W ubiegłym tygodniu departament Microsoft Digital Crimes Unit zastosował się do nakazu sądowego ws. przekazania kontroli nad sześcioma domenami stworzonymi przez „grupę ściśle związaną z rosyjskim rządem” znaną pod nazwami Strontium, Fancy Bear i ART28.

Według danych spółki hakerzy tworzyli strony i adresy URL bardzo podobne do stron internetowych będących przedmiotem zainteresowania potencjalnych ofiar. Na przykład niektóre takie strony imitowały stronę Senatu, inne — Międzynarodowego Instytutu Republikańskiego, w skład rady dyrektorów którego wchodzi kilku senatorów.

„Niepokoją nas te i inne próby stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa szerokiego grona osób związanych z amerykańskimi partiami politycznymi przed wyborami 2018 roku. Ogólnie ta sytuacja odzwierciedla to, co widzieliśmy podczas wyborów w 2016 roku w USA i w 2017 roku we Francji” — czytamy w komunikacie spółki. 

Wcześniej niezależny prokurator specjalny Robert Mueller prowadzący śledztwo w sprawie „ingerencji Rosji” w wybory prezydenckie w USA oznajmił, że firma Strontium jest związana z włamaniem się do skrzynki pocztowej Hillary Clinton — głównej rywalki Donalda Trumpa. Jednocześnie nie przedstawił żadnych konkretnych dowodów. 

Rosyjskie władze wielokrotnie odrzucały wszelkie oskarżenia o ingerencję w wybory za granicą, w tym za pomocą hakerskich ataków.