Do tego wszystkiego na początku tygodnia „nowicjuszowi w polityce” udało się również „wylądować w kałuży na międzynarodowym parkiecie” podczas swoich pierwszych oficjalnych wizyt w Berlinie i Paryżu po objęciu urzędu prezydenta, uważa autorka artykułu Barbara Ertel.

Między innymi, gdy Angela Merkel witała Zełenskiego w stolicy Niemiec, kanclerz federalna „zaczęła drżeć”, co jednak było spowodowane odwodnieniem, a nie „radosnym podnieceniem” ze spotkania z prezydentem Ukrainy. Jak zapewnił później Zełenski, stał obok szefowej niemieckiego rządu, toteż przez cały ten czas była ona całkowicie bezpieczna. „No, prawdziwy mężczyzna, prawdziwy obrońca” – ironizuje dziennikarka „Tageszeitung”.

Zresztą, jak kontynuuje Ertel, te wypowiedzi ukraińskiego przywódcy „to nic” w porównaniu z faktem, co „pierwszy facet na Ukrainie nawyprawiał we Francji”. Według Zełenskiego piękne Ukrainki stały się marką jego kraju, co zawsze przyciągało turystów.

Po „takiej ciężkiej reklamie” wielu kobietom na Ukrainie „nie było do śmiechu”. Świadczą o tym komentarze pod hashtagiem #Iamnotyourtourismbrand. Marka turystyczna? Oby nie, złości się pewna Ukrainka, rzuca gromy i żąda przeprosin od Zełenskiego. Ona, podobnie jak tysiące innych kobiet na Ukrainie, jest nadzieją i wsparciem ukraińskich bojowników, uważa autorka artykułu.

Ataki seksizmu Zełenskiego to jedno, a problemy z wiedzą o historii to inna sprawa. Najwyraźniej Zełenski zapomniał o skandalu wizowym za czasów niemieckiego ministra spraw zagranicznych Joschki Fischera. Wtedy wszystkich podróżujących Ukraińców i Ukrainki podejrzewano o prostytucję – wypaczone fantazje, które wciąż podniecają chore umysły. Albo ruch feministyczny Femen, który za pomocą spektakularnych działań walczy o prawa kobiet, przy czym nie tylko na Ukrainie. Natychmiast przychodzi do głowy, jak chcące komunikacji kobiety topless szturmują administrację Zełenskiego. Tak, (nie) zabawny obrazek – podsumowuje niemiecka dziennikarka.

Leave a Reply