Kolejne 14 osób zginęło w niedzielę podczas protestów w Nikaragui, poinformowała szefowa Nikaraguańskiego Centrum Praw Człowieka Wilma Nunez. „To było straszne. Mamy co najmniej 14 zmarłych, ale może być ich więcej. Wśród nich są co najmniej jeden policjant z jednostki wysłanej do stłumienia protestów, jeden uzbrojony zwolennik rządu i dwóch policjantów” — głosi oświadczenie Nunez. 

Jednocześnie lokalne media zgłosiły do tej pory siedem ofiar śmiertelnych i ponad 30 rannych w trzech gminach departamentu Karaso. Według portalu Prensa, zamieszki, które doprowadziły do ofiar, odbyły się przy próbie władz demontować barykady wzniesione przez mieszkańców.W Nikaragui od 18 kwietnia, odbywają się protesty na tle reformy zaproponowanej przez władze, która przewiduje zwiększenie składek pracodawców i pracowników do funduszy ubezpieczeń społecznych. Prezydent Daniel Ortega już ją odwołał, ale masowe akcje nie ustały. Ortega nie chce przeprowadzić wcześniejszych wyborów. 

Według najnowszych informacji obrońców praw człowieka, 309 osób zginęło w trakcie protestów, a wraz z nowymi ofiarami ta liczba siąga już 323 osób.