Czy istnieją podstawy do takiego optymizmu? Francuski naukowiec i wykładowca Sorbony i Instytutu Nauk Politycznych Sciences Po Christophe Réveillard uważa, że nie. Jego zdaniem koncepcja europejskiej obrony jest pozbawiona oryginalności, niemal całkowicie skopiowana z dokumentów programowych NATO. Jeśli chodzi o istniejące projekty, to te nieliczne, które zostały wdrożone, nie mogą być nazwane prawdziwie europejskimi — w najlepszym razie dotyczyły współpracy 3-4 krajów.

Rzeczywiście, istnieją różnice w zakresie planu przemysłowego odnośnie transakcji komercyjnych przeprowadzanych przez kompleks wojskowy, ale różnice te dotyczą niektórych krajów europejskich, a nie Unii Europejskiej jako całości. To, co nazywa się projektami europejskimi, to z zasady projekty realizowane przez trzy lub cztery kraje, ponieważ tylko trzy lub cztery kraje Unii Europejskiej mają przemysł obronny na odpowiednim poziomie.

„Unia Europejska nie jest w stanie opracować strategii. Jeśli jest Pan zaznajomiony ze strategią, zaproponowaną przez Federicę Mogherini, która powtarza strategię Javiera Solany, to widać, że w rzeczywistości to jest kopiowanie NATO. Jeśli tworzysz system obronny, musisz przede wszystkim opracować strategię. Ale my nie mamy strategii”.

„Te półśrodki, które zostały podjęte, to tylko sztuczka, szczególnie w odniesieniu do operacji bojowych. Przypomnę, że jedyna wartościowa propozycja, którą była siła uderzeniowa na 50 tysięcy ludzi, nie tylko szybko została odrzucona, tracąc poparcie, ale została podchwycona przez NATO, które ją zrealizowało”.

Kiedy rozmawia Pan z francuskimi wojskowymi, zaangażowanymi w działalność na zewnętrznych arenach działań — a przecież pięć z dziesięciu przyszłych działań zostaną przeprowadzone we współpracy z NATO — o Europie, to oni śmieją się w twarz. I pytają, po co stwarzać europejską obronę, skoro to, co robimy w NATO, działa i dlaczego mamy to robić z Unią Europejską i wojskami, które nie są skoordynowane na poziomie europejskim, skoro to wyjdzie gorzej?.