Grupa ukraińskich ekologów nie została wpuszczona do Polski, gdzie zamierzała wziąć udział w trwającym w Katowicach szczycie klimatycznym ONZ, COP 24. Aktywiści mieli usłyszeć na granicy, że stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.

Informację tę przekazała w sobotę w nagraniu wideo na Facebooku jedna z sześciu osób, których nie wpuszczono do naszego kraju, Ołesia Kramarenko z Zaporoża. Oświadczyła, że do zdarzenia doszło dzień wcześniej. Jej wypowiedź cytują ukraińskie media.

„Prócz ukraińskich flag nie przewoziliśmy żadnych rzeczy, które mogłyby świadczyć, że jesteśmy zagrożeniem dla tego państwa (Polski)” – powiedziała Kramarenko.

Wyjaśniła ona, że wszyscy jadący na szczyt do Katowic posiadali niezbędne dokumenty i oświadczyła, że ona i towarzyszące jej osoby oczekują na oficjalne wyjaśnienia ze strony polskich władz.

W dyskusjach w sieciach społecznościowych spekuluje się, że grupa Kramarenko nie wjechała do Polski, gdyż problemy na granicy „mogli stworzyć ludzie, którzy nie chcą rozpowszechnienia wiadomości o rozmiarach katastrofy ekologicznej w Zaporożu” – napisała agencja Interfax-Ukraina.

Zaniepokojenie w związku z incydentem wyraził minister ekologii Ukrainy Ostap Semerak. Poinformował, że rozmawiał o nim z ukraińskimi dyplomatami w Polsce. „Przyczyny takich działań nie są znane. Będę o tym rozmawiał z moim odpowiednikiem w Polsce. (…) Mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona i w przyszłym tygodniu aktywiści będą mogli wziąć udział w COP24” – napisał na Facebooku.

Reakcja Michała Kurtyki

Angażujemy się w kontakt z odpowiednimi władzami, które zajmują się sprawą niewpuszczenia do Polski przedstawicieli organizacji społecznych, udających się na szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach – powiedział w sobotę wiceminister środowiska i prezydent COP24 Michał Kurtyka.

Podczas sobotniej konferencji prasowej po pierwszym tygodniu szczytu Kurtyka odpowiedział w ten sposób na pytanie o niewpuszczonych do Polski aktywistów udających się na COP24. Informację o co najmniej 12 niewpuszczonych do Polski lub deportowanych osobach, mających uczestniczyć w szczycie klimatycznym ONZ, podała w piątek skupiająca ponad 1,3 tys. organizacji w 120 krajach sieć Climate Action Network (CAN).

„Kontaktujemy się z władzami”

„Zobowiązujemy się do zaangażowania w konstruktywną dyskusję i chcemy, by były do niej włączone wszystkie strony. Polska bardzo szanuje te zasady – i to jest ważne, aby wszyscy byli włączeni. Angażujemy się w kontakt z odpowiednimi władzami, które zajmują się tą sprawą. To bardzo ważne, aby wszystkie zasady były szanowane w sposób konstruktywny” – powiedział na konferencji prasowej Kurtyka.

„Z naszej strony natychmiast zaangażowaliśmy się we współpracę z polską prezydencją, abyśmy mogli wyjaśnić tę kwestie” – dodała uczestnicząca w konferencji prasowej sekretarz wykonawcza ramowej konwencja Narodów Zjednoczonych ws. zmian klimatu (United Nations Framework Convention on Climate Change – ENFCCC) Patricia Espinosa.

„To jest część naszego zobowiązania, które podjęliśmy w ramach umowy z krajami goszczącymi, abyśmy mogli zapewnić możliwie najlepsze warunki do otwartej, konstruktywnej atmosfery. Pracujemy nad tą kwestią i naprawdę mam nadzieję, że wysiłki podejmowane przez polskie władze będą odpowiednie, abyśmy tę sytuację mogli rozwiązać i mogli kontynuować naszą pracę w przyszłym tygodniu w atmosferze pełnego włączenia” – zaznaczyła Espinosa.

„Zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”

W piątek sieć Climate Action Network napisała na swojej stronie internetowej, że odmowy wjazdu lub deportacje dotyczą co najmniej 12 działaczy organizacji społecznych, mających uczestniczyć w rozmowach klimatycznych ONZ. Poinformowano też, że kilka organizacji wyraziło zdecydowany sprzeciw wobec incydentów, które nastąpiły już od początku konferencji ONZ.

Przedstawiciele CAN zaakcentowali, że pełny i skuteczny udział społeczeństwa obywatelskiego jest uwarunkowany w ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych ws. zmian klimatu – a także konieczny w staraniach o pilne wdrożenie nowego porządku klimatycznego.

„Zdecydowanie potępiamy odmowę wjazdu i deportację kolegów, którzy jadąc do Polski w celu wzięcia udziału w COP24, nie zostali do niej wpuszczeni. Z tego, co rozumiemy, powody odmowy wjazdu wynikają z twierdzenia, że stanowią oni ‚zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego’. Ci pracownicy i wolontariusze to osoby zaangażowane w rozwiązywanie problemów związanych z kryzysem klimatycznym” – powiedziała cytowana w informacji CAN dyrektor wykonawcza organizacji 350.org May Boeve.

„Wierzymy – my, 350.org i nasi partnerzy – że największym zagrożeniem dla naszego międzynarodowego i narodowego bezpieczeństwa jest to, że nie radzimy sobie z kryzysem klimatycznym i nie podejmujemy pilnych, koniecznych działań, aby pozostawić paliwa kopalne w ziemi” – dodała Boeve.

Odpowiedź straży granicznej

Pytana przez PAP o tę kwestię rzeczniczka straży granicznej por. SG Agnieszka Golias zaznaczyła, że może podać jedynie dane ogólne. Przypomniała też, że kontrola graniczna prowadzona nie tylko na zewnętrznej granicy, ale również – wyrywkowo – na wewnętrznej, została tymczasowo przywrócona na okres od 22 listopada do 16 grudnia br. ze względu na szczyt klimatyczny ONZ.

Golias zastrzegła, że cudzoziemiec, który chce wjechać do Polski, musi spełnić warunki wjazdu określone w przepisach, m.in. posiadać ważny paszport i nie może widnieć w bazach danych jako osoba, wobec której dokonano wpisu do wykazu, prowadzonego przez Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców. Organy, które mogą wnioskować o wpis do wykazu osób niepożądanych, to m.in. szef MON, szef MSZ, szef MF, komendant główny policji, Straży Granicznej, szef AW, ABW i wojewoda.

Jeśli cudzoziemiec nie spełnia warunków określonych w przepisach, otrzymuje decyzję o odmowie wjazdu na terytorium RP. Tylko w piątek na wszystkich odcinkach granicy takich decyzji z różnych powodów Straż Graniczna wydała 161, od 1 do 7 grudnia – 1211, w całym listopadzie – 6002, a od początku roku – ponad 74,5 tys.

Leave a Reply