To będzie najważniejszy proces nie tylko na Wyspach Brytyjskich, ale w całej Europie. Po pierwsze dlatego, że po raz pierwszy w historii współczesnej Europy dotyczy dyskryminacji heteroseksualnej pary wobec par homoseksualnych. Po drugie dlatego, że może doprowadzić do zmian prawa w większości krajów, które zgodziły się na uznanie związków partnerskich osób tej samej płci. Ale tylko tej samej płci.

homosexuality-1686921_960_720

Chodzi o 36-letnią Rebeccę Steinfeld i 40-letniego Charlesa Keidana, którzy żyją ze sobą od wielu lat, mają już jedną córkę, a lada dzień spodziewają się kolejnego dziecka. Z powodów, o których nie chcą z mediami rozmawiać (w końcu to ich prywatna sprawa) nie pobrali się i deklarują, że tego nie zrobią. Choć tak samo mocno deklarują, że są rodziną, chcą być razem, również w obliczu brytyjskiego prawa.

To dlatego wystąpili do Sądu, a później do Sądu Apelacyjnego o uznanie ich związku za związek partnerski, co brytyjscy sędziowie robią dziesiątkami w przypadku par homoseksualnych. Jednak Rebecce i Charlesowi sądy odmówiły. Dość precyzyjnie tłumacząc, że byłoby lepiej gdyby oboje byli mężczyznami, lub kobietami.

– W końcu – tłumaczyli sędziowie – przepis mówi o takim przywileju wyłącznie wobec homoseksualistów.

Teraz sprawą zajmie się Sąd Najwyższy. Będzie on badał nie kwestię uznania rodziny za formalny związek partnerski, ale… dyskryminację wobec pary ze względu na orientację seksualną.

– Nie ustaniemy w walce – mówi para. – Postawa rządu i administracji publicznej jest niekompatybilna z prawem do równości. Mamy nadzieję, że sąd wyda wyrok, który ostatecznie umożliwi dostęp do związków partnerskich tysiącom rodzin w całym kraju.

– Zaszliśmy tak daleko dzięki niesamowitemu wsparciu tysięcy ludzi, którzy podpisali naszą petycję i poparciu posłów z różnych partii politycznych. To, co zaczęło się jako indywidualne starania o zalegalizowanie związku partnerskiego, zyskało szersze znaczenie. Dzięki nam wiadomo, że aż 3,3 mln par żyjących na kocią łapę również cierpi z tego powodu. Przez ostatnie lata słyszeliśmy ciągle to samo: o ile większość par pragnie ochrony finansowej i prawnej dla siebie i swoich rodzin, to nie czułoby się komfortowo w małżeństwie. Związek partnerski oferuje legalne porozumienie, które jest fair, popularne oraz dobre dla rodzin i dzieci – komentuje Keidan.

Zgodę na rozpatrzenie sprawy przez Sąd Najwyższy z zadowoleniem przyjęła adwokat pary, Louise Whitfield.

– To bardzo dobra wiadomość dla moich klientów, ponieważ Sąd Najwyższy orzeka w bardzo małej liczbie spraw – przyjmuje tylko te najistotniejsze. To kolejny ważny krok w drodze do tego, by z prawa do zawierania związków partnerskich mogli korzystać wszyscy. Decyzja sądu świadczy o tym, jak ważny jest ten problem – mówi mec. Whitfield.

Pawel Pietkun

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły