne sądy za próby samoobrony, jak pierwsi chrześcijanie na arenie Coloseum wydani są na pożarcie dzikim czarnym i brązowym bestiom przybywającym
z całego świata i całkiem jasno deklarującym, że nie będą przestrzegać europejskiego porządku.

Do Europy codziennie wpuszczane są dziesiątki tysięcy dzikich psów, które krążąc po kontynencie bez żadnego nadzoru i kontroli czekając jedynie na okazję, żeby kogoś dźgnąć nożem, maczetą, obrabować, zabić, zgwałcić lub wysadzić.
Z roku na rok wzrasta liczba coraz bardziej brutalnych gwałtów na kobietach, których pohańbienie islamiści zaliczają do swoich zadań pierwszoplanowych. Wzrasta liczba morderstw dokonanych przez islamskich najeźdźców, rośnie liczba zamachów terrorystycznych.

Nikt nad tym nie panuje. Politycy po każdym takim wydarzeniu proponują jedynie jakiś politpoprawny bełkot, podświetlenie Wieży Eifla czy innych budynków, kolorowe kredki do malowania asfaltu, względnie marsz protestacyjny. Czy rządzą nami ludzie niezrównoważeni psychicznie? Czy Angela Merkel, Donald Tusk, J-C Juncker to ludzie chorzy psychicznie, którzy nie wiedzą co czynią? Raczej nie, wydaje się, że całkiem świadomie realizują szatański plan międzynarodowej masonerii, etnicznego wyniszczenia białej populacji kontynentu i przy okazji wyniszczenie z pomocą islamu resztek chrześcijaństwa.

Niektóre miasta Zachodniej Europy upodobniły się już dziś do Bombaju, Delhi, czy Kinszasy, bo trudno w nich spotkać rdzennego Europejczyka.  Na przedmieściach Paryża, Berlina i wielu innych europejskich miast rokrocznie płoną tysiące samochodów podpalonych przez islamskich „gości”. Tylko w pierwszej połowie 2017 roku w Bawarii liczba gwałtów na kobietach wzrosła
o dziewięćdziesiąt procent. Dokonują ich islamscy uchodźcy, pozostający na utrzymaniu społeczeństw z których wywodzą się te kobiety. W dodatku kary za te zbrodnie są śmiesznie niskie.

Sytuacja do której doprowadzono Europę otwierając szeroko granice przypomina czasy upadające Cesarstwa Rzymskiego, tuż przed jego całkowitym upadkiem, z którego już się nie poddźwignęło.

Osobą odpowiedzialną za tę sytuację jest nieformalna przywódczyni Europy, niemiecka kanclerze Angela Merkel, i to właśnie ona jako główna oskarżona powinna stanąć przed nowo powołanym trybunałem, do spraw zbrodni popełnionych przez islamskich imigrantów na Europejczykach.

Kanclerze Niemiec, wierny wykonawca jej poleceń Donald Tusk i C-J Juncker powinni odpowiadać jako współsprawcy nieszczęść do których doprowadzili Europę. Przed Trybunałem do spraw zbrodni popełnionych przez tzw. „uchodźców” powinni stanąć także inni politycy europejscy odpowiedzialni za islamizację kontynentu.

Na siedzibę trybunału należałoby wybrać Rimini, nadadriatyckie miasteczko w północno – wschodniej Italii, w którym w sierpniu 2016  roku doszło do makabrycznego napadu na polskie małżeństwo i drastycznego wielogodzinnego, zbiorowego gwałtu na Polce, dokonanego na oczach jej pobitego męża.

Jako świadkowie oskarżenia wystąpią wszyscy poszkodowani przez muzułmanów Europejczycy, którym Angela Merkel i inni europejscy przywódcy zafundowali horror kulturowej integracji z barbarzyńcami. W szczególności Angelę Merkel oskarżać będą europejskie kobiety, jako pierwsze padły ofiarami sprowadzonych przez nią barbarzyńców.

Niniejszy tekst nie ma charakteru stricte prawnego, jest rodzajem memoriału skierowanego do narodów Europy.