Ofensywa wojsk rządowych mająca wyzwolić z rąk ugrupowań terrorystycznych i rebelianckich południowo zachodnią Syrię, dzięki wsparciu Rosjan, rozwija się niezwykle  pomyślnie. Z sił terrorystów Państwa Islamskiego oczyszczono ostatnie kontrolowane przez nich, obszerne  obszary pustynne w prowincji Deir ez Zaor, a do domu z Syrii wróciło przeszło  tysiąc rosyjskich żołnierzy,  niemała część bazujących tam okrętów i samolotów.

Wojna w  Syrii wygasa i kończy się spektakularnym zwycięstwem wojsk i dyplomacji Rosji.

Kilka tygodni temu ruszyła przygotowywana od dawana, pod kierunkiem rosyjskich doradców operacja ofensywna pod kryptonimem „Bazalt”, mająca na celu wyzwolenie południowo zachodniej Syrii na pograniczu Izraela i Jordanii. Ta kluczowa w ramach kampanii letniej 2018 ofensywa prowadzona jest przeciwko silnemu zgrupowaniu rebeliantów liczącemu w szczycie ok. 80 000 bojowników.

Jest to konglomerat terrorystów z ISIS, syryjskiej odnogi Al —Kaidy  — ugrupowania An-Nusra i tzw. Wolnej Armii Syryjskiej  (WAS) wspieranej przez Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie i państwa zachodnie na czele z USA. Bazy szkoleniowe WAS znajdują się na terenie sąsiedniej Jordanii. Wojska rebelianckie, zajmowały od 3 lat zasadniczo martwy, drugorzędny teatr działań wojennych w prowincji Daraa, Kunejra i Suwejda. 

W rękach bojowników znajdowały się liczne czołgi w tym T-72, T-62 i T-55, bojowe wozy piechoty BWP-1, setki pojazdów terenowych wyposażonych w wielkokalibrowe karabiny maszynowe 12,7 mm, działka przeciwlotnicze ZU-23 mm, moździerze i kierowane wyrzutnie rakiet przeciwpancernych. Oprócz artylerii lufowej i rakietowej, rebelianci dysponowali rakietami operacyjno-taktycznymi o zasięgu ok. 150 km.

Wsparcie państw zachodnich dla „umiarkowanej opozycji”  sprawiało,  że jak wykazało dziennikarskie śledztwo niezależnych dziennikarzy z Bułgarii,  uzbrojenie z krajów Europy Wschodniej samolotami lub statkami przez Morze Czarne, cieśniny Dardanele i Bosfor płynęło do Arabii Saudyjskiej i stamtąd via Jordania trafiało do Syrii. Stąd jest w rękach rebeliantów uzbrojenie strzeleckie, karabiny maszynowe i granatniki z Bułgarii, Serbii czy Czech.

Mają oni transportery opancerzone OT-64, czyli  znane w Polsce „Skoty” czołgi T-72, czy przeciwpancerne pociski kierowane made in USA typu TOW-2.  Obszar kontrolowany przez rebeliantów pokrywał się z tzw. Południową strefą deeskalacji. Istniało więc duże prawdopodobieństwo, na co liczyli rebelianci, interwencji lotnictwa i floty USA, na czele z grupą lotniskowcową USS „Harry Truman” i 6 Floty US Navy operującej na Morzu Śródziemnym.

© Sputnik . Grigoriy Sisoev
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow na konferencji prasowej

Dyplomacja rosyjska w drodze wielu spotkań i rozmów z przedstawicielami  USA, Izraela, Jordanii,  wypracowała kompromis, który powstrzymał te kraje przez zbrojna interwencją powstrzymującą operację „Bazalt”. Moskwa wzięła na siebie określone gwarancje, które są opinii publicznej nie znane, widocznie jednak zapewniły one zaspokojenie interesów narodowych poszczególnych krajów zaangażowanych w starcie w prowincji Daraa.

W tych okolicznościach do natarcia przystąpiło silne zgrupowanie wojsk rządowych w składzie elitarnej 4 dywizji zmechanizowanej, 5 dywizji pancernej, brygad należących do 7 i 9 dywizji pancernych oraz 15 dywizji szturmowej, formacji należących do V Ochotniczego Korpusu Szturmowego wyposażonego i wyszkolonego przez doradców rosyjskich w parciu o kadrę oficerską studiującą kiedyś w ZSRR. „Pięścią uderzeniową” była jak zawsze elitarna brygada generała Sukhejl al Hasana „Tiger Force”.

Do wsparcia ofensywy wydzielono silne zgrupowanie artylerii od pamiętających II  Wojnę Światową haubic 122 mm wz.38, po samobieżne działa 2S3 „Akacja” kalibru 152 mm, 2S1 „Gożdzik”  122 mm. Artylerię rakietową reprezentowały powszechne BM-21 „Grad”, a nawet ciężkie artyleryjskie wyrzutnie rakietowe BM-27 „Uragan”  220 mm, dalekonośne BM-30 „Smercz” 300 mm, rodzime ciężkie Golan-1000.

