Powinna walczyć z ISIS, ale w rzeczywistości nadal obciąża Syrię sankcjami ekonomicznymi, a jednocześnie „udaje, że przybywa na pomoc ludności, zmęczonej ośmioma latami totalnej wojny”. 

W rezultacie ta „konferencja darczyńców syryjskich” zakończyła się „teoretyczną opłatą” w wysokości 7 miliardów dolarów. To powinno pomóc uchodźcom, z których większość przebywa w Turcji, Libanie i Jordanii. Tyle, że pierwotnie ten program miał pomóc w odbudowie Syrii, ale teraz dodano do niej „drakońskie” warunki – czyli rozpoczęcie w Syrii „prawdziwego” procesu pokojowego.

„Hipokryzja w słowach niektórych urzędników na spotkaniu w Brukseli wywołuje ironię i oburzenie” – powiedział przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych Syrii. Według niego sankcje, które Unia Europejska nałożyła na Damaszek już dawno temu, „pozbawiają Unię Europejską jakiegokolwiek zaufania, kiedy mówi o pomocy Syryjczykom i pragnieniu złagodzenia ich cierpienia”.

Główną rzeczą, za którą organizatorzy konferencji są krytykowani, jest to, że uważali za normalne nie zapraszać na nią przedstawicieli syryjskiego rządu, który pozostaje najbardziej zaangażowanym graczem w regionie. Ponadto Damaszek krytykuje Unię Europejską za „systematyczne i celowe upolitycznienie kwestii pomocy humanitarnej, co ma wywierać presję” na Syrię.

Szefowa europejskiej dyplomacji Federica Mogherini na zakończenie konferencji zauważyła, że pieniądze, o których mówiono, zostaną przydzielone tylko pod warunkiem, że w Genewie pod auspicjami ONZ rozpocznie się dyskusja na temat prawdziwego porozumienia pokojowego w Syrii. A belgijski minister spraw zagranicznych wyraził nadzieję, że władze syryjskie znajdą się przy stole negocjacyjnym w Genewie, oraz że w nadchodzących miesiącach sytuacja polityczna w Syrii zacznie się poprawiać. „To pozwoli nam rozpocząć odbudowę kraju i pracować nad kwestią uchodźców” – powiedział.

Te dekrety, które są od wielu lat bez końca wydawane, pokazują stopień niezrozumienia syryjskiej rzeczywistości i sprawiają, że nadzieje uchodźców w obozach stają się coraz bardziej nieuchwytne, a kraje, które ich przyjmują i żywią, liczą na pewne dywidendy. W tej chwili, bez względu na to, jak piękne są obietnice, działają one tylko na tych, którzy na nie niecierpliwie czekają – podsumowuje dziennikarz „L’Expression”.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.