W medytacji chrześcijańskiej bojaźń Boża odgrywa niebagatelną rolę. Trudno sobie wyobrazić, aby tej postawy zabrakło podczas praktyki. Ona nie może być tylko dodatkiem do modlitwy, ale rzeczywistością, w której dokonuje się spotkanie. Bojaźń właściwie rozumiana nie będzie prowadzić do lęku, ale do przyjęcia postawy pełnej otwartości na łaskę Bożą. Co więcej, ona nie tylko odwraca od lęku, ale prowadzi do miłości. Bojaźń Boża bowiem jest nieodłącznie związana z miłością. Dobrze to wyraża to modlitwa szema Izrael: „Będziesz się bał Pana, Boga swego, zachowując wszystkie Jego nakazy i prawa, które ja tobie rozkazuję wypełniać, tobie, twym synom i wnukom po wszystkie dni życia twego, byś długo mógł żyć. Słuchaj, Izraelu, i pilnie tego przestrzegaj, aby ci się dobrze powodziło i abyś się bardzo rozmnożył, jak ci przyrzekł Pan, Bóg ojców twoich, że ci da ziemię opływającą w mleko i miód. Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. (…) Będziesz się bał Pana, Boga swego, będziesz Mu służył i na Jego imię będziesz przysięgał” (Pwt 6,2-5.13).
Jednak sami z siebie nie będziemy w stanie przyjąć autentycznej postawy bojaźni Bożej.
Ona jest darem Ducha Świętego „I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej” (Iz 11,2-3). Widzimy zatem, że nasze starania muszą iść w parze z łaską Ducha. Bez Niego nie będziemy mogli właściwie oddawać czci Bogu. Podobnie zresztą nie jesteśmy w stanie powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego „Panem jest Jezus” (1 Kor 12,3). „Bojaźń Boża jest ogromnym darem, umożliwiającym prawdziwe oddawanie czci Bogu, tzn., dzięki niemu wiara może być czymś więcej niż teorią – może być rzeczywiście pełną miłości intymną więzią z Bogiem. Jeśli otrzymujemy ten dar, możliwe staje się miłowanie Boga, ufanie Bogu i chętne posłuszeństwo Bogu. Możliwy staje się zachwyt miłością Boga i poddanie się pełnemu miłości działaniu Boga w naszym życiu, co nie oznacza, że możemy zachowywać się tak, jak gdyby Bóg nie był dla nas żadną Tajemnicą” /M. Finley, Siedem darów Ducha Świętego, Kraków 2005, s.134/. On jest dla nas w swojej istocie niepoznawalny.
Przyjmując postawę bojaźni Bożej zbliżamy się ostatecznie do mądrości i życia błogosławionego. Syracydes w swojej księdze pięknie opisuje bojaźń Bożą, podając jej zalety, przymioty i wpływ na życie człowieka:

Bojaźń Pańska to chwała i chluba,
wesele i korona radosnego uniesienia.
Bojaźń Pańska zadowala serca,
daje wesele, radość i długie życie.
Temu, kto się Pana boi, dobrze będzie na końcu,
a w dniu swej śmierci będzie błogosławiony.
Początkiem mądrości jest bojaźń Pana,
i dla tych, którzy są [Mu] wierni, wraz z nimi została stworzona w łonie matki.
Założyła u ludzi fundament wieczny,
a u ich potomstwa znajdzie zaufanie.
Pełnia mądrości to bać się Pana,
który upoi ich owocami swoimi.
Cały ich dom napełni pożądanymi dobrami,
a spichlerze swymi płodami.
Koroną mądrości – bojaźń Pańska,
dająca pokój i czerstwe zdrowie.
<A [Pan] ją przejrzał, policzył>.
Wiedzę i poznanie rozumu jak deszcz wylał,
i wywyższył chwałę tych, co ją posiadają.
Korzeń mądrości to bać się Pana,
a gałęzie jej – długie życie (Syr 1,11-20).

We fragmencie tym możemy wyróżnić kilka związków bojaźni z mądrością. Bojaźń jest początkiem, pełnią, koroną i korzeniem mądrością. W zasadzie trudno sobie wyobrazić mądrość bez bojaźni. Ona bez niej praktycznie nie istnieje. Co więcej, bojaźń nie tylko oddziaływuje na mądrość, ale od niej jest również uzależnione życie człowieka. W tym także uwidacznia się związek bojaźni z medytacją. Tak jak podejmowana praktyka nie pozostaje bez wpływu na nasze życie, tak również postawa bojaźni Bożej oddziaływuje mocno na naszą egzystencję. Aby życie było rzeczywiście błogosławione, to w istocie medytacja nie może istnieć bez bojaźni. Co więcej, medytacja niejako wypływa z bojaźni i prowadzi coraz bardziej w jej głąb, oczyszczając nas z naszych fałszywych postaw, z tego, co staramy się ukryć nie tylko przed innymi, ale także przed samym sobą czy nawet Bogiem. Bojaźń Boża pozwala stawać w prawdzie i dążyć do prawdy. To wszystko powoduje, że życie staje się autentyczniejsze i naprawdę zadowala serce, daje wesele i radość. Człowiek dostrzega bowiem owoce bojaźni, owoce pełne chwały i chluby.
Widać to jeszcze lepiej wtedy, gdy będziemy pamiętać, że medytacja chrześcijańska nie jest spotkaniem dwóch równorzędnych partnerów, ale jest to spotkanie Boga z człowiekiem, Stwórcy ze stworzeniem. Fakt ten powinien skłonić nas do refleksji, do stawania w prawdzie i uczyć właściwej postawy wobec Pana wszechświata. Jeżeli więc bojaźń Boża jest tak istotna w postawie chrześcijanina, to powinna być obecna nie tylko podczas medytacji, ale w całym naszym życiu.

Koniec mowy. Wszystkiego tego wysłuchawszy: Boga się bój i przykazań Jego przestrzegaj, bo cały w tym człowiek! Bóg bowiem każdą sprawę wezwie na sąd, wszystko, choć ukryte: czy dobre było, czy złe (Koh 12,13-14).

Zrodlo,autor,link,info: