Rosyjscy oficerowie mogą wrócić do wspólnego centrum kontroli i koordynacji rozejmu w Donbasie — oświadczył dziennikarzom sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow.

„Ma to być wspólnie uzgodnione, to po pierwsze”, — powiedział, odpowiadając na pytanie, na jakich warunkach Rosja gotowa jest do pracy w ramach centrum.

Dmitrij Pieskow przypomniał także rozmowę Władimira Putina z kanclerz Angelą Merkel, podczas której ustalono, że Rosja i Niemcy akceptują rozejm w Donbasie i opowiadają się za jak najszybszą wymianą jeńców przez strony zaangażowane w konflikt.

We wtorek przedstawiciele Rosji ze wspólnego centrum do spraw kontroli i koordynacji opuścili Donbas. W MSZ Rosji uważa się, że Kijów stworzył „napiętą pod względem moralnym i psychologicznym” atmosferę dla pracy obserwatorów, którym ograniczano dostęp do linii styku i zakazywano kontaktów z miejscową ludnością.

Razem z oficerami rosyjskimi na terytorium kontrolowane przez Kijów wyjechali także funkcjonariusze ukraińskich resortów siłowych. Następnego dnia prezydent Ukrainy oświadczył, że niebezpieczeństwo eskalacji konfliktu na wschodzie rośnie. W związku z tym postanowił on nasilić zgrupowanie resortów siłowych w Donbasie i zaproponował przyjęcie do składu wspólnego centrum przedstawicieli Niemiec i Francji. Przypomnijmy, że centrum powstało po zawarciu porozumień mińskich i było sformowane z wojskowych rosyjskich i ukraińskich na polecenie prezydentów obu krajów.

„Kijów w dalszym ciągu życzy sobie zażegnania kryzysu ukraińskiego cudzymi rękami” — takie przekonanie panuje w rosyjskim resorcie dyplomatycznym. Zdaniem zastępcy szefa ministerstwa Grigorija Karasina, Poroszenko nie ma „ani woli politycznej, ani też umiejętności kształtowania polityki państwowej — torpeduje więc wykonywanie porozumień mińskich licząc na to, że problemy na południowym wschodzie ktoś inny rozstrzygnie za niego”.

Tymczasem w Ługańskiej Republice Ludowej, która proklamowała niepodległość w trybie jednostronnym, oświadczono o gotowości do przeprowadzenia mobilizacji ludności w przypadku aktywnych działań ofensywnych ukraińskich resortów siłowych.

Politolog z Centrum Koniunktury Politycznej Oleg Ignatow w wywiadzie dla radia Sputnik podkreślił, że sytuacja w Donbasie nadal jest bardzo napięta

„Sytuacja w ciągu ostatniego miesiąca zaogniła się bardzo. Zresztą, po zawarciu kolejnego rozejmu przez grupę kontaktową, mamy kolejny rozejm, bożonarodzeniowy —  chyba, moim zdaniem, siedemnasty z kolei — i liczba ostrzeliwań zmalała. Jednocześnie Ukraina oświadczyła, że będzie nasilać zgrupowanie w Donbasie. Wobec tego niebezpieczeństwo konfliktu zbrojnego nie zniknęło, nadal jest aktualne. Dopóki nie dojdzie do normalnego uregulowania sytuacji środkami politycznymi, nie można wykluczać żadnego wariantu rozwoju wydarzeń. Możemy jedynie liczyć na to, że strony potraktują aktualne wydarzenia z trzeźwą głową i nie będą stosować żadnych prowokacji wobec siebie. Oczywiście, wszystko jest możliwe. Zakładam jednak, że walczące strony mają dość środków, aby nie dopuścić do dalszej eskalacji konfliktu. Można liczyć tylko na to” — powiedział Oleg Ignatow.