Zaznaczył również, że jego spółka „zarabia dla Ukraińców, a nie zajmuje się marnotrawstwem”.

„Wojna energetyczna trwa” — pod takim tytułem doniesienie w tej sprawie publikuje PAP. „Rosjanie przykręcają kurek z gazem — Polska go odkręca. Naftohaz i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisały kontrakt na pilne dostawy gazu po tym, jak „Gazprom” odmówił rozpoczęcia dostaw na Ukrainę” — piszą polscy dziennikarze.

Przypominamy, że „Gazprom” odmówił dostaw gazu dla Ukrainy ze względu na brak uzgodnionego protokołu z „NaftoHazem” w sprawie dostaw i zwrócił przedpłatę. W sobotę natomiast zastępca szefa rosyjskiej spółki Aleksander Miedwiediew oświadczył o rozpoczęciu procedury rozwiązania kontraktów w sądzie arbitrażowym w Sztokholmie.

Według przewodniczącego zarządu „Gazpromu” Aleksieja Millera, przyczyną stała się „asymetryczna” decyzja arbitrażu w Sztokholmie odnośnie kontraktów z Naftohazem, co „istotnie podważyło bilans interesów stron”.

Rosyjska spółka nie zamierza rozstrzygać problemów gospodarczych, nurtujących Ukrainę, własnym kosztem — podkreślił. Prolongata kontraktów jest dla „Gazpromu” niewłaściwa i niekorzystna pod względem gospodarczym. Strona ukraińska uważa decyzję „Gazpromu” za czysto polityczną.

Zwróciliśmy się do szefa Centrum „Międzynarodowa polityka energetyczna” Jurija Solozubowa o skomentowanie sytuacji.

„Konflikt między „Naftohazem” a „Gazpromem” ma charakter przewlekły. Ukraina przez dłuższy czas pozostawała „czarną dziurą” w systemie tranzytu rosyjskiego gazu, w stosowaniu tak zwanych „szarych”, nieprzejrzystych schematów. Pamiętamy przecież świetnie, jak dzielni chłopcy po prostu kradli rosyjski gaz i zostawali miliarderami, bogacąc się na odsprzedaży naszego paliwa do innych krajów. Te schematy nie mogły działać wiecznie. Właśnie wówczas wyłoniła się kwestia zbudowania dróg omijających Ukrainę dla dostaw naszego gazu do krajów europejskich.

Przypominam, że wówczas Polska zaczęła bez żadnych problemów otrzymywać dostawy gazu ziemnego z półwyspu Jamał na Syberii, przez Białoruś bez żadnych strat. Wówczas Ukraina panicznie zainicjowała szereg rozpraw sądowych przeciwko „Gazpromowi”.

Z kolei szef rosyjskiego koncernu Aleksiej Miller jest zdziwiony z tego powodu, że sąd arbitrażowy w Sztokholmie wydał wyrok na korzyść „Naftohazu”, uzasadniając go tym, że na Ukrainie znacznie pogorszyła się sytuacja gospodarcza. Jednocześnie sąd arbitrażowy w Sztokholmie uznał, że pretensje „Gazpromu”  są uzasadnione.

Jednak teraz „Gazprom” ma wypłacić „Naftohazowi” kwotę przekraczającą 2 miliardy dolarów. Uważamy tę decyzję za niesłuszną. „Gazprom” długo zgadzał się na ustępstwa, wszystko jednak ma swoje granice. Ponadto, nie jest on przecież żadną fundacją charytatywną, lecz organizacją komercyjną. Dopóki na Ukrainie nie zostanie zlikwidowany chaos w dziedzinie gospodarczej, trudno mieć z nią do czynienia. A przecież na wszystkich nas czeka szeroko zakrojona praca nad Układem Tranzytowym, który będzie rewidowany w 2019 roku.

Co zaś dotyczy Polski, to wykazała wobec Ukrainy, jak piszą polskie media, „energetyczną solidarność”. Jeśli Kijów przeprowadzi prywatyzację magazynów gazu na terytorium Ukrainy, a potem wystawi je na sprzedaż, to być może Warszawa już teraz ubiega się o przychylność strony ukraińskiej. Myślę, że zobaczymy jeszcze mnóstwo ciekawych rzeczy w dziedzinie energetyki, a także w zakresie polityki” — powiedział Jurij Solozubow.