Rząd jest. Macierewicz, Waszczykowski, Ziobro. Jest też pani Szydło i tutaj obyło się bez niespodzianek. Będzie szefem mocnego zespołu podanego na tacy przez Jarosława Kaczyńskiego oraz kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości. Czeka ich ciężka praca, gdyż oczekiwania są olbrzymie, obietnice wyborcze złożone i wszyscy czekają na ich spełnienie a rządowe plany są jeszcze nieznane bo jest na to trochę za wcześnie. Trzeba czekać i dać nowemu zespołowi rządowemu czas na rozkręcenie się, przyzwyczajenie się do rządowych foteli i zaprezentowanie ministerialnych planów.

Pani Beata Szydło, przyszły premier stoi przed trudnym zadanie. Przebieg formacyjnych rozmów nie wskazywał na jej specjalnie duży wpływ przy doborze swoich współpracowników i trudno się temu dziwić, gdyż nie jest uważana za ścisłe kierownictwo w swojej partii, gdzie „zakon” z dawnych czasów Partii Centrum trzyma „lejce” w garści a ostateczna decyzja jest oczywiście w rękach Prezesa. To jego doświadczenie i wyczucie, polityczne roszady oraz chyba przez nikogo niezgłębione taktyczne zamiary decydują kto, gdzie i jak zostaje rozstawiony na rządowej szachownicy.

Kierowanie zespołem składającym się, na głównych stanowiskach, z doświadczonych politycznych wyg nie ułatwia zadania pani Szydło. Nie można jej również uznać za osobę mającą wizję i intelektualne doświadczenie w nakreślaniu dalekosiężnych planów reformowania państwa, jego instytucji czy określania gospodarczych celów lub ekonomicznych założeń. Musi zdać się całkowicie na wybrany dla niej ministerialny zespół z takimi tuzami jak wymienieni na wstępie plus inni jak Gowin, Morawiecki, Kępa czy Szałamacha. Zadanie niezwykle trudne, gdyż indywidualnościami jest bardzo trudno kierować tym bardziej jeżeli zostali narzuceni czy wybrani przez partyjnych baron ów.

Najwięcej dyskusji wywołają prawdopodobnie nominacje panów Macierewicza, Ziobry i Kamińskiego. Ten ostatni z wyrokiem sądowym, nieprawomocnym ale jednak skazanym przez sąd. Można to nazywać bardzo wyrażnym pokazaniem co myśli kierownictwo PiSu o sądowym wyroku ale wydaje się to raczej niepotrzebną manifestacją na progu rządowych starań o społeczne poparcie. Panowie Macierwicz i Ziobro również mają burzliwą przeszłośc polityczną, która nie zawsze będzie pomocna w realizacji na pewno skomplikowanych i wymagających dużej dozy dyplomacji starań. Przed Antonim Macierewiczem z jego, często bardzo kontrowersyjnymi wypowiedziami, stoi trudne zadanie kierowania ministerstwem obrony a szczególnie kontaktów w  ramach NATO gdzie wypracowanie WSPÓLNEGO stanowiska jest gwarantem sukcesu. A pan Antoni nie jest jest niestety mistrzem  w dyplomatycznych wypowiedziach.

Pani Beata Szydło staruje z zespołem pod niekwestionowanym kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego. To on wybiera, on doradza, on wydaje ostateczną decyzję. Nic się nie odbędzie bez jego pozwolenia czy przynajmniej neutralnej akceptacji. Przyszłej pani premier pokazano w okresie personalnych wyborów członków jej zespołu gdzie jest jej miejsce i nawet rządowa prezentacja odbyła się pod czujnym okiem Prezesa. On będzie jej głownym doradcą a najpewniej również podsuwającym rozwiązania i wybierającym strategiczne decyzje rządowe.

Prezes Kaczyński jest tylko sejmowym posłem z ramienia swojej partii ale to on trzyma kierownicę rządowego wehikułu. „Papierów” do tego nie posiada i nie jest formalnie członkiem jakiegokolwiek zespołu rządowego lub doradczego ale jego wpływ na polską politykę staje się decydujący. I to on będzie oceniał i decydował czy pani premier wypełnia swoje obowiązki zgodnie z partyjną linią. Rządowa przeszlość PiSu znała już taki przypadek. Wtedy wybór Prezesa nie był najszczęśliwszy. Musimy poczekać aby się przekonać jak będzie tym razem. Następne miesiące będą sprawdzianem i testem czy ktokolwiek może być tak dobrym premierem jak Jarosław Kaczyński

Source: Kaczyński kierowcą bez prawa jazdy