Belgijska partia Zieloni i Partia Socjalistyczna wezwały władze do omówienia kwestii przechowywania amerykańskich głowic jądrowych w kraju.

Wniosek pochodzi od członka partii opozycyjnej. Po ostatnich wyborach parlamentarnych w maju 2019 roku w Belgii nie powstała jeszcze nowa koalicja rządowa, dlatego kwestia głowic nuklearnych Stanów Zjednoczonych nie będzie miała konkretnych konsekwencji w krótkim okresie.

Czytaj też: USA oddadzą tureckie F-35 Ukrainie „na złość Putinowi”

Jeśli powstanie nowy rząd z udziałem Partii Socjalistycznej i Zielonych, taki wniosek może zostać przedłożony do dyskusji. Jednak kolosalny wpływ Stanów Zjednoczonych w Europie, a zwłaszcza w Belgii, sprawia, że wątpliwe jest, żeby zmiany polityki były prawdopodobne w najbliższej przyszłości – powiedział Paolo Raffone, specjalista ds. analizy kwestii strategicznych i dyrektor Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem w Fundacji CIPI w Brukseli.

– Deputowany z partii Zielonych, Samuel Kogolati, zażądał by „położyć kres tej hipokryzji” i nalegał na całkowicie przejrzystą debatę na temat tego, czy naród chce broni masowego rażenia w Belgii. Czy spodziewa się Pan tego, że inne kraje Unii Europejskiej, w których znajdują się amerykańskie głowice bojowe, zareagują podobnie? Jak ta sytuacja może wpłynąć na politykę UE?

– W Europie zawsze istniały mniejszości antywojenne (i antyamerykańskie). Nie oczekuję szerokiego poparcia dla wycofania amerykańskich głowic.

– Jak sytuacja może wpłynąć na stosunki między UE a Waszyngtonem?

– Oczywiście każda taka prośba ze strony rządów Unii Europejskiej lub członków NATO spowodowałaby silną reakcję USA. Jednak przy obecnym europejskim spektrum politycznym nie przewiduję takich przypadków w najbliższej przyszłości.

Czytaj też: „Sankcje wobec Turcji to kara za zakup S-400”

– Jakich kroków można się spodziewać po Waszyngtonie, po tym, jak ujawniono miejsca przechowywania amerykańskiej broni masowego rażenia?

– Najprawdopodobniej Stany Zjednoczone mogą wykorzystać tę sytuację do krytykowania europejskich polityków i ich kursu. Ponieważ jednak żaden rząd nie złożył takiej prośby, Stany Zjednoczone nie muszą zwiększać napięcia.

– Na ile osiągalnym zadaniem dla Europy jest zwiększenie autonomii i jak będzie to odpowiadać interesom obecnej administracji Stanów Zjednoczonych?

– To poważne pytanie. Po mianowaniu nowej Komisji Europejskiej i przywódców Unii istnieje ogólna deklaracja zaangażowania w promowanie polityki Unii Europejskiej. W miarę jak UE staje się coraz bardziej międzyrządowa – Rada Europejska zyskuje większą rolę – wyzwaniem jest wzmocnienie zdolności Unii Europejskiej do utrzymania się na arenie międzynarodowej, począwszy od zdolności obronnych i bezpieczeństwa. Niemniej jednak wszyscy przywódcy Unii Europejskiej potwierdzają swoje zaangażowanie w zdominowane przez USA sojusze zachodnie.

Stany Zjednoczone nie zamierzają przyznawać autonomii UE poza granicami ustanowionymi na mocy Traktatu Północnoatlantyckiego. Jeśli niektóre kraje Unii Europejskiej prowadzą bardziej niezależną politykę obronną i bezpieczeństwa (Niemcy, Francja i ewentualnie Włochy), Stany Zjednoczone prawdopodobnie wzmocnią swoją bezpośrednią obecność (nie w ramach NATO) w pasie bezpieczeństwa od państw bałtyckich po Grecję.

Czytaj też: Przeciwko komu będą walczyć amerykańscy żołnierze w Arabii Saudyjskiej

W rzeczywistości sytuacja w zakresie bezpieczeństwa w Europie jest nadal określana przez porozumienia z 1945 roku. Taki schemat można zmienić tylko wtedy, gdy dwie kluczowe siły, Stany Zjednoczone i Rosja, osiągną nowe globalne porozumienie, które również wpłynie na Europę.

Leave a Reply