Według niej sytuację gospodarczą na Ukrainie ratują jedynie Ukraińcy pracujący za granicą i wysyłający pieniądze swoim krewnym w kraju. Tymoszenko oznajmiła, że tacy ludzie w 2018 roku uzupełnili budżet Ukrainy o 5 mld euro.

„To akurat siła podtrzymująca gospodarkę narodową. To zwykli ludzie, którzy starają się przetrwać pomimo „reform” i rzeczywiście dbają o swoją rodzinę i kraj” — napisała Tymoszenko.

Tymoszenko ostro skrytykowała obecne ukraińskie władze, których zupełnie nie obchodzi sytuacja w kraju. Według niej władze mogą jedynie „wyjaśnić cokolwiek czymkolwiek”, nie podejmując żadnych konkretnych działań w celu poprawienia sytuacji.

Złe drogi możemy wyjaśniać specyfiką krajobrazu i lokalną niestabilnością gruntu, wypłacanie emerytur z opóźnieniem — „przerwami w płatnościach”, korupcję — niedoskonałym prawem, inflację — letnimi upałami lub deszczem. <…> Jedyna rzecz, której nie są w stanie wyjaśnić, to dlaczego sama władza żyje coraz lepiej, a ludzie — coraz gorzej. Dlaczego w telewizji wszystko jest dobrze, a w lodówkach — nie bardzo — oznajmiła Tymoszenko.

Liderka Batkiwszczyny zaproponowała obecnym władzom „wyjazd zarobkowy” za granicę. 

„Niech rząd i władza jadą za granicę „na zarobek”. <…> Widziałam wiadomość, że w Polsce odbył się festiwal baniek mydlanych. To akurat ukraińska specyfika rządowa. Myślę, że nasza władza przywiozłaby stamtąd złote medale” — pisze Tymoszenko.