53185a8a4e3f3_oSądowi biegli dość kategorycznie orzekli, że Stanisław K., prokurator ze Żnina był niepoczytalny w momencie wkładania batoników i kosmetyku do kieszeni, pewnie był również niepoczytalny, kiedy wybierał ulubione słodycze i kosmetyki.

Zgodnie z definicją encyklopedyczną osoba niepoczytalna to osoba, która dokonała czynu zabronionego przez ustawę pod groźbą kary, ale w czasie czynu nie mogła rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych.

Polskie prawo precyzuje, że niepoczytalność jest stwierdzana orzeczeniem sądowym wydanym na podstawie opinii biegłych lekarzy psychiatrów oraz psychologa. I dalej: zakłócenie czynności psychicznych może wynikać m.in. z wprawienia się w stan odurzenia. W doktrynie istniało kilka konstrukcji zawinienia w związku z tym konstrukcja odpowiedzialności obiektywnej – stan nietrzeźwości lub odurzenia w chwili czynu wyklucza możliwość powoływania się na okoliczność wyłączającą przypisanie win; 

konstrukcja Rauschdelikt – sprawca ponosi odpowiedzialność za to, że w sposób zawiniony wprawił się w stan niepoczytalności, a nie za popełniony czyn. Przyjmuje pewną fikcję prawną, konstrukcja actio libera in causa (z łac. działanie wolne w przyczynie) – występowała m.in. w polskim kodeksie karnym z 1932 roku; sprawca był traktowany jako osoba poczytalna, jeżeli wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia, by popełnić czyn zabroniony. Konstrukcja była krytykowana, ponieważ zakładała realizację przez sprawcę w stanie ograniczonej poczytalności tego, co zamierzał będąc poczytalny. Obecne rozwiązanie (rozwinięcie “actio libera in causa”) – przepisów o poczytalności i ograniczonej poczytalności nie stosuje się, gdy sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał lub mógł przewidzieć.

Pozostaje pytanie kiedy prokurator Stanisław K. bywa niepoczytalny? Albo może kiedy bywa poczytalny? Może trzeba podważyć większość postanowień i aktów oskarżenia tego pana? A może trzeba zbadać poczytalność prokuratorów w ogóle? Może większość z nich to okresowi wariaci?

Może – skoro na taką fantastyczną wymówkę poszli sędziowie – trzeba również zbadać poczytalność samych sędziów? I czy tylko rejonowych, czy może również okręgowych, apelacyjnych i sędziów Sądu Najwyższego? Może oni wszyscy powinni wylądować w malowniczym i pieknym Zespole Opieki Zdrowotnej w Tworkach zanim wylądujemy tam wszyscy podsądni i ewentualni podsądni?

Ryba psuje się od głowy. Polska również.

Source: Niepoczytalni