Jak zaznaczył Putin, Wyszynski został de facto aresztowany „za swoją bezpośrednią działalność zawodową i za wykonywanie zadań dziennikarskich”. Jego aresztowanie „jest absolutnie bezprecedensową i absolutnie niedopuszczalną polityką aktualnych ukraińskich władz, powinno spotkać się z odpowiednią reakcją społeczności dziennikarskiej i międzynarodowych organizacji praw człowieka” — powiedział prezydent Rosji.

Należy podkreślić, że popierać Kijowa w sprawie Wyszynskiego nie ma zamiaru nawet znana ze swojej moralnej elastyczności tak zwana „społeczność międzynarodowa”. Na przykład przedstawiciel OBWE ds. wolności mediów Harlem Desir przypomniał, że „zgodnie z Aktem końcowym z Helsinek kraje członkowskie OBWE zobowiązały się do promowania warunków, które pozwolą dziennikarzom z jednego kraju na prowadzenie działalności zawodowej w innym państwie”.

Innymi słowy Ukraina oprócz patetycznej interpretacji legalnej działalności dziennikarskiej Wyszynskiego („publikował materiały korzystne dla kraju agresora”) nie ma żadnych podstaw, by ograniczać jego wolność. I jest to tak oczywiste, że nawet europejscy urzędnicy, sympatyzujący z Ukrainą, a uprzedzeni do Rosji, muszą „wyrażać zaniepokojenie” i wzywać Kijów do „przestrzegania norm prawnych”.

A teraz najciekawsza i zarazem najsmutniejsza sprawa. Wszystko wskazuje na to, że w ciągu ostatnich dni nawet do samych ukraińskich służb specjalnych zaczęło docierać, iż sprawa Wyszynskiego to nie udana operacja specjalna, a kolejna porażka i powód do wstydu. W zrozumieniu tego pomogło być może idiotyczne „zabójstwo” z późniejszym zmartwychwstaniem blogera Babczenki, po którym obrażony szef ukraińskiego MSW Arsen Awakow pytał mieszających go z błotem europejskich dziennikarzy: „A co, byłoby lepiej, gdyby go naprawdę zabili?”.

Niestety zamiast skończyć „wojnę hybrydową” przeciwko Rosji i wypuścić aresztowanych, Kijów poszedł drogą eskalacji bezsensownej i bezwzględnej propagandy.

W przypadku z blogerem oblanym świńską krwią, który ośmieszył się na cały świat, Ukraina, aby wyjść z twarzą, opublikowała nie jedno, a 50 nazwisk osób będących rzekomo ofiarami krwawego Kremla (przypomnijmy, że wiadomość ta została przyjęta na Zachodzie pełnym pogardy milczeniem  — po skandalu z Babczenką tamtejsze media uwierzą prędzej w jakieś spirytystyczne przesłanie od Elvisa Presleya, niż w oficjalne oświadczenia ukraińskich struktur państwowych).

Jeśli chodzi o Wyszynskiego ukraińskie władze, widząc, iż nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że jest to więzień polityczny, oskarżony o zdradę stanu z powodu wykonywania obowiązków zawodowych, zdecydowały się na jeszcze bardziej zuchwałe działania.

Po upływie niecałego miesiąca od rozpoczęcia śledztwa SBU znalazła pewną „skrytkę bankową Wyszynskiego„, gdzie znajdował się „przedmiot przypominający stary pistolet Browning”.

O znalezieniu probówki z wąglikiem, niedużego pojemnika sarinu, paczki „Nowiczka”, przyklejanych wąsów i legitymacji GRU nikt na razie nie informował, ale wszystko do czasu. Obecne ukraińskie władze niejednokrotnie udowodniły już, że są zdolne zadziwić swoją kreatywnością nawet największych zachodnich mistrzów wojen medialnych. Teraz możemy być więc świadkami spektaklu, jak sprawę niewygodnego dziennikarza zmienić w sprawę dywersanta, terrorysty, szpiega i supermena.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.