W czerwcu ma być zdecydowany nowy kształt Unii, a raczej Mumii Europejskiej.
Decyduje o tym dwoje ludzi, których dotychczasowe osiągnięcia w tej mierze są żadne lub bardzo mizerne.

Ktoś może stanowczo zaprzeczyć, bowiem jeżeli celem ma być dalsze obsuwanie się Europy w światowym rankingu, to na tej drodze notujemy coraz szybszy postęp.

Na początku ubiegłego wieku Europa miała 25% ludności świata i 80% gospodarki, obecnie ma 10 % ludności i niecałe 20 % gospodarki.

Przyczyniły się do tego zarówno dwie wojny światowe, rewolucje i totalne reżimy, upadek kolonialnych imperiów i może coś jeszcze.

Wszystko to jednak można było nadrobić i poczynić postępy pod warunkiem, że Europa będzie w stanie stworzyć taki wspólny organizm gospodarczy, który umożliwi pełne wykorzystanie potencjału wytwórczego, a szczególnie zasobów intelektualnych europejskich narodów, a także stworzyć atmosferę powszechnego zaangażowania w to dzieło.

Początki były znakomite: – trzech katolickich działaczy, w tym dwóch obecnie kandydatów na ołtarze, w dobrej wierze z odpowiednim przygotowaniem intelektualnym i moralnym stworzyło uczciwe podstawy do rozwoju europejskiej wspólnoty.

Jej wyniki były i zdumiewające i budzące nadzieje na przyszłość.

Miałem możliwość obserwowania tego procesu, kiedy po październiku 1956 roku PRL dostała chwilowego obłąkania i otrzymałem paszport umożliwiający wyjazdy na zachód Europy, wprawdzie nie trwało to długo, ale wystarczyło żeby przekonać się naocznie, jakie możliwości daje człowiekowi dobrze pojęta wolność.

Niestety twórcy nowej Europy – Schumann, de Gasperi i Adenauer zbyt szybko odeszli i ich następcy nie byli w stanie kontynuować drogi poprzedników oddając się w ręce globalnych manipulatorów zmierzających do zburzenia świata opartego na chrześcijańskich wartościach. W odróżnieniu od prymitywnych satrapów i zwykłych morderców władających ponurą brunatno czerwoną mordownią, nowi – faktyczni rządcy europejscy stworzyli zachętę w postaci promocji „życia dla użycia” kreując postawy całkowitej bezbronności moralnej.

Jeżeli do tego doda się jeszcze takie wymieszanie ludności, że pozbawia się możliwości nie tylko kultywowania, ale nawet cienia obrony własnej kultury, to w rezultacie otrzymuje się bezkształtną masę podatną na wszelkie manipulacje.

Z takim to stanem współczesnej Europy mamy do czynienia.

Do tego trzeba jeszcze dodać agresywne zachowanie napływowych mas obcej kultury grożące fizyczną zagładą.

I co nam w tej sytuacji proponuje wymieniony na wstępie duet?

Przede wszystkim to co nakazują im ich mocodawcy, czyli pana Macron odpowiednie środowisko banksterskie – zacieśnienia dyktatury bankowej, a pani Merkel – dalsze niszczenie europejskości przez imigrację i umacnianie nowego układu europejskiego funkcjonującego w interesie niemieckiego imperium.

Czy ci ludzie zdają sobie sprawę ze skutków swojej działalności czy nie – nie ma to większego znaczenia, gdyż to co robią nie jest wynikiem ich własnych poglądów, jeżeli jakiekolwiek mają oprócz robienia kariery, ale realizacją poleconych zadań.

Jedno jest pewne, a mianowicie, jeżeli chce się rzeczywiście rozwoju Europy to trzeba iść zupełnie inną drogą aniżeli propozycje niemiecko francuskie / Pietrzak zapewne powiedziałby „szkopsko – francowate”/.

Europa potrzebuje rzeczywistego, wolnego, wspólnego rynku, a nie biurokratycznego potworka jakim jest obecnie UE.

Ten rynek wymaga tylko: – równości podmiotów, likwidacji sztucznych barier i przywilejów, ochrony przed nieuczciwą konkurencją zewnętrzną.

Wspólna waluta rozliczeniowa nie powinna zastępować walut państwowych, a służyć ułatwieniu rozliczania wewnętrznych obrotów w ramach wspólnego rynku.

Jej notowania nie mogą stanowić zapory eksportowej jak to ma miejsce w przypadku współczesnego euro, ale muszą być traktowane jako odpowiednio wyważony bodziec eksportowy.

Europie brakuje wielu podstawowych surowców z energetycznymi na czele, dlatego jest zmuszona do zwiększonej produkcji na eksport poza wspólny rynek.

Obecnie tylko Niemcy zawdzięczając koncentracji i tanim dostawom komponentów mają praktycznie monopol na eksport poza granice UE.

Jest to układ karykaturalny i nie może być nadal kontynuowany, ciężar produkcji i eksportu musi być rozłożony bardziej równomiernie i tylko wolny wspólny rynek może ten problem rozwiązać.

I to jest zadanie dla reprezentantów Polski w odpowiedzi na ataki z byle jakich powodów i jako kontrpropozycja zgłoszona w imieniu znakomitej większości krajów europejskich pokrzywdzonych obecną dyktaturą możnych.

Andrzej Owsinski

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *