Reagując na tę zaskakującą sytuację, dziennikarz Marek Kacprzak opublikował w Wirtualnej Polsce swój ironiczny felieton pod tytułem: „Dariusz Szpakowski musi odejść. Przekraczamy granice absurdu”.  Zauważa w nim: «No chyba że to nowy pomysł na prowadzenie politycznych i społecznych czystek… Że to bzdura? No i co z tego?… Absurdalna akcja wymierzona przez „prawych” w Dariusza Szpakowskiego sprawiła rzecz niebywałą. Po złości, jaką miałem na polską drużynę, zaczynam być im wdzięczny, że tak szybko odpadli. Dzięki temu nie musieli grać ani z Niemcami, ani z Rosją. Potencjalne zwycięstwo, wiadomo, co by sprawiło… Bardziej by mnie martwiła przegrana. Polscy piłkarze, przegrywając z rosyjskimi, z miejsca oskarżeni byliby o zdradę stanu. Prezydent RP gratulujący premierowi Rosji, tak jak to robiła Prezydent Chorwacji, musiałby od razu prosić o azyl polityczny, bo do Polski nie miałby po co wracać…»

Na temat zaistniałej sytuacji korespondentka radia Sputnik Irina Czajko rozmawiała z dziennikarzem sportowym Sport.Onet.pl Dariuszem Faronem.

— Komentator sportowy Dariusz Szpakowski został ostro skrytykowany za swoje rzekomo prorosyjskie komentowanie meczu Rosja-Chorwacja. Co Pan o tym sądzi? Jakie są granice wolności dziennikarskiej, tym bardziej w sprawach sportowych?

— Myślę, że te zarzuty kierowane pod adresem pana Dariusza Szpakowskiego, legendy dziennikarstwa sportowego w Polsce, są absurdalne. Co to za zarzut, że kibicował Rosjanom? W ogóle trudno się do tego odnieść. Padają dziwne komentarze, że pan Szpakowski ekscytował się grą Rosjan. No, trudno było się nie ekscytować. Rosjanie naprawdę zaskoczyli i na tym turnieju spisali się bardzo dobrze. Postawili się faworyzowanym Chorwatom. I ja myślę, że najgorsze, co można zrobić, to upolityczniać piłkę nożną, a tak właśnie niektórzy robili po meczu Rosji z Chorwacją. Jest to niebezpieczne zjawisko, że próbuje się mieszać piłkę nożną z polityką. Coś takiego nie powinno mieć miejsca.

—  Przeczytałam na łamach Wirtualnej Polski ironiczny artykuł Marka Kacprzaka „Dariusz Szpakowski musi odejść. Przekraczamy granice absurdu”. W czym Pan widzi ten absurd bez granic?

— Absurdem jest tutaj to, że właśnie w komentarzu sportowym doszukujemy się sygnałów politycznych sympatii. On po prostu komentował to, co widział na murawie. Zatem głosy wzywające szefów telewizji do zakończenia współpracy z nim to po prostu czysty absurd.

— Jaka była reakcja środowiska dziennikarskiego w Polsce?

— W zasadzie wszyscy dziennikarze sportowi stanęli murem za Dariuszem Szpakowskim, jasno dając do zrozumienia, że mieszanie piłki nożnej i polityki to nie jest dobry kierunek, i wyraźnie podkreślają, że pan Dariusz Szpakowski jest bez jakiejkolwiek winy.

—  A dlaczego, według Pana, politycy chcą wpływać na sprawy i środowisko sportowe?

— Tutaj decydujące jest to, że mundialem w zasadzie żyje cały świat. Mundial to jest teraz gorący temat. Ale komentować coś takiego przez pryzmat wydarzeń politycznych — to zupełnie niepotrzebne. Piłka nożna jest piłką nożną, sport jest sportem, a polityka jest polityką.

—  Jakim może być, według Pana, dalszy los legendarnego komentatora Dariusza Szpakowskiego? Czy grozi mu kara za kibicowanie Rosji, którego w rzeczywistości nie było?

— Nie, ja nie wierzę, że jakiekolwiek konsekwencje spotkają pana Szpakowskiego. To był dobrze skomentowany mecz. Nie ma mowy o tym, że etyka dziennikarska została przekroczona. Tak jak mówiłem, to jest normalne, że komentator sportowy się ekscytuje, kiedy pada gol, czy to dla jednej, czy dla drugiej drużyny. Tutaj absolutnie nie ma mowy o żadnej karze czy odsunięciu pana Szpakowskiego od spotkań. To jest legenda dziennikarstwa sportowego w Polsce i zwyczajnie robi się przykro, kiedy legenda musi się odnosić do tak absurdalnych zarzutów.

—  Jak Pan ocenia Mundial po raz pierwszy zorganizowany w Rosji? I kto, według Pana, będzie zwycięzcą?

— Trudno przewidzieć, ale w tej chwili na faworytów wyrastają Francuzi, jedna z najmłodszych ekip, ale posiadająca w swoich szeregach też piłkarzy doświadczonych.

A co może cieszyć Rosjan? Jeszcze na kilka dni przed Mundialem w rosyjskich mediach pisało się, że drużyna Czerczesowa skazana jest na pożarcie, może nie w fazie grupowej, bo faza grupowa to maksimum, na co stać Sborną. Tymczasem zespół zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Zespół pokazał umiejętności, ambicje. Na tych mistrzostwach wypromowały się nowe gwiazdy, takie jak na przykład Czeryszew. Więc myślę, że Stanisław Czerczesow, mimo że nie udało się dotrzeć do strefy medalowej, może być z siebie zadowolony. Wykonał bardzo dobrą pracę podobnie, jak jego piłkarze.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.