W niedzielę odbędzie się konwencja wyborcza Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD Lewica Razem pod hasłem „Wiemy jak to zrobić!”. Zaproszono na nią również gości specjalnych: Włodzimierza Cimoszewicza, Aleksandra Kwaśniewskiego, Marka Belkę…

Zabraknie tam jednak Leszka Millera, któremu nie podoba się wybór partyjnych towarzyszy na stanowisko gospodarza Warszawy. Oświadczył, że jeśli jest tam miejsve dla Andrzeja Rozenka, to nie ma tam miejsca dla niego samego.

Kategorycznie powiedział o młodym koledze, że obserwował go w Sejmie przez cztery lata.

— Występował konsekwentnie i zaciekle przeciwko postulatom społecznym i socjalnym, które SLD wysuwał w Sejmie. Jego wrażliwość lewicowa — ta społeczna i socjalna — nie była zauważalna wtedy, kiedy mógł podejmować decyzje, jako poseł.

Miller jednoznacznie dał do zrozumienia, że Andrzeja Rozenka uważa za przedstawiciela innego obozu i że nie może mu wybaczyć liberalnego gospodarczo zacięcia. Były przewodniczący twierdzi, że w wyborach samorządowych w Warszawie odda głos albo na Rafała Trzaskowskiego, albo na Jana Śpiewaka — ale na pewno nie na kandydata „swojego” komitetu. Zapytany o to, dlaczego w takim razie nie zareagował, widząc, że Sojusz wystawia na prezydenta osobę, która zupełnie do ugrupowania nie pasuje, Miller powiedział: — Gdybym był w tej sprawie konsultowany, powiedziałbym o swoich zastrzeżeniach.

Andrzej Rozenek nie jest „świeżakiem” w polityce, ale dla SLD jest stosunkowo nowym nabytkiem. Do SLD wstąpił mniej więcej dwa lata temu. Stał się twarzą partii przez inicjatywę mającą na celu cofnięcie ustawy dezubekizacyjnej i obcinania emerytur mundurowych. Prawda jest jednak taka, że nie był on „pierwszym wyborem” SLD do walki o fotel prezydenta stolicy. Najpierw kandydatem SLD był Andrzej Celiński, jednak partia cofnęła mu błogosławieństwo po sławetnej awanturze medialnej z udziałem jego oraz Jana Śpiewaka.

Młody kandydat lewicowej koalicji Wygra Warszawa w dość mało subtelny sposób powiązał Celińskiego z generałem Marianem Robełkiem, zamieszanym w przejmowanie kamienic w centrum Warszawy. Celiński, którego nazwisko przewijało się wraz z nazwiskiem generała we władzach jednej ze spółek, poczuł się dotknięty. Puściły mu nerwy. Napisał w mediach społecznościowych: „Do Śpiewaka, Jana. Nie znam Robełka. Znam Megagaz. Byłem tam w Radzie Nadzorczej. Znałem też Melchiora Wańkowicza. Chciał siedzieć za Gomułki. Więc go wyzwał. Dzisiaj sądy staną się chyba podobne. Więc wyzwij mnie proszę. Janie Śpiewaku z ciebie po prostu CH**. Do sądu proszę. Nie o słowo. O treść Twojego wpisu”.

Po tym ambarasie SLD musiało szybko wycofać „nieparlamentarnego” kandydata i szukać zastępstwa. Andrzej Rozenek musiał decydować się szybko. W SLD szykuje się burza. W tej sytuacji hasło „wiemy jak to zrobić” nie wydaje się najbardziej trafione.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.