Wieńczyła to bateria piekielnej broni — rakietowych miotaczy ognia TOS-1 „Sołncepiek” wystrzeliwujące pociski termobaryczne, pod względem mocy i siły rażenia ustępujących tylko głowicom jądrowym.

Siły te wspierali Rosjanie lotnictwem, komandosami z Sił Specjalnych Operacji, specnazem Rosgwardii i słynną baterią z Omska dział dalekonośnych 152 mm Msta-B.

Kluczem jednak do sukcesu, nie był język dział, a język dyplomacji.

Ogromną pracę wykonał zespół negocjatorów wojskowych rosyjskiego Centrum Rozejmowego dla walczących stron w Syrii. W drodze żmudnych, ale owocnych negocjacji, oficerowie rosyjscy przekonali starszyznę wielu miejscowości to pokojowego włączenia się w polityczny proces zakończenia konfliktu syryjskiego.

Szereg miast i punktów zamieszkania zajęły oddziały Rosgwardii i na ręce Rosjan rebelianci zdali niemałe ilości broni, poddając się procesowi filtracji z perspektywą pracy w milicji rządowej na rodzimych terenach.

W ciągu zaledwie kilkunastu dni w ręce wojsk rządowych prawie bez walk przeszło blisko 30 miejscowości i tysiące kilometrów kwadratowych terenów. Nie wszędzie rebelianci rozumieją język dyplomacji, o część miast, jak np. miasto Saida, trzeba było stoczyć bitwę. Generalnie w zachodniej części prowincji Daraa i Suwejdzie ofensywa rozwija się pomyślnie i 7 lipca wojska rosyjskie wyszły nad granicę z Jordanią zabezpieczając główny punkt graniczny w Nasib i przejmując kontrolę nad autostradą A5.

Znacznie trudniejsza sytuacja jest na prawej, zachodniej flance natarcia, gdzie frontu bojowników nie udało się przełamać, a pod Tafas syryjska armia rządowa poniosła najcięższe w tej operacji straty. W ogniu amerykańskich wyrzutni przeciwpancernych TOW-2, 4 dywizja zmechanizowana straciła kilkanaście pojazdów pancernych w tym zmodyfikowanych czołgów T-72, oraz kilkuset żołnierzy rannych i zabitych. Wojska generała Sukhej al Hasana, podeszły 7 lipca na przedpola stolicy prowincji Daraa, gdzie rebelianci planowali stawić silny opór.  Do tego momentu siły rebelianckie utraciły blisko 50% kontrolowanych przed ofensywą terenów były w  odwrocie. Jordania odmówiła przyjęcia uciekających bojowników na swe terytorium.

W tych warunkach, po serii niezwykle ciężkich i skutecznych nalotów rosyjskiego lotnictwa rebelianci zawarli rozejm, a de facto skapitulowali.

Na mocy wstępnego porozumienia, na ręce wojsk rosyjskich przekazywane zostaje całe ciężkie i średnie uzbrojenie, granicę z Jordanią przejmują oddziały rosyjskiej Rosgwardii, to one patrolować mają tez część miast. Bojownicy, którzy nie chcą przejść procesu filtracji, mogą wyjechać do prowincji Ildib kontrolowanej przez rebeliantów i Turcję. Pozostali maja szanse przejść do milicji miejscowej. Tereny prowincji Daraa wracają pod kontrolę rządu w Damaszku.

„Nieprzejednani”  rebelianci cofają się na zachód do prowincji Kunejra  ku granicy z Izraelem i okupowanymi przez niego Wzgórzom Golan. Tam znajduje się też przylegająca do Izraela enklawa terrorystów z Państwa Islamskiego. Po rozbiciu wschodniego ugrupowania bojowników, rosyjskie lotnictwo zapewne znów zastosuje „argumenty Szojgu” wobec trwającego w obronie zgrupowania terrorystów i rebeliantów i stateczne zwycięstwo wojsk syryjskich to tylko kwestia czasu.

 Zwycięstwo w prowincji  Daraa i Kunejra Damaszek i Moskwa mają co do zasady pewne, o ile „zachodni partnerzy” rękoma swych marionetek np. z  „Błękitnych kasków”, nie spreparują kolejnego „ataku gazowego krwawego reżimu Asada” na szpital czy szkołę, na wzór prowokacji w Dumie.

Jednak w ocenie fachowców, ostateczne rozstrzygnięcia zapadną przy stole negocjacyjnym w Helsinkach podczas szczytu prezydenta USA Donalda Trumpa i prezydenta Rosji Władymira  Putina 16 lipca br.

Krzysztof Podgórski, polski publicysta

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.