Świat, jaki poznawałem od dzieciństwa, zeszmacił się. Coraz to inni ( pod wodzą takich samych) podli ludzie dobierają się do władzy, tumaniąc bezmyślne społeczeństwo…

„Jestem zmęczony.Pracowałem ciężko od 19 roku życia. Zarabiałem rozsądne pieniądze, mimo że nie odziedziczyłem biznesu czy majątku. Pracowałem na to, gdzie dziś jestem. Patrząc na ekonomię, nie wybrałem emerytury. I jestem zmęczony, bardzo zmęczony.

Jestem zmęczony mówieniem mi, że mam „dzielić się” tym, co posiadam z ludźmi, którzy nie dzielą ze mną mojej etyki pracy.

Jestem zmęczony mówieniem mi, że rząd weźmie pieniądze, które zarobiłem, jeśli będzie konieczne to siłą, i odda ludziom zbyt leniwym, aby je zarobili sami.

Jestem zmęczony przekonywaniem mnie, że islam to religia pokoju, kiedy każdego dnia czytam historie muzułmanów, którzy zabijają swe córki i siostry dla ich rodzinnego „honoru”. O muzułmanach, którzy krwawo odpłacają za zniewagi; muzułmanach, którzy zabijają chrześcijan i żydów, ponieważ wierzą inaczej; muzułmanach podpalających szkoły dla dziewcząt; muzułmanach kamienujących na śmierć ofiary gwałtów za „cudzołóstwo”; muzułmanach dokonujących wycinania części narządów rodnych młodych dziewczynek – wszystko w imię Allaha, Koranu i szariatu.

Jestem zmęczony przekonywaniem mnie, że ze względu na „tolerancję dla innych kultur” mamy pozwalać Arabii Saudyjskiej i innym krajom muzułmańskim wysyłać do Europy tzw. uchodźców  z Syrii i okolic i fundować za pieniądze z naszego paliwa meczety i szkoły koraniczne głoszące nienawiść w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, a teraz i w Polsce, podczas gdy żaden z krajów islamskich nie pozwala na zbudowanie kościoła, synagogi czy religijnej szkoły na własnym terenie.

Jestem zmęczony nakazywaniem mi obniżania mojego standardu życia, by walczyć z globalnym ociepleniem, o nieistnieniu którego nikomu dyskutować nie wolno.

Jestem zmęczony pouczaniem mnie, że narkomani są chorzy, a ja muszę im pomóc z tej choroby wyjść płacąc za ich leczenie i szkody, jakie poczynili. Czyżby jakiś wielki narkotyk napadł na nich w ciemnej uliczce, zmusił do wciągnięcia białego proszku nosem lub przyłożył im nóż do gardła zmuszając, by go zażyli?

Jestem zmęczony słuchaniem słynnych sportowców, gwiazd filmu czy muzyki i polityków wszelkich partii, dowodzących, że ich problemy z prawem były niewinnymi błędami, błędami młodości bądź głupimi błędami, podczas gdy wszyscy wiedzą, że uważają za swój jedyny błąd to, iż dali się przyłapać.

Jestem zmęczony ludźmi, którzy domagają się dla siebie szczególnych praw, innych niż dla zwykłych ludzi.

Naprawdę jestem zmęczony ludźmi, którzy nie biorą odpowiedzialności za swoje życie.

Jestem zmęczony słuchaniem ich, gdy winią rząd, dyskryminację, czy cokolwiek innego za własne problemy.

Jestem również zmęczony obserwowaniem młodych chłopców i dziewcząt, tatuujących się i kolczykujących bez opamiętania, przez co nikt ich później nie chce zatrudnić, a oni sami domagają się zasiłków od państwa.

Tak, jestem cholernie zmęczony. Ale cieszę się również,że nie będę musiał obserwować, jak tym ludziom idzie tworzenie świata. Żal mi tylko moich dzieci i wnuków.

Tym bardziej, że pederaści i lesbijki mają prawo adoptować dzieci, czyli zgodnie z prawem je deprawować twierdząc, że wczesny sex jest dla nich dobrem niezastąpionym.

Świat, jaki znałem od wielu lat, zeszmacił się. Podli ludzie rządzą tumaniąc bezmyślne społeczeństwa.

Dzięki Bogu, wychodzę stąd, a nie przychodzę.

I nie chcę tu wrócić w jakiejkolwiek postaci.”

Ten tekst podobno napisał Bill Cosby. Jest on, Bill, starszy ode mnie o dekadę, ale w tym wieku dziesięć lat to nie ta sama różnica, co między 10-latkiem a 20-latkiem. To pewnie dlatego z jego oryginalnego tekstu usunąłem tylko to: „Poza czasem, gdy służyłem w armii, pracowałem po 50 godzin tygodniowo, nie idąc na żadne zwolnienie przez prawie 40 lat”. Jest też druga korekta – ja pracuję nie od 17. roku życia, jak Cosby, lecz od 19. Dwa lata to jednak sporo.

Resztę tekstu pozostawiłem bez najmniejszej korekty, bo się z nim zgadzam. Zastanawiam się, czy czasem nie mówił o swych przekonaniach zbyt głośno i nie skusił libertynów, aby odświeżyli pamięć panienek, które leciały z nim do łóżka jak muchy do miodu. Teraz chcą, aby całkowicie wrócił do punktu wyjścia, by poczuł się jak noworodek – goły choć nie wesoły.

Jestem pewien, że ludzi, którzy także mogą uznać ten tekst za swój, jest więcej. Znacznie więcej, niż się wydaje.

Rodzi się jednak pytanie. Dlaczego jednak dzieje się tak jak zostało to opisane, skoro jest nas tak wielu?

Czy tylko dlatego, że jesteśmy zmęczeni i nie możemy już walczyć czy dlatego, że nie chcemy walczyć, bo tym, którym ta walka miałaby dać rezultaty, wcale na niej nie zależy…

P.S. Zastanawiałem się, jaki dać tej notce tytuł: „Moja walka”, „Mój Testament”, „Wspomnienie”, „Moje CV…”

Source: Moje zeznanie złożone bez przymusu