— Moje zdanie na temat tego rodzaju prześladowań, bo tak to trzeba nazwać —prześladowania dziennikarzy jest takie, że zawsze uważałem i uważam, że podejście polegające na represji w postaci aresztowania, to jest oczywiście droga donikąd i świadcząca o ułomności systemu prawnego w tym państwie, w tym wypadku na Ukrainie. A jako pochodną można tu wyprowadzać wnioski odnośnie poziomu i stopnia wolności słowa, przede wszystkim w odniesieniu do dziennikarzy. Ale to się również przenosi na wolność słowa w odniesieniu do całego społeczeństwa.

— Czy Europa może wpłynąć na Ukrainę w tej kwestii?

— Europa niewątpliwie ma instrumenty do tego, żeby wpłynąć. Natomiast wydaje mi się, że nie wpłynie. Mogą być ewentualnie jakieś inicjatywy, czy to poszczególnych grup w Parlamencie Europejskim, czy grup politycznych i niekoniecznie politycznych, na przykład stowarzyszeń dziennikarzy czy organizacji zajmujących się wolnością słowa, prawami człowieka. Natomiast Europa w sensie politycznym ma instrumenty, ale tego nie zrobi dlatego, że Ukraina i ta sytuacja, która została tam wytworzona, i ten obecny rząd Ukrainy jest wykorzystywany do trwającego cały czas konfliktu politycznego z Rosją. Dlatego nie byłoby tutaj w interesie Europy czy kogokolwiek innego, USA, czy samej Polski (władz naszego kraju), żeby tego rodzaju sprawy podkreślać. Co widzimy też w kwestii polityki historycznej obecnej ekipy na Ukrainie, a oprócz tego w takich sytuacjach, gdzie dziennikarz, który nie wiadomo do końca, o co jest oskarżany, od razu jest aresztowany. W każdym razie nie jest na przykład najpierw informowany o tym, że jego działalność się nie podoba i powinien rozważyć opuszczenie kraju. To jest taka sytuacja, gdzie buduje się aurę systemu represyjnego wobec tych, którzy jako zajmujący się informacją powinni przekazywać ludziom, którzy nie zawsze mają dostępu do całej palety informacji, także wiadomości z innego oświetlenia. A to, jak rozumiem wzmiankowany Kirił Wyszynski robił. 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.